Lwy salonowe

42. Festiwal Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni – styczne

Źródło grafiki: materiały prasowe
Branża, prasa i widzowie – głodni świeżego kina wyłącznie w najlepszym ujęciu – licznie zjechali do nadmorskiej stolicy polskiej kinematografii. W samym Konkursie Głównym, wśród siedemnastu filmów, czekało na nich osiem debiutów i aż dwanaście premier. O nagrody powalczyło pięćdziesiąt tytułów. Żeby nie utonąć w morzu prasy i opinii, zanim sami zalejemy Was falami osobistych refleksji, spisanych na gorąco po projekcjach, przyjrzymy się głównym motywom, które w najbliższym czasie zobaczycie na rodzimym srebrnym ekranie.
Plakat

Rozkodowanie plakatu poprzez film daje silniejszy komunikat marketingowy niż współczesne zlepki znanych twarzy – taki wniosek można wyciągnąć po obejrzeniu wystawy prac Andrzeja Pągowskiego. Zamiast lać widza kijem chamskiego kolażu ze zdjęć popularnych aktorów lepiej wybrać marchew i przykuć uwagę zagadką plastyczną, która wzbogaci filmowe doświadczenie, skłoni do namysłu lub polemiki z artystą, a może nawet dostarczy interpretacyjnych wskazówek, gdy widz salę projekcyjną opuści głupszy niż przyszedł, co zdarza się, oj, zdarza. O fatalnej kondycji polskiego plakatu filmowego najlepiej świadczy fakt, że w tym roku Polski Instytut Sztuki Filmowej nie przyznał nagrody w tej kategorii. Nie powstało nic godnego uwagi.

Las (po 4 rano)

W lesie – najczęściej bieszczadzkim, choć pojawia się też pomorski – osadzono akcję aż pięciu filmów z Konkursu Głównego. Knieja gra bardzo różne role: reprezentuje naturę w opozycji do kultury, stanowi azyl dla sił pierwotnych; w lesie człowiek staje się zwierzęciem lub walczy, aby pozostać człowiekiem; pośród drzew bohater czasem igra z ogniem, a czasem przybija do bezpiecznej przystani. Widz może liczyć na kapitalne zdjęcia oraz chwile kontemplacyjnych szumów liści i trzasków gałązek, aktor zaś – na partnera i solidną ekspozycję postaci.

Przesunięcie ośrodka wiary

Wieża. Jasny dzień i Pokot. W pierwszym filmie kościół w remoncie: kapłan w zagadkowym regresie zapomina formułki i gubi się w rytuale, szamanka zaś narusza sacrum, zagląda za ołtarz, za którym nic nie ma, i ujmuje w dłonie twarz drewnianego Chrystusa z większym szacunkiem niż wierni, wywijający hołubce z obrazem Matki Boskiej Bolesnej. W drugim – odpychający klecha, który z zimną krwią pociąga za spust i celebruje rzeź zwierząt, bełkocząc rażąco pseudokatechetyczne usprawiedliwienia uboju. W obu fantazmat wiedźmy/baby/wieszczki, która widzi i wie więcej, przemawia obcym językiem łagodności, empatii lub braku kontroli, nawołuje do opamiętania i prowadzi do źródeł, do lasu, do punktu pierwotnego, na świeże powietrze – z dala od złota i duszącego kadzidła.

Migracja

Fala emigracji podmyła w końcu filmowe wybrzeże. Ten temat znajdziemy w trzech kompletnie różnych obrazach: Ptaki śpiewają w Kigali, Cichej nocy oraz Pomiędzy słowami. Ruch przyjmuje w nich różne kierunek i zwrot, bo przecież każdy z nas jest obcym, Innym, w jakimś kontekście. Czarni wśród białych, biały wśród czarnych, imigrant afrykański obok polskiego, Polak wśród Niemców, a nawet człowiek we własnym kraju. Trzech reżyserów, trzy różne tonacje, tempa i poziomy namysłu.

