Recenzje

Pudełko z niespodzianką

Źródło grafiki: Magdalena Pawłowska
Ogólnie rzecz biorąc, ostrożnie podchodzę do powieści science fiction – za bardzo leży mi na serduszku dobro tego gatunku, żeby przypadkiem rozpocząć jakąś miałką lekturę, a potem narzekać, na czym świat stoi. Wymagania mam wysokie, bo akurat literatury nie traktuję jak zwykłej rozrywki, nie chcę przy niej się po prostu tylko dobrze bawić.
Nagięłam jednak swoje własne reguły dla Świata w pudełku Katarzyny Rupiewicz. Ryzyko (dla takiego wariata jak ja) było spore, bo nazwisko autorki nie jest szeroko znane, chociaż to nie debiut. Wydawnictwo Genius Creations też do największych nie należy, ale ma w katalogu fantastyczne publikacje. Na domiar złego w tym przypadku trudno mi było nie oceniać książki po okładce, która raczej straszy i wzbudza wszystkie moje uprzedzenia, niż zachęca i pozytywnie nastraja. Co w takim razie skłoniło mnie mimo wszystko do wyboru tego tytułu? Ano właśnie rzeczona okładka, tyle że jej tylna strona.

Otóż w jednym z blurbów pojawiło się słowo „posthumanizm”, które przyciąga mnie zawsze swoim światłem niczym ćmę. Wszystko, co pokazuje człowieka w nie-ludzkiej perspektywie (czy ponad-ludzkiej, jak w jeszcze mocniej ukochanym przeze mnie transhumanizmie), otrzymuje z automatu stempel must have (czy też – jak tutaj – must read). Jako że łatwo się pogubić w całym oceanie różnych post -izmów, pozwolę sobie wtrącić słówko objaśnienia. Posthumanizm sprzeciwia się klasycznie pojmowanemu humanizmowi, który w centrum naukowego i filozoficznego zainteresowania stawiał owszem człowieka, ale człowieka witruwiańskiego – białego zdrowego mężczyznę w sile wieku. Tymczasem filozofowie z nurtu posthumanistycznego (w tym Rosi Braidotti w genialnej książce Po człowieku, na której opieram ten mój mały wywód) dostrzegają wartość w różnych formach inności, w wewnętrznym zróżnicowaniu podmiotu, który równocześnie jest ucieleśniony i lokalnie osadzony – a więc ma silne poczucie wspólnoty, kolektywności, odpowiedzialności.

Nie da się ukryć, że bohaterowie Świata w pudełku są właśnie nie-ludzcy, inni. Ale jako że mamy do czynienia za światem science fiction, to podmiotowość nie rozszerza się tutaj na przykład na światy zwierzęce czy roślinne, a obejmuje jednostki z iście fantastycznego panteonu. Obdarzone są one nadludzkimi umiejętnościami, wynikającymi po części z ewolucji, po części z naukowych eksperymentów, które noszą znamiona magii w postapokaliptycznych społeczeństwach odcinających się od zdobyczy technologii. W takich okolicznościach grupa „odmieńców” chce zawalczyć o swoją podmiotowość i prawo do życia, co na planie powieściowym oznacza niemal samobójczą misję i walkę z namiastką rządu.

Chociaż fabuła w paru miejscach jest nieco naiwna, autorka zdecydowała się też na niezręczne nazewnictwo (mocno mi zgrzytały te „pudełka” i „kukiełki”), to są to wszystkie minusy, które mogę wymienić. Świat przedstawiony jest bardzo ciekawie skonstruowany, a w parze idzie fenomenalna struktura powieści. Główna linia akcji przeplatana jest rozdziałami retrospekcyjnymi, które poświęcone są postaciom drugoplanowym. W ten nienachalny, naturalny sposób Katarzyna Rupiewicz pozwala czytelnikom lepiej poznać stworzonych przez siebie bohaterów, równocześnie tłumacząc przyczyny postapokaliptycznych realiów, w których zostali osadzeni.

I tak właśnie przekonałam sama siebie, że czasem warto wyjść poza czytelnicze przyzwyczajenia, a przy okazji chcę przekonać was do zamknięcia się (tylko na czas lektury!) w Świecie w pudełku.


autorka: Katarzyna Rupiewicz

tytuł: Świat w pudełku

wydawnictwo: Genius Creations

miejsce i rok wydania: Bydgoszcz 2018

liczba stron: 300

format: 125 × 195 mm

oprawa: miękka ze skrzydełkami


Ciut więcej o wspomnianym transhumanizmie na podstawie tekstów Dukaja przeczytacie tutaj

Magdalena Pawłowska

Redaktor naczelna tego kulturalnego przybytku. Żyje życiem fabularnym prosto z kart literatury i komiksu, prosto z ekranu kina i telewizji. Emocjonuje się piłką nożną, rozkoszuje dziełami sztuki kulinarnej, podnieca osiągnięciami nauki, inspiruje popkulturą. Kolekcjonuje odłamki i bibeloty rzeczywistości.