Recenzje

Konstytucja jest dla dzieci?

Źródło grafiki: Artur Baranowski
Bajka musi się kończyć morałem. Najczęściej zatem na jej temat wybierany jest istotny problem społeczny, zwykle o wymiarze etycznym, taki jak: prawda, dobro, sprawiedliwość, miłość. Baśnie są przede wszystkim przeznaczone dla dzieci i mają im od najmłodszych lat objaśniać świat. A także wpływać na ich przyszłe wybory i sprawić, że będą wiedziały, co jest najważniejsze. Literatura broni pryncypiów. Dotąd nie było jednak bajki o Konstytucji. Aż do dziś. 
Wydawca tak reklamuje Jak urządzić Skrzatowisko:

W Skrzatowisku mieszkają obok siebie skrzaty, elfy, krasnoludy, pokemony, smoki, trolle i gobliny. Każdy jest inny, każdy ma swoje troski i zwyczaje. Czasem się lubią, a czasem kłócą. Ale wszyscy chcą żyć razem. Co trzeba zrobić, żeby nie było kłótni w Skrzatowisku? Trzeba przestać krzyczeć, usiąść razem i napisać Konstytucję.

Mnie zaskoczyła obecność tak różnorodnych bohaterów, ale zrozumiałem, że autorce chodziło o pokazanie, że w granicach jakiegoś państwa czy regionu mogą żyć rzeczywiście przeróżni mieszkańcy. Postaci z innych krain i opowieści. Taki przecież jest świat dzieci – żyją w nim obok siebie bohaterowie bajek, a w domku Barbie na herbatce bez przeszkód spotykają się Kaczor Donald, Darth Vader i świnka Peppa. Świat dziecięcych zabaw nie jest ani prosty, ani skomplikowany. Jest inny. W jednej chwili ulubiona lalka może stracić swoją pozycję na rzecz innej. To odzwierciedlenie stosunków panujących w rodzinnym domu. Zabawki przeżywają te same problemy, co ich mali właściciele. Wczorajsza ukochana Barbie może niespodziewanie zamieszkać za karę w kącie.

Bajka prof. Ewy Łętowskiej wypływa ze szlachetnych pobudek – wrażliwe społeczeństwo obywatelskie trzeba budować najwcześniej, jak się da. Kiedyś wystarczyło wpoić najmłodszym wiersz Tuwima Wszyscy dla wszystkich, a dziś trzeba wytaczać wielkie działa. Niewykluczone, że inaczej nie da się oderwać maluchów od tabletów wręczanych już dwulatkom. Nie wyobrażam sobie jednak inspirowanej tą bajką piaskownicowej zabawy „w Konstytucję”.

Ale być może ostrożne podejście do bezpośredniej formy tej bajki wynika z mojego wieku i pamięci o utworach, w których więcej było alegorii niż dosłowności? Może poznałem w dzieciństwie za dużo bajek ze znanej serii Poczytaj mi, mamo? Bo tam tematy podawane były w taki sposób, że nie dziwiło, że koń mówi ludzkim głosem.

W Skrzatowisku zabrakło mi jakby rozrzedzonego powietrza bajki, a irytował mocny koncentrat tlenu ustaw. Tak jak gdyby autorka nie do końca potrafiła porzucić powagę dokumentu na rzecz lekkości formy bajki. Zatem Konstytucja wciąż czeka na swoją świetną opowieść dla dzieci (jeśli ktoś znów uzna, że warto wprost mówić o tym maluchom). Może powinien ją opowiedzieć ktoś inny zamiast uznanej konstytucjonalistki? Lepiej żeby czytać ją potem nie po manifestacji w obronie ustawy zasadniczej, ale jako ciekawą alternatywę dla Śpiącej Królewny czy Pana Twardowskiego. Bo z dzieckiem zwykle lepiej pójść do ZOO niż na marsz wolności. Tam też można je nauczyć czegoś o prawach.


autor: Ewa Łętowska

tytuł: Jak urządzić Skrzatowisko

wydawnictwo: Krytyka Polityczna

miejsce i rok wydania: Warszawa 2018

liczba stron: 56

format: 160 × 230 mm

oprawa: twarda


Artur Baranowski

Ukończył dziennikarstwo, komunikację społeczną i PR, zanim to było modne. Najbardziej poruszają go zdania złożone i portugalskie winnice. Książki czyta kiedy się da i ile się da, wino degustuje radośnie. W taki sposób wyrobił w sobie chęć podpowiadania, jak odczytywać wina i smakować książki. Gdyby mógł, czesałby się z przedziałkiem, a jeśli zechce, to zamieszka w Alto Douro.