Recenzje

Przeterminowany terroryzm

Źródło grafiki: Magdalena Pawłowska
Bohater wplątany w sieć intryg dyplomatów, szpiegów i anarchistów musi dokonać czynu wielkiego w swojej absurdalności i pozornej bezcelowości. Pozornej tylko, ponieważ każde z wymienionych środowisk ma w zamierzeniu wyraźnie odczuć jego konsekwencje. Czy w tej historii cokolwiek pójdzie zgodnie z planem i czy skutki zgadzać się będą z zamysłem przebiegłych architektów spisku?
Na wstępie mogę zdradzić, że w moim przypadku wrażenia czytelnicze na pewno nie są zgodne ze zmyślnym planem wydawców. Hasło na okładce Tajnego agenta, dumnie głoszące „być może najbardziej aktualna powieść Josepha Conrada”, i do tego cytat z powieści o zamachu bombowym sugerują oparcie o motyw terroryzmu czy teorii spiskowych. A Conrad co najwyżej wpisał ideologię anarchistyczną w nastroje ówcześnie panujące w Europie, niemające nic wspólnego ze współczesnymi problemami. Zatem chwyty marketingowe oceniam jako nieudane – tak bardzo, jak nieudany jest cały projekt okładki, straszący kolażem rodem z lat 90.

Wróćmy jednak do zawartości. Na pewno nie ma potrzeby kwestionować talentu Josepha Conrada. Jego powieść to piękne, płynnie snute opowiadanie, niemal gawęda – styl sprawia, że aż chciałoby się czytać tę książkę na głos. Trzeba jednak zachować czujność, bo raz po raz trafiają się Wydarzenia Językowe, które mogą skrywać się pod postacią kwestii dialogowej, opisu gestu bohatera czy w przytyku narratora. Takie Wydarzenie tylko maskuje się pośród zwyczajnie napisanego tekstu, ale w rzeczywistości jest bardzo znaczące, na pewno skupiłoby uwagę interpretatora podczas dokładnej analizy. I to właśnie sprawia, że tak lubię Conrada – jego teksty nie są udziwnione, ale jednocześnie urozmaicone językowymi niespodziankami.

„Tak jest, wszystkich tych ludzi trzeba otoczyć opieką. Opieka jest pierwszym warunkiem bogactwa i zbytku. […] Trzeba otoczyć opieką cały społeczny ład sprzyjający higienicznej bezczynności tej sfery, trzeba jej strzec przed płytką zawiścią niehigienicznej pracy. Trzeba to zrobić koniecznie – tu pan Verloc byłby zatarł ręce z zadowoleniem, gdyby nie miał wrodzonej niechęci do wszelkiego niepotrzebnego wysiłku” (s. 17).

Niestety w tym przypadku sam język nie wystarcza. Po niecałych stu stronach się zacięłam i już bardzo długo czytałam całą resztę. Tajny agent najzwyczajniej w świecie się zdezaktualizował, nie wciąga współczesnego odbiorcy – fabuła nie szokuje tak, jak sto lat temu, idee są przestarzałe. Nie brakuje tu oczywiście uniwersalnych wartości, jak chociażby poświęcenie dla drugiego człowieka, ale ich realizacja nijak się ma do obecnego postrzegania relacji międzyludzkich – czy to w rodzeństwie, małżeństwie, pracy, czy w polityce. Dlatego poszukiwaczy ciekawej klasycznej literatury odsyłam raczej do innych książek Conrada (np. nowego tłumaczenia Serca ciemności) albo do inspiracji cyklem „Klasyka do herbaty”. A Tajnego agenta zostawmy anglistom i wielbicielom pisarza, którzy do lektury podejdą hobbystycznie.


autor: Joseph Conrad

tytuł: Tajny agent

przekład: Aniela Zagórska

wydawnictwo: MG

miejsce i rok wydania: Warszawa 2018

liczba stron: 368

format: 145 × 205 mm

oprawa: twarda


Magdalena Pawłowska

Studiuje filologię polską na Uniwersytecie Warszawskim. Żyje życiem fabularnym prosto z kart literatury i komiksu, prosto z ekranu kina i telewizji. Emocjonuje się piłką nożną, rozkoszuje dziełami sztuki kulinarnej, podnieca osiągnięciami nauki, inspiruje popkulturą. Kolekcjonuje odłamki i bibeloty rzeczywistości.