Kultura w dymkach

Sceny z życia, czyli Will Eisner, kronikarz Nowego Jorku

Żeby najważniejsza nagroda w środowisku została nazwana twoim imieniem, musisz być kimś naprawdę wyjątkowym i zdziałać coś naprawdę wyjątkowego (patrz: przypadek Janusza A. Zajdla). Will Eisner spełnia oba warunki, ale z zupełnie innych niż Zajdel przyczyn. Pod wieloma względami był prekursorem – co do tego nie ma wątpliwości. Był również człowiekiem niezwykle utalentowanym, z żyłką do interesów. Ale prawdziwie rewolucyjnym aspektem twórczości tego autora jest właściwie jej zwyczajność, czy też raczej autentyczność i aktualność poruszanych przez niego tematów. Sprawić, żeby ludzie ekscytowali się prostymi opowieściami o życiu mieszkańców amerykańskiej metropolii w równym stopniu co dotychczas szalonymi przygodami wszechmocnych herosów – to dopiero osiągnięcie!
Z początku młody rysownik i scenarzysta był jednak w świecie zeszytowych superbohaterów całkiem głęboko zanurzony. Stworzył nawet kontrowersyjnego Wonder Mana (protagonisty jednego zeszytu), przez którego Fox Publications zostało w 1939 roku podane do sądu pod zarzutem plagiatu postaci Supermana. Eisner bronił tego bohatera, aby potem w na poły autobiograficznym Marzycielu całą sytuację przedstawić zgoła inaczej. Co ciekawe, Wonder Man swoje moce uzyskał dzięki magicznemu pierścieniowi, który otrzymał od tybetańskiego mnicha. Czyżby stanowiło to inspirację dla o rok późniejszej Zielonej Latarni?



Ze zbrodnią bohatersko zmagał się również zamaskowany Spirit na kartach kilkustronicowego komiksowego dodatku do gazet, nazwanego jakże odpowiednio The Spirit Section. Eisner porzucił nawet firmę założoną z Jerrym Igerem, aby móc się skupić na tworzeniu tej opowieści i dotrzeć do dorosłego odbiorcy. I choć uległ namowom zleceniodawców i nadał całości rys superbohaterski, to seria stała się dla niego polem do licznych eksperymentów. Przez lata jej protagonista zmagał się z tajemniczym geniuszem kryminalnym Octopusem, seksownymi femme fatale, szalonymi naukowcami, ale też wiedźmami czy syrenami. Fabuła często nabierała przy tym silnie fantastycznego, pulpowego charakteru. Horror mieszał się z komedią, a romans z kryminałem noir. Ale w tym sensacyjnym miszmaszu znalazło się też miejsce na istotne refleksje dotyczące codziennego życia Amerykanów oraz wciągające wątki obyczajowe. Czasami Spirit odchodził w cień, a palmę pierwszeństwa oddawał zwykłym ludziom, którzy także mieli do opowiedzenia swoje historie. Eisner wdał się też w dyskusję o rasizmie i krzywdzących stereotypach. Jednym z pomocników głównego bohatera, obrońcy sprawiedliwości, był czarnoskóry Ebony White, którego karykaturalny wygląd oraz nazwisko stanowiły zamierzone elementy humorystyczne. I choć twórcy zarzucano krzywdzące traktowanie Afroamerykanów, Ebony cieszył się wśród pozostałych bohaterów nieustannym szacunkiem, a z czasem jego wizerunek w znacznym stopniu wykroczył poza konwencjonalny obraz Murzyna. W cyklu pojawiły się także inne ponadprzeciętne ciemnoskóre postaci drugoplanowe.

The Spirit cieszył się tak wielką popularnością (trwa ona zresztądo dzisiaj), że gdy Eisner otrzymał wezwanie do wojska, pałeczkę po nim musieli przejąć ghostwriterzy. W armii artystę prędko zaangażowano do tworzenia (głównie) opowieści oraz grafik propagandowych, podnoszących na duchu dzielnych patriotów, którzy walczyliza ojczyznę. Po powrocie wyratował podupadłą serię, a na dodatek starał się rozpocząć parę innych przedsięwzięć – niestety bezskutecznie. Z czasem jego zainteresowanie projektem zaczęło maleć, a coraz bardziej ciągnęło go ku innym obszarom. Pod koniec lat 70. ostatecznie obrał nowy kierunek i stał się kronikarzem współczesnej sobie rzeczywistości.



