Z okazji

Śladami G. Herlinga-Grudzińskiego po Świętokrzyskiem

Monika Jasek

Źródło grafiki: Rzeka Kamionka koło Suchedniowa, Paweł Cieśla, CC BY-SA 4.0

Setna rocznica urodzin Gustawa Herlinga-Grudzińskiego minęła 20 maja 2019 roku. Sejm RP ustanowił więc 2019 rokiem tego pisarza: autora m.in. Innego światu i Dziennika pisanego nocą, twórcy „Kultury” paryskiej, więźnia sowieckich łagrów, uczestnika bitwy pod Monte Cassino. A także mojego krajana. Zamiast rozpisywać się o jego dziełach, skupię się na naszej wspólnej okolicy. 
Zacznijmy jednak od początku – od legendy, jak mówił sam Herling-Grudziński, o jego narodzinach. Powszechnie przyjmuje się, że pisarz urodził się w Kielcach (również on zresztą tak twierdził). W Urzędzie Miasta i Gminy Daleszyce znajduje się jednak metryka, według której prozaik urodził się we wsi Skrzelczyce oddalonej od Kielc o ok. 20 km. Zapisano w niej: „Siedemnastego lipca tysiąc dziewięćset dziewiętnastego roku o godzinie pierwszej po południu zgłosił się osobiście Jakób-Josek Herling vel Grudziński czterdzieści siedem lat mający czasowo zamieszkały we wsi Skrzelczyce, a stały mieszkaniec miasta Kielce […] i zgłosił nam dziecię płci męskiej, oświadczając iż urodziło się ono we wsi Skrzelczycach gm. Szczecno dwudziestego maja roku bieżącego o godzinie siódmej rano ze ślubnej jego żony Dobrysi z Bryczkowskich trzydzieści dziewięć lat mającej. Dziecięciu temu przy wypełnieniu religijnego obrządku nadano imię Gecel vel Gustaw…” [interpunkcja oryginalna – przyp. red.]. Pod dokumentem podpisał się za niepiśmiennego Jakóba-Joska dziadek innego sławnego pisarza – Roman Kapuściński.

Budzi to jednak wątpliwości – Herling-Grudziński pochodził ze zasymilowanej, zamożnej rodziny żydowskiej, trudno więc uwierzyć w jego analfabetyzm. W sprawie miejsca urodzenia Irena Furnal [1], badaczka życia i twórczości autora, sądzi, że ojcu Gustawa mogło zależeć na tym, by syn został prawowitym dziedzicem majątku w Skrzelczycach, dlatego tam właśnie zarejestrował narodziny syna (pisarz jednak nigdy się w nich nie pojawił się, a majątek kilka lat później został sprzedany).

Okres kielecki

Jeśli byliście kiedyś w Kielcach, na pewno spacerowaliście tzw. Sienkiewką, czyli ul. Sienkiewicza. Jeśli jakimś cudem ją przeoczyliście – macie już dwa powody, by tam zajrzeć! Po pierwsze, ul. Sienkiewicza to reprezentatywna ulica w stolicy woj. świętokrzyskiego – łączy w sobie charakter zabytkowy z nowoczesnością, więc jednocześnie zapoznacie się z historią, a potem zjecie coś w McDonaldzie. (Spacery polecam zwłaszcza wieczorami – piękne widoki gwarantowane). Po drugie, przy ul. Sienkiewicza 52 mieszkał młody Gustaw z rodziną, o czym informuje pamiątkowa tablica.

Niewiele jednak wiadomo o tym domu, ponieważ pisarz właściwie o nim nie wspominał. Mimo że wiele lat później, w 1991 roku, otrzymał tytuł Honorowego Obywatela Miasta Kielce, stolica świętokrzyskiego nie należała do ulubionych miejsc Grudzińskiego. Zachwycał go jedynie park miejski, z którym wiązały się jego młodzieńcze wspomnienia. Kielce były oczywiście istotnym punktem na życiowej mapie – w końcu tam dorastał, ukończył szkołę i debiutował literacko. Dwa lata przed wybuchem wojny Grudziński ukończył naukę w Gimnazjum im. Mikołaja Reja (teraz to I Liceum Ogólnokształcące im. Stefana Żeromskiego). Przyszły prozaik na początku pisał do szkolnej gazetki „Znicz”, a w 1935 roku dla „Kuźni Młodych” stworzył reportaż „Świętokrzyżczyzna”, w którym opisywał wędrówki po Górach Świętokrzyskich i zachwycał się okolicą: Nową Słupią, Świętą Katarzyną, Łysą Górą, Ciekotami…

Dwa lata wcześniej – w 1932 roku – umarła matka Gustawa, a on sam niewiele później postanowił przeprowadzić się do ojca, który urzędował w Suchedniowie. I tak oto zostaliśmy krajanami.

