Lwy salonowe

40. FF w Gdyni: Niedzielne ostatki

Źródło grafiki: materiały własne
Prologiem do 40. Festiwalu Filmowego w Gdyni było otwarcie Gdyńskiego Centrum Filmowego w niedzielę poprzedzającą pierwszy dzień święta polskiego kina. Tłum zebrany pod nowoczesnym budynkiem nie zawiódł się. Powstało, cytując Katarzynę Figurę „coś naprawdę niezwykłego na kulturalnej mapie Polski”.
Pod ziemią Centrum – parking, kawiarnia Fabuła i dwie sale kina studyjnego noszące nazwy słynnych gdyńskich kin: „Goplana” i „Morskie Oko”. Na parterze – restauracja Vertigo i trzecia sala, „Warszawa”. Piętro wyżej – siedziba Pomorskiej Fundacji Filmowej, organizatora Festiwalu, a na ostatnim piętrze – Gdyńska Szkoła Filmowa. Dach to jednocześnie taras widokowy porośnięty murawą. Obok znajdziemy rozległy trawnik, odrestaurowaną muszlę koncertową i Teatr Muzyczny. To prawdziwe serce kultury i – podczas sześciu z 365 dni – stolica rodzimego filmu.



Ten rok to jeden wielki jubileusz: 60-lecie Filmoteki Narodowej, 50 lat miesięcznika „Kino”, 40. Festiwal Filmowy w Gdyni i 10 lat Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej, chyba jedynej sprawnie działającej instytucji państwowej związanej z kinem. Właśnie w Gdyni, podczas uroczystej gali rozdania nagród PISF, dyrektor Instytutu Agnieszka Odorowicz ustępuje po dwóch kadencjach Magdalenie Sroce. Daje to widok na zmiany, rozwój i budowanie wizerunku rodzimej kinematografii jako pełnoprawnego elementu europejskiego kalejdoskopu.



Filmowcy okazali się solidarną rodziną. Sobotnia informacja o śmierci Marcina Wrony została w pełni uszanowana. Odwołano ceremonię czerwonego dywanu, część gości zdecydowała się wejść do Pałacu Festiwalowego bocznym wejściem, tylko nieliczni zaspokajali ciekawość i odbierali dowody sympatii od publiczności, wchodząc przez główny portal. Dominowała czerń.

6 dni, 18 filmów w konkursie głównym, 6 w sekcji „Inne spojrzenie” zorganizowanej po raz pierwszy na prawach konkursu, 20 krótkich form młodych filmowców i 13 autorstwa profesjonalnych twórców. Blisko 1000 gości, w tym 170 zagranicznych: producentów, reżyserów, aktorów i przedstawicieli różnych dziedzin warsztatu filmowego. Tłum widzów i wielbicieli imprezy, nierzadko towarzyszących jej od pierwszej edycji.

My jesteśmy tu trzeci raz. Festiwal znów pokazał nam najlepsze ujęcie polskiego kina: różnorodne, zaskakujące i tym bardziej pełne. Tkwi coś pięknego w tym, że co roku trudno przewidzieć, z czym widz będzie miał styczność, czego doświadczy i jakie będą temu towarzyszyć emocje. Tak właśnie powinno wyglądać kino.

Używając biblijnego określenia, mamy lata tłuste i filmy godne jubileuszu. Jeśli jeszcze macie wątpliwości, co obejrzeć w nadchodzącym sezonie, lista laureatów powinna pomóc Wam wybrać najsilniejsze propozycje.

Dziękujemy Wam za towarzystwo. Chodźcie na polskie filmy i oglądajcie je za pośrednictwem legalnych źródeł. To właśnie dzięki uczciwej publiczności mogą dziać się cuda światowej klasy.  


LAUREACI, MATERIAŁY I WIRTUALNE ARCHIWUM FESTIWALU



Paweł Gładysz, Antoni Kaja