Recenzje

Hideout: Przed samym sobą się nie ukryjesz

Seiichi oraz Miki, próbując zapomnieć o utracie syna w tragicznym wypadku i uratować swoje małżeństwo, udają się na wycieczkę na iście rajską wyspę. Sęk w tym, że mężczyźnie przyświeca inny cel – aby uwolnić się od bolesnych wspomnień, rozpocząć zupełnie nowe życie, zamierza on pozbyć się swojej połowicy. Niedoszłego mordercę czeka przykra niespodzianka: ucieczka żony to wcale nie najgorsze, co może go spotkać. Wyspa ma bowiem bogatą historię, a w jej jaskiniach kryją się mroczne tajemnice. Z ciemności potencjalnych przybyszów obserwują wyłupiaste oczy…
Tak oto, w dużym skrócie, prezentuje się początek horroru Masasumiego Kakizakiego. I choć brzmi to całkiem obiecująco, ostatecznie nie otrzymujemy niczego, z czym nie mielibyśmy już wcześniej do czynienia. Znajdzie się tu nieco szaleństwa rodem z powieści Stephena Kinga, rozwiązań á la Wzgórza mają oczy, a także zwyczajnej makabry. Klimat nie jest może szczególnie straszny, ale całość z pewnością wzbudza w czytelniku niepokój, co należy zaliczyć autorowi na plus. Można by kwestionować niektóre decyzje scenariuszowe (wygląd jednej z postaci drugoplanowych), lecz ogólnie album prezentuje się dość solidnie, a twórcy udaje się nawet momentami zaskoczyć.

Z pewnością za dobry pomysł trzeba uznać stylizację mangi na notatki głównego bohatera, który z zawodu jest pisarzem. Dzięki temu sposobowi narracji możemy wejść w umysł protagonisty i obserwować, jak stopniowo traci on zmysły. Wyśmienicie sprawdzają się też wiele wyjaśniające, niespiesznie rozwijające akcję retrospekcje. Autor znakomicie stopniuje napięcie dzięki atmosferze nieuchronnie nadchodzącej katastrofy.

Popadnięciu w obłęd bez dwóch zdań sprzyja otoczenie. Labirynt ciemnych korytarzy, podziemne tunele, zakrwawione cele – wszystko to zapewnia doprawdy ponury nastrój, który jak najbardziej może doprowadzić do załamania nerwowego. Efekt wzmacnia początkowe przemieszanie sekwencji wakacyjnego koszmaru z sielskim – pozornie i do czasu – życiem „przed”.

Grafika spełnia swoją funkcję, dostarczając scen dynamicznych – aczkolwiek odrobinę przez to niewyraźnych – starć, smętnych deszczowych kadrów, niepokojących obrazów z groty oraz znajdującego się pod nią kompleksu. Najlepiej wypadają większe plansze, gdzie Kakizaki bawi się odcieniami czerni i szarości, dzięki czemu daje dowód swego talentu.

Ogółem jednak Hideout nie porywa, brak w tym dziele czegoś wyjątkowego, jakiejś iskry. Najciekawsze są rozważania o źródłach obłędu, a wnioski z nich płynące zdają się naprawdę niewesołe. Tak niewiele potrzeba, aby zachwiać równowagę ludzkiego umysłu: wystarczy jedna chwila, aby rozpadł się domek z kart, którym bywa rodzinne szczęście. Gdyby nie czyny Seiichiego, wyrósłby on na postać niejako tragiczną. Nawet pomimo jego okrucieństwa pragnienie nowego początku i dramatyczne starania, aby zostawić za sobą cały ból i nieszczęście dawnego życia, budzą momentami współczucie. Głownie dlatego, że są to wysiłki próżne, z góry skazane na porażkę ze względu na ciążące na bohaterze fatum. Przeznaczone mu jest wieczne uwięzienie w spirali smutku i osamotnienia, osobistym piekle.

Nie jest to może opowieść grozy o szczególnych walorach gatunkowych, ale pozycja zdecydowanie niezła. Bardziej dla fanów historii z dreszczykiem niż rasowego horroru. Szkoda tylko, że ciekawe refleksje na temat źródeł psychozy utonęły wśród masy schematów. A okładka prezentowała się tak intrygująco.        



autor: Masasumi Kakizaki
tytuł: Hideout
przekład: Paweł „Rep” Dybała
wydawnictwo: J.P.Fantastica
miejsce i rok wydania: Mierzyn 2014
stron: 224
format: 145 × 205 mm
oprawa: miękka


Antoni Kaja

Student filologii angielskiej na Uniwersytecie Gdańskim, humanista duchem. W wolnych chwilach pochłania nałogowo książki, obserwuje zakręcone losy fikcyjnych bohaterów telewizyjnych i ucieka w światy wyobraźni (z powrotami bywają problemy). Pisarz amator, fanatyk Doktora Who, wielbiciel postmodernizmu, metafikcji oraz czarnego humoru. Odczuwa niezdrową fascynację szaleństwem i postaciami pokroju Hannibala Lectera. Uważa, że w życiu człowieka najważniejsza jest pasja.