Recenzje

Perła Północy

Źródło grafiki: www.pwn.pl
Nietrudno dziś zauważyć, że panuje moda na przedwojenną Warszawę. Mieszkający tu z dziada pradziada mogą zapytać babcie, dziadków, wujków i ciocie o to, jak było w tym mieście przed jego niemal całkowitym zniszczeniem. Jednak nie każdy ma szansę to zrobić, bo ludzie, no cóż, umierają zawsze nieco za wcześnie, pozostawiając po sobie mało odpowiedzi i mnóstwo pytań. A te najczęściej rodzą się za późno.
Wszystkim tym, którzy chcą zdobyć wiedzę o własnych warszawskich korzeniach, ale też tym, którzy swą warszawskość dopiero budują, wychodzą naprzeciw liczne publikacje (mniej lub bardziej naukowe) opisujące miasto sprzed wybuchu drugiej wojny światowej, a wszystko to przy wzbogaceniu słów odpowiednim materiałem ikonograficznym. Wypracowaną markę ma już Jerzy S. Majewski, autor felietonów pisanych dla „Gazety Wyborczej”, a następnie opublikowanych w formie książkowej w serii Warszawa nieodbudowana. I to właśnie on rekomenduje nam Warszawę. Perłę Północy autorstwa Marii Barbasiewicz. Na nieco ponad dwustu pięćdziesięciu bogato ilustrowanych stronach Barbasiewicz stara się opisać różnorodne miasto początku dwudziestego wieku.

Warszawa. Perła Północy to jednocześnie jedna z części serii publikacji, rozpoczętej niedawno przez Dom Wydawniczy PWN. Pod patronatem wspólnego hasła Metropolie RETRO do tej pory można poznać dawne historie Nowego Jorku (z czasów prohibicji), Berlina (z lat dwudziestych) i Paryża (z belle époque).

Sięgnęłam po powyższą pozycję z ciekawości. Byłam zaintrygowana tym, co nowego w warszawskim temacie można jeszcze napisać. Na rynku znajdziemy wiele książek opisujących stolicę za czasów międzywojennych i uwzględniających dosyć szczegółowe aspekty jej funkcjonowania: życie kawiarni i kin, przemiany architektury, przygody śmietanki towarzyskiej i nizin społecznych. Od razu mówię: dostałam to, czego się spodziewałam.

Sam tytuł książki Barbasiewicz zobowiązuje. Pojęcie perła Północy łączone z nazwą Warszawy ma znaczenie bardzo doniosłe i brzemienne w skutki. Odnosi się ono do miasta będącego światowej sławy metropolią – jedyną w swoim rodzaju, najpiękniejszą. Granie na sentymentalniej strunie przywołuje to, czego już nie możemy oglądać – obraz Warszawy sprzed wojny. Nad źródłem perły Północy zastanawiał się Łukasz Bukowiecki podczas Sesji Antropologii Miejskiej organizowanej przez Pracownię Studiów Miejskich w Instytucie Kultury Polskiej UW, dotyczącej miejskich legend (miejmy nadzieję, że jego rozważania ukażą się drukiem!). Jak przywołuje Bukowiecki, określenie to nie bywało używane do opisu Warszawy w czasach, do których się odnosi. Jeśli padało, to wyłącznie ironicznie. Stosowane obecnie jest nostalgiczną projekcją miasta, które prawdopodobnie nigdy nie istniało, ale w które chcemy wierzyć, patrząc na dzisiejszą Warszawę i wszystkie jej mankamenty.

Za największy walor Warszawy. Perły Północy należy niewątpliwie uznać dobór fotografii. Niektóre ze zdjęć znane są czytelnikowi z innych pozycji varsavianistycznych, inne pojawiają się w tego typu literaturze po raz pierwszy. Zawdzięczamy to współpracy autorki i PWN-u z Narodowym Archiwum Cyfrowym, które dysponuje rozległym zasobem fotografii, często pochodzących z prywatnych archiwów. To dzięki temu możliwe było zamieszczenie zdjęć „zwyczajnych” mieszkańców Warszawy, nie tylko tych należących do towarzyskiej elity. Ale tak naprawdę to na tym kończy się równe traktowanie reprezentantów różnych środowisk.