Polityczna czerwona lampka

Machulski nie patyczkuje się i urządza dotkliwą satyrę w gronostajach (Volta). Kox wyraża się subtelniej: ostrzega obrazami (Mężczyzna z magicznym pudełkiem). W tym celu konstruuje opresyjną rzeczywistość państwa narodowego 2030 z wyraźnymi nawiązaniami do komunizmu, który silną partią stoi. Ogólnie w polskim kinie, jak w życiu, jest raczej orwellowsko.

Jakub Gierszał

Niewątpliwie jednym z powracających bumerangów na tegorocznym festiwalu był młody utalentowany blondyn, który stworzył nie jedną i nie dwie, lecz cztery różne kreacje aktorskie (i tylekroć przeszedł się po czerwonym dywanie). Od neurotycznego minimalisty w Pokocie przez niemieckiego więźnia w Zgodzie i polskiego imigranta do Niemiec w Pomiędzy słowami aż po polską ikonę sportu i zawziętości w Najlepszym. Istny kameleon, choć jeden z salonowych lwów chciałby zaznaczyć, iż roli życia jeszcze nie zagrał. Cztery świetne role, cztery razy na tak. Nagroda w Gdyni czy innym Berlinie na pewno przed nim.

Kobiety

W tym roku nie zabrakło ani wyrazistych postaci kobiecych, ani silnego przekazu feministycznego. Ale mowa tu nie tylko o pokazie „girl power” w wykonaniu Marii Sadowskiej, która przy pomocy swoich utalentowanych aktorek, z Magdaleną Boczarską na czele, stara się ponownie zachęcić do otwartej rozmowy o erotycznych potrzebach płci pięknej. Zwróćcie uwagę na nagrodzony drugoplanowy epizod Magdaleny Popławskiej w Ataku paniki, subtelną gamę emocji wyrażonych przez Jowitę Budnik (Ptaki śpiewają w Kigali) i z trudem tłumione cierpienie bohaterek Niewidzialnych.

Tak, z paniami trzeba się liczyć, co dobitnie pokazują debiutująca Jagoda Szelc i prowokujące trio Agnieszka Holland – Katarzyna Adamik – Olga Tokarczuk. Prowadzone ich ręką kolejno Małgorzata Szczerbowska (Kaja z Wieży. Jasnego dnia) oraz Agnieszka Mandat (Janina Duszejko z Pokotu), budują silne postaci, buntujące się przeciwko systemowemu zastojowi.

W tym roku kobiety to też współczynnik, który znacząco wpłynął na arytmetykę festiwalowego równania i naruszył zdominowany przez mężczyzn układ sił. Aż 10 filmów – połowa Konkursu Głównego i trzy filmy z sekcji Inne Spojrzenie – wyreżyserowały kobiety, a magazyn Elle, od siedemnastu lat partner festiwalu, zainicjował dyskusję na temat deficytu pierwszoplanowych ról kobiecych, pracy aktorek oraz pozycji i roli pań w polskiej kinematografii.

Portret

Łukasz Palkowski zabrał się za kolejnego rodzimego fightera, Jerzego Górskiego, triathlonistę, który najpierw pokonał głód narkotykowy, potem – siebie, a na końcu – morderczy dystans Ironmana (Najlepszy). Innym tropem podążyła Kasia Adamik, zainteresowana życiem i twórczością sadystycznego Krystiana Bali. Amok to przede wszystkim jednak wiwisekcja obsesji. W tym roku obchodziliśmy również siedemdziesięciolecie polskiej animacji. Z tej okazji festiwal otworzyła debiutancka animacja Doroty Kobieli i Hugh Welchmana Twój Vincent – subtelna biografia holenderskiego malarza i pierwszy na świecie film pełnometrażowy wykonany wyłącznie techniką malarską.

Od panoramy po detal. Brak Wam klucza interpretacyjnego? Potrzebujecie kontekstu? Chcielibyście zabłysnąć ciekawostką przy winie? Posłuchajcie, co twórcy mają do powiedzenia na temat swoich filmów! Zachęcamy do obejrzenia nagrań z konferencji po pokazach prasowych. Sami zaś już wkrótce zaprosimy Was do dyskusji na temat dwudziestu festiwalowych filmów. Po STYCZNYCH czas na SIECZNE.


Paweł Gładysz, Antoni Kaja