Recenzje

Rzeczy warszawskie inspirują

Źródło grafiki: Artur Baranowski
Dyrekcja Muzeum Warszawy wpadła na świetny pomysł – z wystawy wybrano kilkanaście eksponatów i poproszono czwórkę autorów o napisanie historii z nimi związanych. Miała być fikcyjna, sensacyjna, z dreszczykiem i wciągająca. Aha, i przeznaczona dla „młodych dorosłych”. Pomysł wypalił, a książkę dostali za darmo wszyscy absolwenci szkół ponadgimnazjalnych w stolicy. Ci, którzy „młodymi dorosłymi” są pozametrykalnie, mogą ją nabyć w muzeum. Czy warto?
Lubię takie pomysły, bo to nie tylko oryginalna zachęta do odwiedzenia Muzeum Warszawy, żeby na własne oczy zobaczyć na przykład figurkę Kolumny Zygmunta, która ściągnęła śmierć na bohatera jednego z opowiadań. Albo obejrzeć fragment fasady Villi Regii, który obszedł się brutalnie ze złodziejami. Tym bardziej, że wszystkie opisane eksponaty pochodzą z wystawy głównej „Rzeczy warszawskie”, gromadzącej 7 352 rzeczy w 21 gabinetach tematycznych. To właściwie trzy ekspozycje, bo obok podstawowej są jeszcze „Dane warszawskie” i „Dzieje kamienic”, czyli historia 11 budynków składających się na siedzibę główną Muzeum Warszawy (wszystkie budynki wpisane są na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO). Eksponaty do wystawy głównej wybrano spośród 300 tysięcy obiektów. Wszystkie są oryginalne, choć to nie zawsze dzieła sztuki.

Książka Rzeczy warszawskie z dreszczem. Opowiadania dla młodych dorosłych ma czterech autorów: Jarosława Klejnockiego, Huberta Klimkę-Dobrzanieckiego, Joannę Olech i Łukasza Orbitowskiego. Każdy napisał po cztery opowiadania, wybrawszy z wystawy tyle samo eksponatów. Po każdym tekście znajduje się kuratorska notka na temat bohatera opowiadania – również te miniatury czyta się z zainteresowaniem. Świetną robotę zrobili też autorzy projektu graficznego książki. Joanna Górska i Jerzy Skakun (studio Homework) wybrali surową grafikę, ale nie żałowali tubek z farbami. W efekcie dostajemy książkę kolorową, choć oszczędną. Zobaczcie sami, jak można połączyć skromność formy z bogactwem barw.

Opowiadania są różnej wartości, ale wszystkie z gatunku sensacyjno-kryminalnych. Najlepiej poradzili sobie z konwencją Joanna Olech i Łukasz Orbitowski. Ich teksty mają najdłuższe pazurki i, choć to tylko mikrohistorie, widać w nich świetne wczucie się w założenia tego zbiorku. Każdy z autorów pokazał, że ciekawe przedmioty mogą być inspirujące. Myślę nawet, że podobna zabawa mogłaby stać się tematem jakiejś lekcji w liceum. Uczniowie zamieniliby się w twórców własnej opowieści o przedmiocie muzealnym. Co na to poloniści i historycy?

Rzeczy warszawskie z dreszczem świetnie zastępują kolorowe katalogi wystaw, dając czytelnikowi znacznie więcej niż kuratorski wpis i kilkanaście fotografii. To jakby edytorskie wyjście z muzealnych kapci i porządny krok ku nowoczesności. Widzę nawet oczyma wyobraźni, jak w niedalekiej przyszłości jakieś muzeum postanawia nakręcić kilka fabularnych miniatur filmowych z eksponatami ze swojej wystawy. Może powstanie nawet jakaś gra komputerowa? Na razie mamy ciekawą książkę i możemy zabrać ją ze sobą wszędzie, choćby na wakacje. A nuż dzięki niej przeżyjemy w wyobraźni coś wyjątkowego. Bo przecież wszędzie możemy spotkać rzeczy warte poznania. Odkryjmy przedmioty od nowa dzięki świeżym o nich opowieściom.


autorzy: Jarosław Klejnocki, Hubert Klimko-Dobrzaniecki, Joanna Olech, Łukasz Orbitowski

tytuł: Rzeczy warszawskie z dreszczem. Opowiadania dla młodych dorosłych

wydawnictwo: Muzeum Warszawy

miejsce i rok wydania: Warszawa 2018

liczba stron: 301

format: 130 × 215 mm

oprawa: twarda


Artur Baranowski

Ukończył dziennikarstwo, komunikację społeczną i PR, zanim to było modne. Najbardziej poruszają go zdania złożone i portugalskie winnice. Książki czyta kiedy się da i ile się da, wino degustuje radośnie. W taki sposób wyrobił w sobie chęć podpowiadania, jak odczytywać wina i smakować książki. Gdyby mógł, czesałby się z przedziałkiem, a jeśli zechce, to zamieszka w Alto Douro.