Czas w Suchedniowie

Tak jest, to właśnie majątek w Suchedniowie kupił ojciec Gustawa po sprzedaży Skrzelczyc. Słowem wyjaśnienia jeszcze: właściwie dom Grudzińskich znajdował się w Berezowie, już poza granicami miasta (obecnie jest to dzielnica). Sam Suchedniów zaś leży pośród lasów Puszczy Świętokrzyskiej, w niedużym oddaleniu od Gór Świętokrzyskich.

Mimo że życie Gustawa toczyło się głównie w Kielcach, w których chodził do szkoły, to jednak Suchedniów stał się jego ukochaną krainą z lat młodości. Codziennie więc przemierzał drogę na stację kolejową, z której dojeżdżał do Kielc. W Innym świecie powraca do niej pamięcią, pisząc: „Leżałem całymi dniami bez ruchu na pryczy, doświadczając […] łaski wspomnień. Śniło mi się najczęściej, że późnym wieczorem wracam ze stacji w Kieleckiem do domu. I choć była już noc, widziałem dokładnie, jak gdyby w czarnym świetle, najpierw piaszczystą drogę obok toru, potem zagajnik, dużą polanę z opustoszałą willą, strumień obok wzgórza […] i wreszcie drogę prowadzącą nad nasz stary, zarośnięty szuwarami staw. Schodziłem ku płytkiej rzeczce, przeskakiwałem parę kamieni i groblą wysadzaną wysokimi olchami szedłem wolno w kierunku domu”.

Niestety – niewiele pozostało z domu rodzinnego prozaika, jedynie fragmenty fundamentów. Drugie życie zyskał za to młyn – znajduje się w nim hotel i restauracja „Stary Młyn”. W okolicy znajduje się także poświęcony pisarzowi obelisk, na którym umieszczono krótkie zdanie: „Stąd wyruszył w świat”. Gustaw Herling-Grudziński mieszkał w Suchedniowie aż do czasu podjęcia studiów polonistycznych na UW: wtedy wyruszył do Warszawy, w świat.

Atrakcje

Ponieważ jest to rok poświęcony Grudzińskiemu, w Kieleckiem znajdziecie jeszcze nieco ciekawych wydarzeń mu poświęconych.

Jeśli będziecie w Kielcach, zajrzyjcie do Biblioteki Wojewódzkiej, w której do końca miesiąca można zobaczyć wystawę poświęconą Herlingowi. Podobną znajdziecie w Muzeum Lat Szkolnych Stefana Żeromskiego i przy okazji dowiecie się, co łączyło tych dwóch pisarzy. W tej samej placówce jesienią traficie na spotkanie z cyklu „Niedziela w Muzeum”, na którym będzie mowa o Grudzińskim. A 14 listopada odbędzie się wystawa prac uczniów Zespołu Państwowych Sztuk Plastycznych pt. Gustaw Herling-Grudziński – 100-lecie narodzin w Galerii Sztuki Współczesnej (Dom Środowisk Twórczych, Pałac T. Zielińskiego).

Z Kielc to już rzut beretem (słowo!) do Suchedniowa, a warto tam zajrzeć do Miejsko-Gminnej Biblioteki Publicznej, w której znajduje się (co prawda dość skromna) wystawa związana z pisarzem. Za to przy restauracji „Stary Młyn”, gdzie kiedyś znajdował się jego dom, zaczyna się ścieżka literacka im. Gustawa Herlinga-Grudzińskiego. Wytyczona została wzdłuż trasy, którą pisarz pokonywał codziennie w latach młodzieńczych.

Więcej informacji znajdziecie tutaj i tutaj.



Monika Jasek

Polonistka z wykształcenia, skandynawistka w przyszłości. Miłośniczka nauki, jedzenia, filmów oraz seriali. Wielbicielka literatury dziecięcej, młodzieżowej i fantastycznej, a zwłaszcza dystopii. Zakochana w Norwegii i norweskim, ogląda, słucha i czyta wszystko, co powstało w kraju nad fiordami. Darzy miłością pieski i świnki morskie. Po godzinach nieśmiały cukiernik. Tylko myśli, czego można by się jeszcze nauczyć. Zastępca redaktor naczelnej tego przybytku.