Recenzje

Pięćdziesiąt lat temu

Źródło grafiki: Artur Baranowski
To książka, po którą sięgałem z obawą, że okaże się zbiorem oczywistych faktów z jednego roku. Ale kiedy spojrzy się na nazwiska autorów, to oczekuje się czegoś więcej niż ilustrowanego kalendarium wydarzeń. Finalnie wyszła niezła opowieść reporterska, chwilami nawet zaskakująca doborem bohaterów dwunastu tekstów, z których się składa. Nie ma tu oczywistości, choć książka ma układ kalendarza.
Każdy rozdział (miesiąc) zaczyna się fragmentami artykułów z ówczesnej prasy. Taki zabieg pomaga zorientować się w tamtej rzeczywistości, poznać, co było ważne, jak władza za pomocą mediów manipulowała opinią publiczną, czym żyła Polska i reszta świata.

Nie ma jednej opowieści o roku 1968. Jest ich nieskończenie wiele. Są te wschodnie i zachodnie, polityczne i psychodeliczne, ideologiczne i muzyczne, antykapitalistyczne i antykomunistyczne. Są też opowieści miejskie i prowincjonalne (s. 11).

Książka Ewy Winnickiej i Cezarego Łazarewicza jest jedną z nich. Na dodatek tylko jedno z autorów było już w tym roku na świecie, ale jeszcze zbyt krótko, by osobiście pamiętać dziś coś więcej niż smak lizaków kogutków. Zatem dla obojga była to przygoda z nieznaną przeszłością. Dokonali subiektywnego wyboru najważniejszych, choć nie zawsze najbardziej oczywistych wydarzeń. Niejednokrotnie wyciągając z niepamięci osoby i sprawy dziś już zupełnie lub prawie zupełnie zapomniane.

Bohaterami poszczególnych tekstów są ludzie, to oczywiste u reporterów. Historie świata najlepiej opowiada się, pokazując losy pojedynczych osób. Mamy więc szypra, który z całą rodziną ucieka kutrem do Danii, sekretarza partyjnego z Drezdenka, który swoje miasteczko uczynił sławnym, autora komedii Cisi i Gęgacze ośmieszającego ówczesne władze. Ale czytamy też o Beatlesach i Romanie Polańskim. Są ponadto młodzi Amerykanie, którzy wpajają polskim rówieśnikom idee hipisowskie, i tragiczne wydarzenia z inwazji wojsk Układu Warszawskiego na Czechosłowację. Jest oczywiście mowa o polskich Żydach, zmuszonych do opuszczenia ojczyzny po antysemickich atakach rządu. W każdym z tych przypadków widać, jak bohaterowie są zdeterminowani, przed jak istotnymi wyzwaniami stają w 1968 roku.

Jest zatem książka 1968. Czasy nadchodzą nowe (tytuł to cytat z piosenki Boba Dylana) autorskim zbiorem ciekawych reportaży, których tematy autorzy nieraz uzupełniali o ciąg dalszy, wybiegający daleko w przyszłość. Niełatwo jest opisać pełne 365 dni na nieco ponad 350 stronach, nie pomijając czegoś ważnego. Dwójce reporterów udało się uniknąć takiego zarzutu, bo wybrali zarówno ikoniczne wydarzenia, jak i –  przede wszystkim – te nieco zapomniane, które chcieli przypomnieć. A skonfrontowanie cytatów z ówczesnej prasy z historiami ludzi z krwi i kości przynosi czytelny kontrast życzeń władzy z rzeczywistością.

To już trzecia publikacja z serii Lata. Wcześniej ukazały się: 1945. Wojna i pokój (nominowana do Nike) i 1956. Przebudzeni. Wskazanie najważniejszego roku w latach osiemdziesiątych może być trudne. Ale mam nadzieję, że książka poświęcona latom siedemdziesiątym będzie dotyczyła roku mojego urodzenia.



autor: Ewa Winnicka, Cezary Łazarewicz

tytuł: 1968. Czasy nadchodzą nowe

wydawnictwo: Agora

miejsce i rok wydania: Warszawa 2018

liczba stron: 356

format: 170 × 245 mm

oprawa: twarda


Artur Baranowski

Ukończył dziennikarstwo, komunikację społeczną i PR, zanim to było modne. Najbardziej poruszają go zdania złożone i portugalskie winnice. Książki czyta kiedy się da i ile się da, wino degustuje radośnie. W taki sposób wyrobił w sobie chęć podpowiadania, jak odczytywać wina i smakować książki. Gdyby mógł, czesałby się z przedziałkiem, a jeśli zechce, to zamieszka w Alto Douro.