Recenzje

O polskim inteligencie

Źródło grafiki: Artur Baranowski
Wojciech Młynarski do końca życia wierzył w polską inteligencję. A dokładniej – w polskiego inteligenta. Dla niego pisał swoje wiersze i teksty piosenek. Mówił o sobie, że jest tekściarzem, podnosząc to proste określenie do rangi sztuki. Każdy, kto ukształtował gust na jego utworach, może z dumą powiedzieć, że wie, jak smakują Truskawki w Milanówku
W rok po śmierci Młynarskiego wydano dwie książki powiązane z nim. Pierwsza to zapis rozmów mistrza z córką Agatą oraz fragmenty wywiadów, których udzielał w ciągu całego swojego życia. Druga jest zbiorem 175 jego tekstów, z czego aż 92 przy tej okazji ukazało się drukiem po raz pierwszy. I najlepiej czytać te książki równolegle – sięgać po drugą, kiedy w pierwszej mówi się o konkretnym utworze. Dzięki temu dostajemy literackie tworzywo podobne do szeroko rozpiętego płótna, na którym w pełnej krasie widać tekściarza uhonorowanego tytułem Mistrza Mowy Polskiej.

Styl Młynarskiego jest niepodrabialny. Jego wiersze, które znamy głównie jako piosenki, to nie zwykłe rymowane teksty, ale felietony z zawsze aktualną puentą. To doskonałe teksty kabaretowe – mam tu na myśli utwory grane na scenie kabaretów sprzed likwidacji cenzury, czyli takich, które wymagały od odbiorców czujności, żeby udało się wychwycić niuanse i ukryte znaczenia. Bo tylko wtedy puenta jest czytelna. Żeby to zrozumieć właściwie, trzeba było mieć choć garstkę polskiej inteligencji. Celowo unarodowiłem inteligencję, bo uważam, że wiele utworów najpełniej rozumieją tylko Polacy.


W Parku Ujazdowskim widzę śliczną parę

i zachwyca mnie urocza jej prezencja.

Pytam: „Kim są te osoby?”

Strażnik szepcze: „Ten pan to był

Dobry Smak, ta pani to Inteligencja.”

Więc doganiam ich i proszę o rozmowę:

„Co dziś porabiacie? Mówcie w jednym zdaniu!”

(…)

„Więc gdzie można Państwa aktualnie znaleźć?

I inteligentną się uraczyć puentą?”

„Często goszczą nas zbiednieli

nieliczni polscy inteli –

genci, dzieląc z nami się głodową rentą.


Rozmowy zbierają w jednym miejscu wiele wypowiedzi artysty na swój temat. Jedne są opowieściami o kulisach działalności oficjalnej, inne odsłaniają nieco intymności. Nie mamy tu jednak do czynienia z pozycją przynoszącą jakieś nieodkryte fakty z życia Młynarskiego. To raczej coś w rodzaju kompendium wiedzy o twórcy z przeogromną liczbą zdjęć (również prywatnych), reprodukcji plakatów i drukowanych pamiątek z jego programów. Ich mnogość sprawia, że podróż przez życie Młynarskiego jest kolorowa i sentymentalna. Niejeden czytelnik znajdzie tam fotokopię zaproszenia na występ, który sam miał okazję widzieć i oklaskiwać. Ale najważniejsze są rozmowy z Młynarskim – zawierają wiele zdań wartych przemyślenia. Mistrz pisał przecież dla rozwagi.


Zastanawiam się, co dziś znaczy „róbmy swoje”. Na to postanowienie można odpowiedzieć w imieniu jakiejś grupy. Odpowiedzi muszą być bardziej zindywidualizowane. Każdy sam musi się zastanowić, co ma w życiu do zrobienia, co do powiedzenia, a czemu chce zaprzeczyć. Jest we mnie zgoda, by różni ludzie rozumieli moje sformułowanie na własny użytek. (s. 302)


Młynarski często powtarzał, pytany przed laty o radę na bieżące czasy – „róbmy swoje”. Wierny temu hasłu pisał swoje teksty tak, żeby zmuszały odbiorców do refleksji, a nawet zmiany. Ale nie „dobrej zmiany”, tylko na lepsze. Młynarskiego warto czytać także dziś, bo jego piosenki wciąż nie tracą na aktualności. A książka W Polskę idziemy stanowi wspaniałe kompendium jego przemyśleń. Warto więc mieć obie pozycje na półce. Choćby jako dowód przynależności do polskiej inteligencji.


autor: Wojciech Młynarski

tytuł: Rozmowy

wydawnictwo: Prószyński i S-ka

miejsce i rok wydania: Warszawa 2018

liczba stron: 320

format: 168 × 240 mm

oprawa: twarda


autor: Wojciech Młynarski

tytuł: W Polskę idziemy

wydawnictwo: Prószyński i S-ka

miejsce i rok wydania: Warszawa 2018

liczba stron: 320

format: 135 × 196 mm

oprawa: twarda


Artur Baranowski

Ukończył dziennikarstwo, komunikację społeczną i PR, zanim to było modne. Najbardziej poruszają go zdania złożone i portugalskie winnice. Książki czyta kiedy się da i ile się da, wino degustuje radośnie. W taki sposób wyrobił w sobie chęć podpowiadania, jak odczytywać wina i smakować książki. Gdyby mógł, czesałby się z przedziałkiem, a jeśli zechce, to zamieszka w Alto Douro.