Recenzje

Fantazmat fantazmatowi nierówny

Antologie mają pewną podstawową cechę, która często stanowi także ich największy problem – są z samej swej natury nierówne. Trudno bowiem zebrać w jednym miejscu teksty reprezentujące dokładnie taki sam poziom i podobające się na równi każdemu czytelnikowi. Z drugiej strony, może to być jednocześnie ich zaleta, bo dzięki temu dostarczają szerokiej gamy wrażeń i praktycznie każdy znajdzie w nich coś dla siebie.
Niczym się w tym względzie nie różni nowy ambitny projekt pomysłodawców niedawnych Geniuszy fantastyki o nazwie Fantazmaty, w ramach którego mają być regularnie udostępniane internetowo (i darmowo) kolejne edycje autorskich literackich antologii, a także organizowane są dodatkowe konkursy (drugi, pod hasłem „Umieranie to parszywa robota” właśnie się zakończył). To istny róg obfitości pomysłów, pisarskich stylów oraz artystycznej wrażliwości. Miejsce, w którym spotykają się stare wygi, sprawdzeni autorzy (często publikujący wcześniej w ramach oficyny Genius Creations, duchowej matki projektu), pół-debiutanci egzystujący już w pewnej mierze w środowisku, a także zupełnie świeża krew. Co za tym idzie, dostajemy zbiór tekstów tak pozostawiających trwałe wrażenie, jak i cokolwiek miałkich albo zwyczajnie słabych.

Część twórców postawiła na opowieści osadzone na ich własnym lokalnym poletku bądź wykazała się duchem iście patriotycznym, inni z kolei zdecydowali się na stworzenie alternatywnych światów tudzież diametralnie odmiennych rzeczywistości, niekiedy kosztem właściwej fabuły.

Zacznijmy od tych udanych opowieści rozgrywających się na dobrze nam znanej Ziemi. Bezkonkurencyjnie najlepszy tekst, Ego te absolvo Agnieszki Sudomir, traktujący o upiornie odmiennym podejściu do systemu karnego, nie obrał jednoznacznie żadnej z obu ścieżek, dzięki czemu zachował znamiona uniwersalizmu, a poza tym jest to po prostu szalenie mocna i dobrze napisana historia. Przytłaczający atmosferą Zachwyt Wojciecha Guni również unika zdradzenia lokacji, a dodatkowo wyróżnia się silną inspiracją nihilistyczno-delirycznym dorobkiem Thomasa Ligottiego. Natomiast równie niepokojące opowiadanie I moja głowa też Alicji Tempłowicz w sposób bardzo sprawny wykorzystuje setting postapokaliptycznego Poznania, nad wyraz ciekawy koncept wzbogacając elementami regionalizmu. Z kolei silną stroną kolejnych dwóch pozycji – Drakodoncji stosowanej Kamili Dankowskiej, osadzonej w ubaśniowionej wersji Krakowa, wraz ze Śnieniem autorstwa Marcina Rusnaka, które przypomina polską wariację na tematy superbohaterskie (a w szczególności Iniemamocnych 2!) – jest niewymuszony humor i żartobliwe podejście do podejmowanego zagadnienia. Warto wspomnieć jeszcze zwyczajnie fajne, choć może nieco zbyt upolitycznione, satyryczne Wieczne życie Tomasza Przyłuckiego, futurystyczne Trupy Pawła Majki, krótką groteskę Gang Higiena duetu Kazimierz Kyrcz Jr & Michał J. Walczak czy niekonwencjonalny pseudokryminał w świecie „zmarłych” – Rzeczy, które robisz w Łodzi, będąc martwym Istvana Vizvarego.

W przypadku bardziej fikcyjnych lub pozaziemskich światów jest już trochę gorzej. Najpełniej konceptualnie oraz fabularnie prezentuje się opowiadanie Dwie głowy węża Magdaleny Kucenty, intrygami dworskim przywodzące na myśli Grę o tron. Frapuje też Błędny rycerz Andrzeja J. Sawickiego, ale tutaj aż nadto czuć, że tekst stanowi zaledwie fragment większego uniwersum, przy czym pozostałe części zapewne robią z wykreowanego świata o wiele lepszy użytek.

Jak już wspomniałem, niewykorzystany potencjał to problem wielu innych tekstów. Niespełniona zostaje obietnica z opowiadania Piotra Gruchalskiego Następna stacja: Katastrofa, które podejmuje dyskusję na temat sztucznej inteligencji. Nie w pełni satysfakcjonuje wykorzystanie mitologii słowiańskiej w Babim lecie Piotra Borlika. Quasi-wiedźmińskie Na podobieństwo z muzycznym twistem Alicji Janusz wyrywa nas z ciekawej mitologii na rzecz niedopieczonej i nazbyt epizodycznej historyjki. Konceptualnie zmyślne AJAS 22.9.5.12.11.9. Jacka Łukawskiego w sztafażu cokolwiek gamingowego sci-fi cierpi na potrzebie objaśniania ukrytych znaczeń. W każdym z wyżej wymienionych przypadków aż szkoda obiecującego punktu wyjściowego.

Pozostałe opowiadania są albo solidne acz niewybijające się (Księga Daat Anny Szumacher, Na obraz i podobieństwo Krzysztofa Rewiuka), albo do zapomnienia, choć do pewnego momentu całkiem klimatyczne (horrorowy Pan Kukiełka Dawida Kaina, dość wydumany Dzień Walpurgii Ahsana Ridha Hassana), albo wreszcie takie, które nie wiedzieć czemu w ogóle znalazły się w zestawieniu (jak wprawiające w konsternację na wielu poziomach, przeładowane pomysłami Pod skórą Agnieszki Hałas).

Wszystkie teksty łączy jednak wielka wyobraźnia twórców, niezaprzeczalnie solidny warsztat, a także olbrzymia różnorodność pisarskiego języka. Często można mówić o sukcesie w bodaj najtrudniejszym literacko obszarze, a mianowicie konstrukcji dobrych dialogów. Już choćby pod tym względem mamy do czynienia ze zbiorem co najmniej solidnym (szkoda tylko, że poza świetną okładką wewnątrz znalazło się miejsce dla tak niewielu ilustracji). Liczba interesujących tekstów  na naprawdę wysokim poziomie każe nazwać Fantazmaty projektem bezdyskusyjnie udanym, z pewnością wartym lektury. Ciekawe, czy miał w tym zasługę brak ograniczeń tematycznych. Oby kolejna edycja, zapowiedziana wstępnie na jesień tego roku, nie tylko utrzymała podobny poziom merytoryczny, ale nawet go przewyższyła. Miejmy nadzieję, że to początek wieloletniej działalności, która otworzy przy okazji furtkę do twórczego zaistnienia całej rzeszy obiecujących młodych polskich pisarzy.


autor: praca zbiorowa

redaktor prowadzący: Dawid Wiktorski

tytuł: Fantazmaty tom 1

format: e-book


Fantazmaty można pobrać za darmo na tej stronie

Antoni Kaja

Student filologii angielskiej na Uniwersytecie Gdańskim, humanista duchem. W wolnych chwilach pochłania nałogowo książki, obserwuje zakręcone losy fikcyjnych bohaterów telewizyjnych i ucieka w światy wyobraźni (z powrotami bywają problemy). Pisarz amator, fanatyk Doktora Who, wielbiciel postmodernizmu, metafikcji oraz czarnego humoru. Odczuwa niezdrową fascynację szaleństwem i postaciami pokroju Hannibala Lectera. Uważa, że w życiu człowieka najważniejsza jest pasja.