Recenzje

Sokrates półpies i jego pan

Źródło grafiki: fotografia własna: Antoni Kaja
Joann Sfar przyzwyczaił swoich czytelników do dzieł nietuzinkowych, zdecydowanie wyróżniających się na tle innych dokonań frankofońskich komiksiarzy. Jednak ci, którzy spodziewali się po jego nowym komiksie dzieła na miarę Kota rabina – najbardziej znanego utworu tego artysty (tym razem osadzonego w tematyce mitologicznej zamiast religii), bogatego w treści, ambitnego, stawiającego ważne pytania – mogą się nieco rozczarować. Sokrates półpies jest o wiele lżejszy w wymowie, prostszy, co nie znaczy, że mniej wartościowy. Pełne dystansu do świata, rubasznie ironiczne i bezkompromisowe podejście autora wydało owoc w postaci opowieści o wiele bliższej pierwotnej naturze greckich wierzeń, choć dość swobodnie sobie z nimi poczynającej.
Tytułowy narrator jest półpsem, półfilozofem, a zarazem towarzyszem największego z herosów – Heraklesa. Wraz ze swoim mało lotnym panem, który od główkowania woli zaloty i bijatyki, podróżuje on po świecie w poszukiwaniu przygód, jako bierny świadek wielkich (lub zgoła niegodziwych) czynów, dramatycznych zdarzeń oraz ludzkich dramatów. Po drodze ów ciekawy duet napotyka gros postaci znanych nam ze zbiorów Parandowskiego czy Gravesa, o stronicach dzieł Homera nie wspominając. Co istotne, powieść graficzna rzuca na ich dzieje zupełnie nowe światło. Dzieło Sfara wykorzystuje obecne w oryginale podteksty (homoseksualne tendencje Greków, mało bohaterskie zachowania półbogów oraz innych wielkich mężów, a także wpisany w ideologię tamtych czasów szowinizm w opozycji do kultu męskości) i przekuwa je w skrzący się od (momentami cokolwiek kontrowersyjnego tudzież wisielczego) humoru komiks drogi.

Sokrates półpies przywodzi też na myśl powiastkę filozoficzną Diderota Kubuś fatalista i jego pan. Również tutaj czworonogi myśliciel stara się zgłębić zasady rządzące światem: na wzór swego historycznego imiennika zadaje ludziom pytania, na które tylko oni sami są w stanie sobie odpowiedzieć. Wyznaje przy tym politykę akceptacji żywych istot bez wyjątku i we wszystkim stara się dostrzegać dobro. Właśnie przez pryzmat takiego niczym niezmąconego, dociekliwego spojrzenia na rzeczywistość dane nam jest ujrzeć nieco prawdziwsze oblicze mitologicznych zdarzeń. Bez upiększeń, bez cenzury, a przez to częstokroć bezlitosne oraz krwawe.

Z treścią idealnie komponuje się warstwa graficzna. Zamierzony efekt wywoływany jest przez budzące sympatię oblicze Sokratesa, a toporne kształty twarzy Heraklesa od razu zdradzają cechującą go gruboskórność. Całość sprawia wrażenie niezwykle dopieszczonej, pełna jest dynamiki, a także różnorakich emocji. Podobnie jak pozostałe dzieła Sfara, także i to należy smakować powoli, doceniając kunsztowne połączenie chaotycznej, wręcz niechlujnej, uproszczonej kreski i zdumiewającego przywiązania do detalu. Dodatek w postaci estetycznej twardej oprawy czyni tę pozycję wprost wyśmienitą do umieszczenia na domowej półce.

A zatem ciekawi cię, co stało się z Odyseuszem po powrocie na Itakę? Albo jaki los spotkał oślepionego przez niego cyklopa? Zastanawiasz się, jak wyglądała prawda o Edypie lub jakiej orientacji tak naprawdę był słynny Herakles? Jeśli tak, oto pozycja idealna dla ciebie. Jeśli nie, najwyższa pora obudzić w sobie cokolwiek niezdrową ciekawość. Mitologią trzeba umieć się bawić, a Sfar robi to wyśmienicie, paradoksalnie zachowując pełen szacunek dla materiału źródłowego. Po tak sycącym daniu trzeba mieć nadzieję, że zapowiadany na końcu wydania zbiorczego czwarty album Król Edyp ujrzy jednak kiedyś światło dzienne.   
 
autor: Joann Sfar

tytuł: Sokrates półpies

przekład: Wojciech Birek

wydawnictwo: Komiksowe

miejsce i rok wydania: Warszawa 2015

liczba stron: 142

format: 226 x 293 mm

oprawa: twarda

Antoni Kaja

Student filologii angielskiej na Uniwersytecie Gdańskim, humanista duchem. W wolnych chwilach pochłania nałogowo książki, obserwuje zakręcone losy fikcyjnych bohaterów telewizyjnych i ucieka w światy wyobraźni (z powrotami bywają problemy). Pisarz amator, fanatyk Doktora Who, wielbiciel postmodernizmu, metafikcji oraz czarnego humoru. Odczuwa niezdrową fascynację szaleństwem i postaciami pokroju Hannibala Lectera. Uważa, że w życiu człowieka najważniejsza jest pasja.