Rok Zbigniewa Herberta

Arijon

Źródło grafiki: Magdalena Pawłowska
Arion to kolega po strunie Orfeusza, ale w przeciwieństwie do niego ponoć żył naprawdę (w VII wieku przed Chr.). Udowodnił eksperymentalnie, że poezja ma moc ocalającą: delfinom tak spodobał się jego śpiew, że uratowały go od utonięcia. Piękno wywołuje dobro.
Arijon


Oto on – Arijon –

helleński Caruso

koncertmistrz antycznego świata

drogocenny jak naszyjnik

albo lepiej jak konstelacja

śpiewa

bałwanom morskim i kupcom bławatnym

tyranom i poganiaczom mułów

tyranom czernieją na głowach korony

a sprzedawcy placków z cebulą

po raz pierwszy mylą się w rachubach na swoją niekorzyść


o czym śpiewa Arijon

tego dokładnie nikt nie wie

najważniejsze jest to że przywraca światu harmonię

morze kołysze łagodnie ziemię

ogień rozmawia z wodą bez nienawiści

w cieniu jednego heksametru leżą

wilk i łania jastrząb i gołąb

a dziecko usypia na grzywie lwa

jak w kołysce

patrzcie jak uśmiechają się zwierzęta

ludzie żywią się białymi kwiatami

i wszystko jest tak dobrze

jak było na początku


to on – Arijon

drogocenny i wielokrotny

sprawca zawrotów głowy

stoi w zamieci obrazów

ma osiem palców jak oktawa

i śpiewa


Aż kiedy z błękitu na zachodzie

wysnuwają się świetliste niteczki szafranu

co oznacza zbliżającą się noc

Arijon uprzejmym ruchem głowy

żegna

poganiaczy mułów i tyranów

sklepikarzy i filozofów

i wsiada w porcie na grzbiet

oswojonego delfina


– do widzenia –

jakże jest piękny Arijon

– mówią dziewczęta –

kiedy wypływa na morze

sam

z wieńcem widnokręgów na głowie



Z. Herbert, Arijon, w: tenże, Wiersze zebrane, opr. R. Krynicki, Kraków 2008, s. 72-73.

Agata Zuzanna Starownik

Studiuje polonistykę i historię sztuki w ramach MISHu w Warszawie. Stara się wierzyć w Prawdę, Dobro, Piękno. Kocha fiołki, koty i zachody słońca.