Filmowa masakra

Co robić, kiedy ludzkość poniosła porażkę?

Źródło grafiki: Rafał Christ
Trzecie wydanie Filmowej masakry będzie ekstremalne – ze względu nie tylko na specyfikę filmów, o których traktuje, lecz także na rozmiary porażki pokazywanej przez twórców nowej ekstremy francuskiej.
W opisywaniu tego nurtu w kinematografii trudności pojawiają się już na poziomie tego, co należy do niego zaliczyć, jak go nazwać i jakie ramy czasowe brać pod uwagę. Określenie nowa ekstrema francuska, którego będę używał, zaproponował James Quandt w artykule stanowiącym manifest całego ruchu – Flesh and Blood: Sex and Violence in Rrecent French Cinema.

Pierwszy człon nazwy – nowa – oznacza, że umownie stosuje się to określenie do filmów powstałych po 2000 roku. Mimo to w obręb nurtu wchodzą również te zrealizowane przed XXI wiekiem. Ba, często w tej grupie wymieniana jest Młoda dziewczyna (Catherine Breillat) z 1976. Pewne tytuły sprzed roku 1995 bardzo wyraźnie realizują cechy nowej ekstremy. Można je jednak policzyć na palcach, dlatego pełna nazwa najczęściej dotyczy produkcji obecnych na ekranach kin po wspomnianej cezurze.

Ze środkową częścią terminu jest już dużo prościej. Zjawisko narodziło się we Francji i obejmuje filmy realizowane przez reżyserów, którzy tam pracują. Dopiero ostatni człon określenia mówi o podejmowanych tematach. Twórcy opowiadają o rzeczach skrajnych i kontrowersyjnych. Z tego powodu najczęściej korzystają z konwencji gatunkowych porno i horroru.

Reżyserzy nowej francuskiej ekstremy interesują się ludzkim ciałem i wszystkim, co z nim związane: chodzi o seksualność i okaleczenia. Nie bez powodu spośród filmów sprzed lat 90. wymieniłem właśnie debiut Catherine Breillat. Gdy tytułowa czternastoletnia Młoda dziewczyna przyjeżdża na wieś do domu w okresie wakacyjnym, zaczyna budzić się w niej kobieta. Odkrywa własną seksualność i fascynuje się swoimi wydzielinami. Bardzo częste są sceny perwersyjnych stosunków, podczas których w okolice intymne trafiają nawet robaki.

Seks w filmach nowej francuskiej ekstremy można określić jako zwierzęcy. Nie brakuje scen gwałtów czy stosunków pełnych przemocy. Kopulacja to akt brutalności, często związany z niebezpieczeństwem, jak w Intymności Patrice’a Chéreau (2001), w której chłodna relacja oparta na cielesności przemienia się w obsesję głównego bohatera.

Stosunki w filmach należących do nurtu sprowadzone są do czynności czysto mechanicznych. Nie mają nic wspólnego z miłością. Naturalistyczne prezentowanie seksu sugeruje, że współczesny człowiek utracił już element duchowy. Najbardziej intymna sytuacja staje się często przykrym obowiązkiem. W świecie przedstawianym przez twórców nurtu ludzkość dawno zgubiła już wszelkie emocje, dlatego kopulacja łączy się z przemocą. Postaci pragną odnaleźć coś głębszego i poczuć cokolwiek.

W Nieodwracalnym (2002) Gaspar Noé każe nam się przyglądać przez 13 minut aktowi sodomii, wymuszonemu na Alex, granej przez Monicę Bellucci. Film zdobył popularność ze względu na czas trwania tej sceny. Fascynujący jest w niej również pewien aspekt formalny. Reżyser zwykle wykorzystuje krótkie ujęcia, jednakże gwałt zrealizowano w jednym, bez żadnych ruchów czy zmian perspektywy. Twórca, występujący w roli sadystycznego demiurga, zmusza nas do obserwowania dramatu kobiety. Widać kontrast między treścią a formą realizacji. Mamy do czynienia z okolicznościami, w których sytuację przepełnioną emocjami przedstawia się w sposób całkowicie ich wyzbyty, a długość i brak dynamiki mogą powodować nudę. Tym samym kamera wchodzi w rolę bezstronnego obserwatora, zrównana zostaje z widzem, przyzwyczajonym do wszechobecnej przemocy.

Z powodów podejmowanej tematyki nurt nosi też nazwę cinema du corps, czyli „kino ciała”. Twórcy działają według zasady wywoływania szoku, gdyż to on gra u nich pierwsze skrzypce. Zyskuje pełnoprawną wartość i usprawiedliwia opowiadaną historię. Stąd też często można spotkać się z zarzutami dotyczącymi płytkich scenariuszy.