Zaczęło się od Umowy z Bogiem, uważanej za pierwszą w historii powieść graficzną. Otwiera ona poruszającą trylogię o imigrantach (głównie pochodzenia żydowskiego, ale nie tylko), ludzkim losie i życiu jako podróży w głąb siebie. Podczas gdy autor prowadzi czytelnika przez kolejne dekady amerykańskiej historii, na słynnej w jego czasach Dropsie Avenue rozgrywają się codzienne dramaty, uwiecznione przez niego z niesłychanym zaangażowaniem i wrażliwością. Wszystko to w pełnej powagi czarno-białej tonacji, z wielką dbałością o detale. Nietrudno zauważyć pragnienie Eisnera, aby skierować komiks na nowe tory, uczynić go ambitniejszym niż dotąd. Entuzjastyczna reakcja publiczności zdawała się potwierdzać słuszność tego zamiaru. Kolejne części: Siła życiowa oraz Dropsie Avenue jedynie umocniły pozycję twórcy.

Od tej pory – z intrygującym wyjątkiem w postaci przypowieści science fiction Życie na obcej planecie – głównym obiektem twórczych zainteresowań Eisnera stali się mieszkańcy Nowego Jorku oraz uniwersalne problemy człowieka. Hołd jemu oraz metropolii autor oddał między innymi w zbiorze Nowy Jork. Życie w wielkim mieście, w komiksach w rodzaju Sprawy rodzinnej starał się zaś ukazać bez ogródek niedoskonałość ludzkiej natury. Poruszeniu ważkich kwestii sprzyjała także perspektywa autobiograficzna, którą napotykamy w Życiu w obrazkach (zawierającym także wspomnianego Marzyciela – rzecz o początkach kariery artysty, komiksowym światku i trudnościach związanych z zaistnieniem w środowisku). Osobiste doświadczenia oraz historia rodzinna stały się też pretekstem do refleksji nad antysemityzmem – tematem, który był szczególnie bliski sercu ojca współczesnego komiksu.



Twórca powrócił do niego pod koniec życia w Żydzie Faginie,w którym zreinterpretował krzywdzącą historię postaci z Olivera Twista. Praca nad tym komiksem przypadła na okres jego inspiracji innymi tekstami kultury oraz mitologią. Echa tego problemu jeszcze silniej pobrzmiewają jednak w ostatnim dziele Eisnera: The Plot: The Secret Story of The Protocols of the Elders of Zion, które już w tytule nawiązuje do sfabrykowanego rosyjskiego dokumentu, mającego potwierdzać rzekome dążenia narodu żydowskiego do światowej dominacji.

Willa Eisnera należy cenić jeśli nie za jego niezaprzeczalny wkład w rozwój powieści graficznej, to za głębię i wymowę późniejszych dzieł, ale też za radosną rozrywkowość jegowczesnych prac, gdyż każdą z nich można nazwać w pewnej mierze unikatową. Jako polscy czytelnicy powinniśmy się cieszyć (i korzystać!) z tego, że praktycznie wszystkie dzieła tego twórcy przełożono na nasz rodzimy język. Każdy powinien zapoznać się z tymi bodaj najlepszymi, bogatymi w treści przykładami komiksu. Eisner zarazem bawi, jak i uczy, a także skłania do refleksji. Doprawdy o niewielu autorach można powiedzieć coś podobnego.


Antoni Kaja

Student filologii angielskiej na Uniwersytecie Gdańskim, humanista duchem. W wolnych chwilach pochłania nałogowo książki, obserwuje zakręcone losy fikcyjnych bohaterów telewizyjnych i ucieka w światy wyobraźni (z powrotami bywają problemy). Pisarz amator, fanatyk Doktora Who, wielbiciel postmodernizmu, metafikcji oraz czarnego humoru. Odczuwa niezdrową fascynację szaleństwem i postaciami pokroju Hannibala Lectera. Uważa, że w życiu człowieka najważniejsza jest pasja.