Recenzje

Baśniowy cyrograf

Źródło grafiki: Okami; edycja: Magdalena Pawłowska
Dawno, dawno temu żyły sobie dwa Kopciuszki – ten znany nam wszystkim, dręczony i wyzyskiwany przez macochę i złe siostry, oraz współczesny, odrzucony przez urodziwe rówieśniczki z prestiżowego klubu i zupełnie osamotniony w nowej szkole. Ale pewnego dnia obie nieszczęśliwe dziewczyny spotkały na swej drodze kogoś, kto gotów był spełnić wszystkie ich marzenia – oczywiście za pewną cenę. A w przypadku oryginalnego Kopciuszka pragnienie dobrobytu i szczęścia stanowiło zaledwie początek, pozostałe były zaś o wiele mroczniejsze.
Wydawnictwo Okami śmiało kontynuuje swój rynkowy debiut (recenzja tutaj). Drugi zeszyt rozpoczętej przez nie serii jest jednak zwyczajnie lepszy od swego poprzednika, i to na każdej płaszczyźnie. Korzystniejsze wrażenie robi już klimatyczna okładka, która sugeruje niejednoznaczny charakter opowieści, a przy tym mniej epatuje erotyzmem. Poprawiły się rysunki – ogląda się je lepiej (chociaż do ich stylistyki trzeba się po prostu przyzwyczaić), a w swej brutalności zdecydowanie pasują do klimatu całości. Także fabuła pozostawia mniej do życzenia, chociaż autorzy nie wyzbyli się jeszcze swoistej przewidywalności oraz schematyzmu. Inna rzecz, że akurat tutaj, w przeciwieństwie do opowieści o Czerwonym Kapturku, sprawdzają się one całkiem, całkiem. Jest w tej prostej historii o zemście echo oryginalnych zakończeń Grimmowskich baśni, w których to na weselu Śnieżki Zła Królowa musi tańczyć w rozżarzonych żelaznych pantoflach, dopóki nie wyzionie ducha. Nie ma sztucznych rozwiązań ani zbędnych ozdobników – zostaje sama baśń, jakże podobna do pierwowzoru (pamiętacie, jak siostry ucinały sobie pięty i palce, żeby zmieścić stopy w pantofelku?), z doprawdy szatańskim posmakiem i jeszcze bardziej ponurym finałem.

Kopciuszkowi ze świata Tedesca i Tylera daleko do niewinnego dziewczęcia, które znamy. Jak każdy z nas bohaterka skrywa przed innymi swoją ciemniejszą stronę, tłumione latami uczucia względem przybranej rodziny, która uczyniła z niej służącą i przy każdej okazji zsyłała ją w mroki piwnicznego lochu, między przyczajone tam nieziemskie istoty o wątpliwych zamiarach. Także zakończenie, choć pozornie otwarte, sugeruje swego rodzaju fatalizm losów drugiej bohaterki, współczesnego kocmołucha w świecie wysztafirowanych laluń. Autorzy konsekwentnie budują świat, gdzie brak miejsca na happy ending, świat moralnej ambiwalencji.

Grimm Fairy Tales #02 to pozycja wciąż niedoskonała, ale o wiele ciekawsza od poprzedniej części. Przekonamy się, czy tendencja zwyżkowa się utrzyma. Wydawca pobudził jednak nieco ciekawość odbiorców, zwłaszcza że nic nie przyciąga uwagi lepiej niż odrobina makabry. Tym razem czytelnik będzie miał do czynienia z lekturą szybką, ale nawet zajmującą, a z całą pewnością nie nużącą czy irytującą fabularnymi uproszczeniami. Oby tak dalej.

autorzy: RalphTedesco, Joe Tyler (scenariusz), Aluisio De Souza (ilustracje)

tytuł: Grimm Fairy Tales #02

przekład: Aaron Welman

wydawnictwo: Okami

miejsce i rok wydania: Warszawa 2016

stron: 24

format: 170 × 260 mm

oprawa: miękka


Antoni Kaja

Student filologii angielskiej na Uniwersytecie Gdańskim, humanista duchem. W wolnych chwilach pochłania nałogowo książki, obserwuje zakręcone losy fikcyjnych bohaterów telewizyjnych i ucieka w światy wyobraźni (z powrotami bywają problemy). Pisarz amator, fanatyk Doktora Who, wielbiciel postmodernizmu, metafikcji oraz czarnego humoru. Odczuwa niezdrową fascynację szaleństwem i postaciami pokroju Hannibala Lectera. Uważa, że w życiu człowieka najważniejsza jest pasja.