Recenzje

Komu potrzebne egzorcyzmy

Źródło grafiki: Paulina Piziorska
Ponad dziesięć lat temu świat poznał historię egzorcyzmów zmarłej w 1976 roku Anneliese Michel. Przypadek tej młodej dziewczyny, rzekomo opętanej przez diabła, wstrząsnął opinią publiczną. Za sprawą filmu Egzorcyzmy Emily Rose stała się ona najlepiej znaną ofiarą szatana lub/i aparatu kościelnego o poglądach zdecydowanie sprzed czasów Freuda i Junga (w zależności od punktu widzenia należy wykreślić odpowiednią siłę sprawczą).
Między innymi właśnie z jej powodu w ostatnich latach temat egzorcyzmów stał się bardzo popularny. Większość horrorów oferuje nam swego rodzaju interpretacje motywów psychozy, opętania, działania bohaterów pod kierownictwem złego ducha. Temat niezwykle trudny i posiadający wiele odcieni szarości został zbagatelizowany, sprowadzony do poziomu rozrywki okraszonej dreszczykiem niepokoju. Czy słusznie? W tym przypadku odpowiedź jest jasna, a wynika nie tyle ze skali problemu, co z możliwości, jakie stwarza niedouczenie i zabobon, wciąż w naszym kraju święcące triumfy szczególnie w środowiskach „pozainteligenckich”.

Niezależnie od tego, czy egzorcyzmy mieszczą się w granicach naszego światopoglądu, czy też nie, ich przyczyna zawsze stanowi poważny problem. Gdyby odsunąć na bok kwestie wiary w diabły i demony, mielibyśmy do czynienia tylko i wyłącznie z chorobami psychicznymi, a te „leczone” za pomocą egzorcyzmów nie ustaną. Problem potęguje się, gdy zdamy sobie sprawę z tego, że zwykle osoby egzorcyzmowane możemy podzielić na dwie grupy (patrząc z perspektywy zewnętrznej, niekościelnej): osoby chore psychicznie oraz osoby zdrowe o niewygodnych dla Kościoła poglądach i zachowaniach. Dodatkową cechą łączącą osoby z obu grup jest przynależność do środowisk patologicznych, skrajnie religijnych lub o ograniczonym dostępie do kultury i wykształcenia, gdzie zamiast terapii, rozmowy czy też leczenia psychiatrycznego oddaje się wychowanków w ręce księży egzorcystów.

Kroniki opętanej powstały na podstawie jednego z takich przypadków. Artur Nowak w swojej prawniczej praktyce spotykał się często ze sprawami związanymi między innymi z czynami pedofilskimi ze strony księży (co również znajduje swój odzew w niniejszej powieści, ale jest przede wszystkim głównym tematem reportażu Żeby nie było zgorszenia, którego recenzję możecie przeczytać tutaj). Miał również do czynienia ze sprawą osoby, która doświadczyła w swoim życiu przymusowych egzorcyzmów. Kroniki opętanej to owoc wielomiesięcznych studiów i przemyśleń nad historiami, w jakie mogą być uwikłani egzorcyści w Polsce. Powieść stanowi zapis przeżyć niepełnoletniej dziewczyny, która ciesząc się pełnym miłości i zrozumienia życiem rodzinnym, nagle traci wszystko. Ukochana matka odchodzi z powodu choroby, a zaraz po jej śmierci Marta traci również ojca, siostrę oraz bezpieczny dom. Trafia pod opiekę babki i wujka, którzy są wręcz fanatycznie religijni.

Nie jest to jednak jedyny temat powieści. Mamy tu również do czynienia z dość przyziemnymi rozterkami dorastającej dziewczyny. Całość czyta się bardzo dobrze jako opowieść o dojrzewaniu i szukaniu siebie oraz zmaganiu się z innymi demonami niż te związane z wiarą katolicką. Główna bohaterka Kronik opętanej to bardzo dobrze zarysowana postać kobieca z przekonującym portretem psychologicznym.

O Marcie na sam początek trzeba powiedzieć, że nie należy do osób niezrównoważonych psychicznie, nie pochodzi również z rodziny patologicznej. W jej przypadku o egzorcyzmach zdecydowało nieszczęście znalezienia się pod jednym dachem z ludźmi, którzy całe swoje życie oddali w ręce księdza o sadystycznych upodobaniach, odznaczającego się niezwykle autorytarną postawą. Marta stała się ofiarą, ponieważ mimo postępu cywilizacyjnego, nie wpisywała się we wciąż mile widziany w części społeczeństwa schemat przykładnej uczennicy, kobiety i w końcu człowieka.

W oczach Kościoła popełniła wiele grzechów, poczynając od próbowania drobnych używek, a na skłonnościach lesbijskich kończąc. Jak możemy wywnioskować po przedstawieniu w książce rzeczywistego przebiegu egzorcyzmów, na pewno nie cierpiała na żadną chorobę psychiczną. Była po prostu zagubioną młodą dziewczyną, która potrzebowała miłości jak każda inna osoba, a zamiast uczucia doczekała się okrucieństw, w następstwie których jej psychika doznała uszczerbku; być może niemożliwego do naprawienia.

Czy jest to przypadek częsty w naszym kraju? Trudno powiedzieć. Środowisko kościelne, wciąż pozostając na piedestale w oczach społeczeństwa, jest swego rodzaju świętą polską krową, której nie można, nie wypada, nie chce się ruszać w żadną stronę. Konserwatyzm pomieszany z fanatyzmem powoduje ogromne szkody – nie tylko swoim potencjalnym ofiarom, lecz także samej instytucji.

To, co Artur Nowak opisał w konwencji powieści, mogłoby stanowić fabułę jednego ze współczesnych filmów amerykańskich o egzorcyzmach, jednak sama książka nie zostawia z poczuciem niesmaku wobec kumulacji różnego rodzaju tragedii, które spotykają Martę. Wręcz przeciwnie, bo mimo że pod względem nastroju Kroniki opętanej niezwykle mocno przywodzą mi na myśl filmy Szumowskiej, które ociekają wręcz ludzkimi tragediami opakowanymi częstokroć w groteskę, to jest to również powieść, która ma na celu wzbudzenie w czytelnikach skrajnych odczuć, zmuszenie do refleksji nad problemem i uświadomienie przewrotnej ludzkiej natury oraz niebezpieczeństw wynikających z fanatyzmu i niedouczenia. Czy powieść pokazuje prawdę? Zachęcam abyście przekonali się sami! Całość na pewno stanowi lekturę wstrząsającą, ale jednocześnie przyjemną w formie, co w rezultacie składa się na ciekawą i wartościową pozycję literacką.


autor: Artur Nowak

tytuł: Kroniki opętanej

wydawnictwo: Krytyka Polityczna

miejsce i rok wydania: Warszawa 2018

liczba stron: 288

format: 195 × 125 mm

okładka: miękka


Paulina Piziorska

Filologia klasyczna i ćwierćwiecze – na koncie. Podróże i własne książki – w planach. Kanał literacki, kino oraz dobre jedzenie – na co dzień.