Obejrzeliśmy

Miłość. Lekcja 1

Nowy film Marka Koterskiego uderza widza mocnym początkiem. Pokazuje nam dorosłość. Tym boleśniejszą, że ma ona twarz umęczonego życiem Miśka Koterskiego, wiecznego – zdawałoby się – chłopca. W jego porażce nie znajdziemy gorzko-humorystycznych akcentów, które pozwalały nam jakoś przełknąć codzienność wszystkich wcieleń Adasia Miauczyńskiego.
Skąd się to wzięło? Ano pan profesor Koterski zabiera nas do źródeł, do dzieciństwa. Odniosłam wrażenie, że jako człowiek, który udzielił nam już tylu ważnych lekcji, ma trochę dość. Najwyraźniej poprzednie wykłady były zbyt trudne, tematy zbyt skomplikowane. Wraca więc z nami do podstaw(ówki) i przekazuje wiedzę w prosty, wyrazisty sposób. Zaznacza mocno puentę, wprost ją wykrzykuje. Żebyśmy nie mieli wątpliwości, po co do nas mówi, i mogli zapisać płynącą z filmu naukę w zeszycie, razem ze wszystkimi innymi lekcjami życiowymi.

Oczywiście nie musicie się martwić, nie czeka Was nudne kazanie, nie będziecie się czuć jak skarcone uczniaki. No, może nie przez cały czas… Bo 7 uczuć dosłownie zabiera nas do czasów szkolnych i pokazuje serię wychowawczych absurdów z domu i klasy. Chociaż mundurki i zabawy na boisku mogą mocniej oddziaływać na dzisiejszych 40- czy 50-latków, to zapewniam, że widzowie z młodszego pokolenia nie będą się czuć jak na wycieczce do muzeum z zakurzonymi, wyblakłymi eksponatami. Najwyraźniej pewne niedorzeczności się nie starzeją. Dzielimy podobne doświadczenia, bez względu na to, czy przerwy spędzaliśmy ze skakankami, czy z tabletami w rękach.

Koterski pomyślał bohaterów swojego filmu jako dzieci nie bez przyczyny – ta lekcja jest prosta, chociaż nasze społeczeństwo przeszło długą drogę, żeby pomału zacząć ją przyswajać. Dzieci to ludzie i należy traktować je po ludzku. Nie bagatelizować, nie pomniejszać, nie wyśmiewać, nie marginalizować. Poważnie podchodzić do ich problemów, słuchać odpowiedzi na zadawane pytania, rozmawiać. Może dzięki temu kawałek sznura będzie służył tylko jako skakanka i nie stanie się powodem żałoby dla kolejnych klas w szkołach na całym świecie.

Druga nauka jest trudniejsza. Nie polega na bezmyślnym wykuciu na pamięć wszystkich dopływów Nilu czy pierwiastków z tablicy Mendelejewa. Koterski robi dla nas wstęp do poważnego kursu – chce, byśmy nauczyli się czuć i przeżywać życie. Mamy być sobą i siebie rozumieć, co pozwoli nam na budowanie prawdziwych relacji z innymi ludźmi. Umiejętność rozpoznawania siedmiu podstawowych uczuć i radzenia sobie z nimi to fundament, ale ostatecznie miłość nie istnieje – to mieszanka tych właśnie bazowych elementów. To trudna lekcja, ale z filmu Koterskiego wynika, że nie jest na nią jeszcze za późno.

Rzecz jasna, 7 uczuć to nie pierwszy wykład Koterskiego na temat relacji międzyludzkich – ze wszystkich jego filmów płynie ważna nauka, nie tylko o tym, że pomidorowa jest dobra, a masło należy skrobać, bo zmarznięte. Adasia zawsze poznajemy w kontekście drugiego człowieka – rodziców, sąsiadów, żony, miłości z dawnych lat, syna. A przez Adasia poznajemy siebie.

Warto jeszcze dodać, że obsada, kostiumy oraz scenografia są najwyższej klasy. Michał Koterski dostaje 5 z plusem.


tytuł: 7 uczuć

reżyser: Marek Koterski

scenariusz: Marek Koterski

obsada: Michał Koterski, Marcin Dorociński, Katarzyna Figura, Małgorzata Bogdańska

czas trwania: 1 godz. 56 min

data polskiej premiery: 12 października 2018

gatunek: dramat, komedia

dystrybutor: Kino Świat


7 uczuć obejrzeliśmy dzięki współpracy z Cinema City


Magdalena Pawłowska

Redaktor naczelna tego kulturalnego przybytku. Żyje życiem fabularnym prosto z kart literatury i komiksu, prosto z ekranu kina i telewizji. Emocjonuje się piłką nożną, rozkoszuje dziełami sztuki kulinarnej, podnieca osiągnięciami nauki, inspiruje popkulturą. Kolekcjonuje odłamki i bibeloty rzeczywistości.