Recenzje

Coraz to nowsze początki miast

Źródło grafiki: beczmiana.pl/assets/files/posts/content/b6b7a90e6b3f64378a070c7ffeac3209/zycieismierc_duze.jpg
W amerykańskich miastach z łatwością zauważymy wszystko to, o czym mówią różne miejskie teorie. W końcu były one wysnuwane właśnie na ich podstawie. Jednak czy te teorie można z równą łatwością wyciągać z kontekstu i je generalizować?
W 1961 roku w Stanach Zjednoczonych ukazała się książka Jane Jacobs, dziennikarki, miejskiej aktywistki, która z własnej woli i na własną rękę rozpętała wojnę z urbanistami, urzędnikami miejskimi i deweloperami. Słowem: z wszystkimi osobami mającymi coś do powiedzenia w kwestii kształtu miasta. Dlaczego? Z bardzo prostej przyczyny: wszyscy ci wykształceni ludzie wierzyli w to, czego nauczyli się na uniwersytetach, szkoleniach czy kursach, zapominając o tym, że czasem warto wyjrzeć przez okno. Na podstawie swoich doświadczeń, podróży i wielu rozmów Jacobs napisała książkę o tytule Śmierć i życie wielkich miast amerykańskich. Już kolejność wyrazów zawartych w tytule sugeruje, jaka teza zawarta jest w publikacji – wielkie miasta dążą ku upadkowi.

Czas powstania wyżej wymienionej pozycji zbiega się z momentem, w którym okazało się, że urbanistyczny sen o sielance przedmieść to w rzeczywistości koszmar. Przedmieścia miały odznaczać się dużą ilością zielonej przestrzeni, wolnostojącymi domami i ulicami bez szalejących samochodów.; Miały być przestrzenią bezpieczną zarówno dla dorosłych, jak i dla dzieci, które powinny wyrosnąć na uczciwych obywateli zaangażowanych w sprawy swojej wspólnoty.) Tę koncepcję od jakiegoś czasu weryfikowały czas i rzeczywistość niesprzyjająca realizacji pierwotnej idei. Przestępczość rosła zadziwiająco szybko właśnie w tych miejscach, które chciano jej pozbawić. Bardziej niebezpieczne okazywały się przestronne parki i place zabaw w nowych dzielnicach niż ulice w starszych i często dużo biedniejszych częściach miasta.

Diagnozy stawiane przez Jacobs proszą się o to, aby przenieść je na europejski (a później na nasz lokalny) grunt. Pozostaje pytanie, czy możemy robić to bezpiecznie, bez nadużyć i nadinterpretacji. Należy pamiętać o kontekście napisanego tekstu. Jacobs opisuje sytuację Stanów Zjednoczonych, w których zupełnie inaczej niż w Europie podchodzi się chociażby do kwestii rewitalizacji. Widoczne jest to wyraźnie na przykładzie problemu odnowy miast: dla miast w USA rozwiązaniem miało być wyburzanie (relatywnie) starych i dysfunkcjonalnych dzielnic, a następnie zastępowanie ich świeżą, teoretycznie lepiej przemyślaną, infrastrukturą. Jacobs zauważa jednak, że dzielnice tego typu coraz szybciej się starzeją, degenerują i ponownie wymagają zastąpienia nowszym modelem. Z kolei w Europie takie rozwiązania wydają się zupełnie nie na miejscu – może to wynikać z braku miejsca lub mniejszej dynamiki rozwoju, ale również z przywiązania do tego, co stare, i co za tym idzie: historyczne.

Jednocześnie prawdą jest, że idea architektonicznej chirurgii, czyli wycinania, „amputowania” chorej, zdegenerowanej tkanki wywodzi się z Europy, a dokładnie z ust i książek papieża modernizmu Le Corbusiera. Sam Stary Kontynent ustrzegł się jednak przed papieskimi koncepcjami – i to na wielką skalę. Na początku XX wieku nikt o zdrowych zmysłach nie zgodziłby się na wyburzenie centrum Paryża czy Londynu. To dlatego uwaga architektów przeniosła się na przedmieścia. Im również poświęca swoją uwagę Jacobs.

Śmierć i życie wielkich miast Ameryki jest od lat lekturą obowiązkową wszystkich studentów architektury. Intencje takiego wyboru są bardzo zrozumiałe: autorka, w toku swojego wywodu, bardzo skutecznie podkreśla to, co dla tej profesji wydaje się najważniejsze – służenie ludziom, a nie wyabstrahowanym pojęciom i teoriom. Jacobs za cel postawiła sobie sprowadzenie artystycznych dusz projektantów do poziomu przeciętnego mieszkańca, dla którego ulice są codziennością, a bezpieczeństwo na nich to priorytet.

Wspominałam wyżej o Le Corbusierze, twórcy nie bez charyzmy. W końcu inaczej nie przekonałby tak szerokich rzesz ludzi, żeby za nim podążali. Czemu przywołuję go po raz kolejny? Tłumaczenia dwóch jego książek ukazały się w ostatnich latach w serii Fundamenty wydawanej przez Centrum Architektury. W tym samym wydawnictwie i w tej samej serii ukazała się również książka Jane Jacobs, momentami polemicznie odnosząca się do pomysłów francuskiego wizjonera, za grunt obserwacji obierając sobie Stany Zjednoczone i miasta owego kraju. Wszystkie teksty, o których tu mowa, powstały lata temu i dla środowiska związanego z architekturą nie są nowością. Pojawienie się tych pozycji ma niewątpliwie walor edukacyjny i popularyzatorski, co nie zmienia faktu, że polski rynek stanowczo zbyt długo czekał na ich tłumaczenia.

Tytuł serii – Fundamenty – idealnie oddaje istotę tej i wcześniejszych pozycji wydanych w jej ramach. Są to klasyczne teksty, które należy znać zanim podejmie się dyskusję na temat przyszłości (ale również przeszłości) miast. Dopiero znajomość tych książek umożliwia pełne skorzystanie z nowszych publikacji – bez pardonu odnoszą się one do tych klasyków teorii architektury, do których polski czytelnik ma wreszcie nieograniczony dostęp dzięki staraniom Centrum Architektury.      


autor: Jane Jacobs
tytuł: Śmierć i życie wielkich miast Ameryki
przekład: Łukasz Mojsak
wydawnictwo: Fundacja Centrum Architektury
miejsce i rok wydania: Warszawa 2014
stron: 478
format: 160 x 245 mm
oprawa: miękka 


Agnieszka Szypulska

Studentka kulturoznawstwa i gospodarki przestrzennej. Słucha ulicy i ogląda ludzi. Tropi narracje, zwłaszcza te miejskie. Lubi opowiadać niestworzone historie o warszawskich zakątkach i robi to zawodowo. Szybko się zakochuje - w miejscach, książkach i fikcyjnych mężczyznach.