Recenzje

Poczet smoków polskich

Źródło grafiki: http://hej.rzeszow.pl/files/c/cytacik/2_19360_0.jpg
Nowa publikacja wydawnictwa BOSZ to prawdopodobnie pierwsza pozycja w pełni poświęcona tematyce rodzimych skrzydlatych bestii. Mogła więc, dzięki swej unikalności, okazać się kompendium z wszech miar wyjątkowym. I takim też jest, lecz daleko jej do doskonałości.
Na książkę składają się przede wszystkim liczne legendy (niekiedy bliższe baśniom), zebrane i przerobione nieco przez autora, przeplatane popularnonaukowymi ciekawostkami, które mają jednak pewien mankament, ale o tym później. Z pewnością nie można się przyczepić do samej edycji – publikacja, podobnie jak inne z serii Legendarz, wprost wyśmienicie prezentuje się na półce, a ilustracje duetu Paweł Zych i Witold Vargas tradycyjnie cieszą oczy i wyśmienicie wprowadzają w klimat, oferując przy tym autorską wariację na temat ludowych opowieści (należy docenić to, że prawie każda z nich doczekała się własnej grafiki). Jest w nich przy tym jakaś wielka pomysłowość oraz oryginalność, która odróżnia je od zwyczajowych przedstawień, o olbrzymiej wyobraźni nawet nie wspominając. Imponuje baza źródłowa, zdradza ogrom pracy włożonej w zgromadzenie materiału.

Nim jednak na dobre przejdę do treści, pora na łyżkę dziegciu. Idea wzbogacenia całości o kontekst geograficzny i dziejowy była z pewnością ciekawa, chybionymi pomysłami okazały się za to zarówno poświęcenie tym fragmentom tak dużo miejsca, jak i (niekiedy) dobór i liczba faktów. Opisy rejonów Polski, w których mają miejsce przytoczone podania, służyć mogą z pewnością jako baza do ciekawej wycieczki krajoznawczej. Nie jest to jednak powód, żeby formułować je w stylu jawnie przewodnikowym, wzmiankując przy tym o okolicznych atrakcjach wraz z ich dokładnymi wymiarami. Zbędne są też w wielu przypadkach długie ustępy, przybliżające historię obszarów bądź zabytków, które zwyczajnie wybijają czytelnika z rytmu i nużą go nadmierną liczbą nazwisk i dat, nie wnosząc nic do tematu. Tym bardziej dziwią fragmenty, gdy Bartłomiej Grzegorz Sala zgrabnie wplata te właśnie detale w osnowę opowiadanej historii, ograniczając je do niezbędnego minimum. Pozycja z pewnością zyskałaby na gruntowniejszej selekcji informacji, a edukacyjno-informacyjna ambicja – na lekkim okiełznaniu.

Same podania prezentują, rzecz oczywista, różnoraki poziom – niektóre są mało zajmujące, część (raczej nie z winy autora) czyta się trudniej ze względu na widoczną archaiczność języka, jeszcze inne zaś od razu zachwycają swoją oryginalnością, a także ujmującym baśniowym kolorytem. Wyjątkowymi perełkami są te, które miały na celu wyjaśnić naturalne fenomeny: barwę gleby, drżenia ziemi, powstanie skał. Ogólnie rzecz biorąc, trzeba przyznać, że jest to wybór bogaty i naprawdę zróżnicowany, zarówno jeśli chodzi o motywy, jak i o prezentacje poczwar. Spotkamy na stronicach bestie małe oraz duże, wężowe oraz skrzydlate, wielogłowe, demoniczne, a nawet zaklęte. Są wśród wielu przekazów dzieje tragicznej miłości monstrów oraz ludzi (moi osobiści faworyci), zapisy walecznych walk, a także przestrogi przed nadmiernym umiłowaniem bogactwa. Interesujące bywają inspiracje czerpane z innych części Europy, pokazujące znaczną jedność kulturową kontynentu. Podanych w wątpliwość zostaje także wiele powszechnych przekonań, jak chociażby to o stricte warszawskim pochodzeniu legendy o Bazyliszku.

Jedna tylko decyzja, jeśli o warstwę fabularną chodzi, zupełnie mnie nie przekonała – dodanie rozdziału drugiego, poświęconego „Smoczym krewniakom”. Nawet jeśli zrozumie się pobudki pisarza (moim zdaniem co najmniej wątpliwe), trudno nie odnieść wrażenia, że także w tym aspekcie chciał osiągnąć za dużo. Bestialskie niedźwiedzie, król Sielaw czy ogromny pająk po prostu zupełnie nie pasują do łuskowatego grona.

Księga Smoków Polskich – z wyjątkiem tych chwil, gdy w jej twórcy nadmiernie odzywa się wykształcenie historyka (choć pewnie wielbiciele tej nauki w tym miejscu się ze mną nie zgodzą) – to wyśmienity zapis naszej kultury oraz najstarszych wierzeń, okno na jakże bogatą przeszłość naszego narodu. Aż szkoda, że książka nie jest nieco dłuższa albo że przydługich ustępów lub niepotrzebnej ostatniej sekcji nie zastąpiono chociaż jakimiś frapującymi gawędami. Mimo to stanowi pozycję zdecydowanie wartą uwagi i posiadania w osobistej biblioteczce, przyjemną lekturę, a także dobre uzupełnienie Bestiariusza słowiańskiego Zycha oraz Vargasa, aczkolwiek – niestety! – poziomem wyraźnie od niego odstaje.


 
autorzy: Bartłomiej Grzegorz Sala, Piotr Vargas i Paweł Zych (ilustracje)
tytuł: Księga smoków polskich
wydawnictwo: BOSZ
miejsce i rok wydania: Olszanica 2014
stron: 144
format: 165 x 235 mm
oprawa: twarda  


Antoni Kaja

Student filologii angielskiej na Uniwersytecie Gdańskim, humanista duchem. W wolnych chwilach pochłania nałogowo książki, obserwuje zakręcone losy fikcyjnych bohaterów telewizyjnych i ucieka w światy wyobraźni (z powrotami bywają problemy). Pisarz amator, fanatyk Doktora Who, wielbiciel postmodernizmu, metafikcji oraz czarnego humoru. Odczuwa niezdrową fascynację szaleństwem i postaciami pokroju Hannibala Lectera. Uważa, że w życiu człowieka najważniejsza jest pasja.