Bohaterami swych filmów twórcy czynią osoby mające różnorakie dewiacje i przez to wykluczone w jakiś sposób ze społeczeństwa. Wszelkie anomalie wynikają jednak z rozbudzenia instynktów i popędów. Na ekranie można zobaczyć stosunki kazirodcze, kanibalizm, sadomasochizm i samookaleczenia. Protagoniści poszukują własnej tożsamości, pragną się z czymś identyfikować społecznie i kulturowo. Badają więc granice własnego ciała, eksperymentują z biologią i seksualnością. Jesteśmy świadkami inicjacji ludzi, którzy dopiero odnajdują samych siebie. Pozostają jednak bardzo zagubieni. Nie są gotowi do dorosłego życia, co powoduje, że zaczyna doskwierać im samotność, a ta popycha ich do ekstremalnych zachowań. Próby dostosowania się do ogólnie przyjętych norm najczęściej prowadzą do totalnej alienacji. Zasady życia w społeczeństwie zmuszają postaci do egzystowania w izolacji, a niejednokrotnie także – autoagresji.

W debiucie fabularnym Marine de Van Pod moją skórą (2002) główna bohaterka prowadzi z pozoru idealne życie: robi karierę i ma partnera, z którym planuje zamieszkać. Przypadkiem rani się o narzędzie budowlane i zauważa to dopiero, kiedy widzi własną krew. Ponieważ nic nie poczuła, zaczyna pragnąć okaleczania swojego ciała. Kolejne sukcesy zawodowe są dla niej powodem do coraz brutalniejszych eksperymentów.

W ten sposób twórcy wyrażają krytykę współczesnego świata, pokazującą wpływ konsumpcyjnego społeczeństwa na jednostkę. Pytają o granice wolności czy też o postępujący proces dehumanizacji. Biorą pod lupę naturalne skłonności człowieka, wrodzone popędy, zwierzęce instynkty oraz to, jak dana osoba zachowa się w sytuacji ekstremalnej, kiedy jej życie bądź wolność będą zagrożone.

Przedstawiciele nurtu wznoszą elementy przyrody na poziom symboliczny. Bardzo często wykorzystują różnego rodzaju zwierzęta, które mają za zadanie nasuwać widzowi wniosek, że człowiek to nic więcej. U François Ozona w Sitcomie (1998) szczur odgrywa rolę katalizatora, rozbudzającego perwersje i pierwotne instynkty członków pozornie idealnej rodziny należącej do klasy średniej.

W oczach twórców nowej francuskiej ekstremy zdobycze cywilizacyjne okazują się największą porażką ludzkości. Dotykają oni tematów tabu, ponieważ poszukują człowieka, skrywającego swe prawdziwe oblicze za fasadą udanego życia i grania pod dyktando zasad funkcjonowania w społeczeństwie. Według nich jedynym rozwiązaniem jest powrót do pierwotnych instynktów i popędów – ze względu na to, że za długo je negowaliśmy. Z tego powodu reżyserzy równają ludzi ze zwierzętami, przypominając, czym tak naprawdę jesteśmy.

Obcowanie z ciałem w nowej francuskiej ekstremie ma na celu oswojenie widzów z innością. Stawia się diagnozę, że człowiek tłumi swoje naturalne potrzeby i emocje, aby żyć w zgodzie z zasadami społecznymi. Ciągłe zaprzeczanie prymitywności ludzi prowadzi do brutalnego zachowania. Należy więc zredefiniować normy społeczne.

Tendencje panujące we francuskim kinie rozprzestrzeniły się na całą Europę. Coraz więcej twórców z naszego kontynentu sięga po język stworzony przez ekstremistów. Również amerykańscy filmowcy odkryli tę formę i chętnie z niej korzystają. Skoro ten skrajny głos jest coraz wyraźniej słyszalny, może czas go posłuchać.

Tworząc artykuł, opierałem się przede wszystkim na badaniach prowadzonych przez Aleksandrę Gierę-Pander przedstawionych w jej rozprawie doktorskiej Transgresje tabu w New French Extremity.


Rafał Christ

Absolwent filmoznawstwa i wiedzy o nowych mediach, zafascynowany zarówno kinem ambitnym, jak i produkcjami klasy Z. Zanudza wszystkich opowieściami dotyczącymi krwawych horrorów i seryjnych morderców. Dumny badacz popkultury, którego rzadko można zobaczyć bez komiksu bądź powieści w ręce.