Jak na książkę, którą przedstawia się jako kompletną mozaikę stołecznych wyżyn i dołów, ich rozrywek, sposobów pozyskiwania środków do życia i tym podobnych aspektów, Warszawa. Perła Północy niewystarczająco mocno akcentuje tę różnorodność. Widzę bardzo prostą przyczynę: brak źródeł. Informacje na temat życia przeciętnego, przedwojennego warszawiaka mogły okazać się po prostu nie do zdobycia. Możliwe jest za to stworzenie portretu wszystkich tych, o których wzmiankowano w prasie, którzy pisali własne pamiętniki (najlepiej te opublikowane albo ze zarchiwizowanymi rękopisami) lub o których krążyły po mieście legendy. Barbasiewicz przedstawia kilka takich portretów, sytuując obok znanego aptekarza Henryka Klawego, rodziny Kotarbińskich czy familii Hiszpańskich służącą Andzię – postać wykreowaną przez przedwojenną piosenkę, tworzącą wizerunek typowej warszawskiej pokojówki (który zresztą nie do końca zgadzał się z prawdą, o czym Barbasiewicz nie omieszkała wspomnieć).

Gdy spojrzymy na spis treści, z łatwością odniesiemy wrażenie, że Barbasiewicz pragnie opisać dwudziestolecie przekrojowo, starając się nie pominąć żadnego z jego wymiarów. Wspominałam już jednak, jakiej długości jest ta pozycja. Na dwustu pięćdziesięciu stronach fizycznie nie da się wyczerpująco przedstawić zawiłości funkcjonowania tak dużego miasta. Pamiętajmy również o niekończącym się paśmie fotografii! I tutaj czai się pułapka. Starając się ująć jak najwięcej, Barbasiewicz pisze o wszystkim, ale w niewystarczającym stopniu. Czasem historie kończą się bez pointy, czasem nie wiadomo, kto tak naprawdę jest projektowanym adresatem książki. Najpierw następuje wyliczenie nazwisk, które powiedzą cokolwiek tylko osobom posiadającym specjalistyczną wiedzę, po to tylko, aby potem nastąpił komentarz skierowany do osób, które tej wiedzy nie mają. Za pierwszym razem wydaje się to zwykłym przeoczeniem, lecz każdy kolejny kontakt z publikacją sprawia, że lektura staje się coraz bardziej drażniąca.

Jeśli ktoś zapytałby mnie, do jakiej kategorii należy zakwalifikować tę książkę, bez wątpienia miałabym duże problemy z udzieleniem odpowiedzi. Liczba, wielkość i jakość reprodukowanych fotografii sprawia, że Warszawa. Perła Północy nosi znamiona albumu, lecz jak na taką formę zawiera w sobie nieco zbyt dużo tekstu. Z drugiej strony samego opowiadania jest za mało, żeby mówić o klasycznej publikacji – nawet popularno-naukowej o zabarwieniu historycznym. Na pewno jednak ta książka-album bardzo dobrze wpisuje się w całą rodzinę pozycji varsavianistycznych, popularyzujących dzieje Warszawy – zarówno pod względem wizualnym (mam tu na myśli sposób wydania i edycji), jak i treściowym. Stały czytelnik Jerzego S. Majewskiego na pewno poczuje się usatysfakcjonowany. Tylko co z resztą odbiorców?    


tytuł: Warszawa. Perła Północy
autor: Maria Barbasiewicz
wydawnictwo: Dom Wydawniczy PWN
miejsce i rok wydania: Warszawa 2014
stron: 256
format: 195 x 235 mm
oprawa: twarda  


Agnieszka Szypulska

Studentka kulturoznawstwa i gospodarki przestrzennej. Słucha ulicy i ogląda ludzi. Tropi narracje, zwłaszcza te miejskie. Lubi opowiadać niestworzone historie o warszawskich zakątkach i robi to zawodowo. Szybko się zakochuje - w miejscach, książkach i fikcyjnych mężczyznach.