Przeczytaliśmy

Krzysztof Kamil Baczyński, „Ten czas. Wiersze zebrane”

Źródło grafiki: Agata Starownik
Baczyński, tak jak Słowacki, jeden z jego mistrzów, wielkim poetą był, dlatego w wypowiedzi o nowym kompletnym wydaniu jego wierszy nie wypada udawać krytyka literatury i oceniać jego dzieł. Można za to dokonać z radością ich krótkiej interpretacji, co nastąpi w swoim czasie. Można również tym więcej uwagi poświęcić samej edycji.
Książka pachnie równie pięknie jak przyniesione z księgarni egzemplarze słynnej serii Biblioteki Narodowej w ich najnowszej szacie graficznej, ale w przeciwieństwie do nich nie wydano jej na papierze cienkim niczym biblijny. Jak przystało na wiersze zebrane, to solidny tom w twardej oprawie, nie wydanie kieszonkowe. Ze zrozumiałych powodów ma więc dość duże rozmiary i wiele cennych stron, ale zarazem nie waży przesadnie dużo. Zachowano złoty środek.

W szacie graficznej wydania postawiono na wyważoną oryginalność. Okładkę zaprojektowano w dwóch kolorach: kremowym i ładnym odcieniu karminu, nawiązujących do bieli i czerwieni – wraz z czernią tradycyjnych kolorów książek. Kompozycja jest asymetryczna: pustka z lewej, lekko skośne napisy w środku, częściowo ukazana twarz poety z prawej. To ciekawe rozwiązanie, gdyż dysharmonia układu oddaje atmosferę niepokoju w wierszach Baczyńskiego. Podobnie można interpretować wspomniane ucięcie wizerunku autora.

We wnętrzu książki wyjątkowo wyraźnie wyodrębniono tytuły wierszy – zapisane wersalikami, wyróżnione wielkością i krojem fontu, co graficznie wygląda dobrze, a nawet nawiązuje do niektórych rękopisów Baczyńskiego (np. Deszcze), który miał talent plastyczny i dbał o estetykę swych pism, czy przedwojennych pomysłów edytorskich przedstawicieli plastycznej awangardy. Za subtelną kontynuację ich tradycji można też uznać pionową żywą paginę, która nie znalazła się nad tekstem, ale z boku. Zawarto tam informacje o autorze i tytule publikacji (strony parzyste) oraz o rozdziale (strony nieparzyste).

W publikacji przyjęto układ chronologiczny, co wydaje się rozwiązaniem uzasadnionym. Nie tylko pozwala prześledzić artystyczny rozwój poety, lecz także podtrzymuje szlachetną tradycję Wyboru poezji Jerzego Święcha ze wspomnianej serii Biblioteki Narodowej. W najnowszej edycji czytelnik może cieszyć się wszystkimi wierszami Baczyńskiego w tym porządku, na co nie pozwalał ograniczony format wydania Ossolineum. Jak objaśnia Nota wydawnicza, za podstawę edycji przyjęto Utwory zebrane pod redakcją Kazimierza Wyki i Anieli Kmity-Piorunowej, czyli kanoniczny i najpełniejszy (choć nie pełny) zestaw utworów poety, również tych niepoetyckich.

Wiersze – co zrozumiałe – podzielono na datowane (przez autora, niekiedy badaczy) i niedatowane, ale podziału tego nie wyeksponowano w pełni. Pierwsza grupa, największa i najważniejsza, pojawia się bez żadnej zapowiedzi po stronie tytułowej całego tomu. Brak też oznaczenia działu Wiersze datowane w żywej paginie. Natomiast wiersze niedatowane mają własną wewnętrzną stronę tytułową i stosowną żywą paginę. Szkoda, że analogicznego rozwiązania nie przyjęto w głównej części zbioru.

Choć wydanie jest edycją popularną, nie krytyczną, nieco razi minimalizm tekstów towarzyszących wierszom Baczyńskiego. To zrozumiałe, że zrezygnowano ze szczegółowej noty edytorskiej, która pojawiła się w wydaniu Wyki i Kmity-Piorunowej, ale zainteresowałaby tylko specjalistów. Dla dociekliwych zamieszczono wspomnianą krótką Notę wydawniczą. Można też wybaczyć brak przypisów i objaśnień – chętni sięgną do podstawy wydania lub słownika czy encyklopedii. Czytelnik ma jednak prawo wiedzieć, dlaczego daty powstania wierszy zapisano tak niekonsekwentnie i często wbrew dzisiejszym zasadom pisowni (4.VIII.1944 zamiast obecnie poprawnego 4 VIII 1944) – co zazwyczaj wynika z wierności rękopisowi Baczyńskiego, przyjętej jeszcze przez Wykę i Kmitę-Piorunową. Warto by również umieścić nieco dłuższą informację o autorze i jego twórczości niż ta na tylnej stronie okładki. Niestety, obecnie kilkustronicowe, ale treściwe popularnonaukowe wstępy/posłowia to rzadkość, więc ich brak smuci, lecz nie dziwi.

Ten czas. Wiersze zebrane to wartościowa i pełna edycja poezji najsłynniejszego z Kolumbów. Wydana estetycznie i solidnie, na podstawie najrzetelniejszego opracowania tekstów autora, ma pewne niedociągnięcia, które wynikają z popularnego, nie naukowego charakteru publikacji. Zarazem jednak jej twórcy proponują nowy układ wierszy zebranych Baczyńskiego, wcześniej uporządkowanych w sposób chronologiczny tylko w wyborze jego dzieł.


autor: Krzysztof Kamil Baczyński

tytuł: Ten czas. Wiersze zebrane

wydawnictwo: Prószyński Media

miejsce i rok wydania: Warszawa 2018

liczba stron: 632

format: 155 x 235 mm

okładka: twarda


Agata Zuzanna Starownik

Studiuje polonistykę i historię sztuki w ramach MISHu w Warszawie. Stara się wierzyć w Prawdę, Dobro, Piękno. Kocha fiołki, koty i zachody słońca.