Kultura w dymkach

Miller w krainie inspiracji

Źródło grafiki: http://fc03.deviantart.net/fs71/i/2012/094/4/5/hosting_frank_miller_03_by_olavoabrantes-d4uzn0q.jpg
Każda dziedzina kultury ma swoich czołowych reprezentantów. Nie muszą oni wcale należeć do tych najwybitniejszych, często są po prostu najlepiej rozpoznawalni. Komiks również ma takich ludzi. Jednym z nich jest (i wybitny, i rozpoznawalny) Frank Miller. Nazwisko nic Wam nie mówi? Poczekajcie, aż padną tytuły jego dzieł.



Na wstępie jednak kilka faktów biograficznych: Frank Miller urodził się w 1957 roku w Olney w stanie Maryland. Rysowanie komiksów było jego dziecięcym marzeniem, które szybko przerodziło się w konkretne działanie – w wieku dziewiętnastu lat przeprowadził się do Nowego Jorku, by mieszkać bliżej wydawców. Wkrótce potem rozpoczął swoją profesjonalną karierę, obejmującą współpracę z takimi kolosami rynku jak DC Comics, Marvel Comics i Dark Horse Comics. A wszystko zaczęło się na dobre od jednego superbohatera – Daredevila. Przełomem w karierze Millera stała się najpierw dwuczęściowa historia spod szyldu Spectacular Spider-Man, w której sympatyczny pajęczak spotyka się z niewidomym pogromcą przestępców. Doprowadziła ona do pierwszego stałego przydziału autora do serii Daredevil (#158).  Już dziesięć numerów później miesięcznik został kompletnie zdominowany przez naszego komiksiarza, od tej pory odpowiedzialnego nie tylko za rysunki, lecz także za scenariusz. Taka syntetyczna praca nad tytułem nadała komiksowi zupełnie nową jakość. Daredevil okazał się wiarygodną, spójną, realistyczną postacią, a jego przygody wpisywały się gładko w gatunek czarnego kryminału. Z kolei Nowy Jork (a szczególnie dzielnica Hell's Kitchen: odmalowana w ciemnych kolorach, będąca azylem wszelkiej niesprawiedliwości i niebezpieczeństwa) stał się zapowiedzią unikatowego stylu, który Frank Miller doprowadził do perfekcji w swoich późniejszych pracach. Dodatkowo autor dokooptował do świata Daredevila postać Elektry (to jedna z jego ulubionych kreacji) – brutalnej najemniczki żądnej zemsty. Wszystko to razem wzięte sprawiło, że niezbyt popularny tytuł osiągnął sukces wydawniczy i został dobrze przyjęty przez krytykę, a samego Millera wyniósł na bardzo wysokie stanowisko w świecie komiksowym.

Zaangażowanie w kreację serii Daredevil z pozycji scenarzysty przyniosło jeszcze jedną korzyść. W celu dopasowania odpowiednich talentów do możliwości niewidomego bohatera Frank Miller studiował filmy Kung Fu, zasady sztuk walki wręcz, kodeks samurajski oraz komiksy zawierające podobne wątki. W rezultacie powstał Ronin – sześcioczęściowy komiks mocno zainspirowany mangą. Wpływ tego stylu widać zarówno w warstwie fabularnej, jak i artystycznej dzieła. A to, że nie był to tylko przelotny romans, znać po czynnym udziale Millera w popularyzacji komiksu japońskiego na Zachodzie, między innymi przez stworzenie przez niego pierwszych dwunastu okładek angielskiego wydania kultowego dzieła Kazua Koikego i Gosekiego Kojimy zatytułowanego Samotny wilk i szczenię.

Zatem nic dziwnego, że kolejny projekt Franka Millera osiągnął olbrzymi sukces i zapisał się w historii komiksu jako jeden z najwspanialszych wytworów w swoim rodzaju. Zatrudnienie takiego talentu przy pracy nad Batmanem – bohaterem o tak dużym potencjale – musiało przecież zakończyć się nieprzeciętnym powodzeniem. Sam Miller wspominał o tym, że Człowiek-Nietoperz to bardzo prosta postać, którą można opisać w kilku słowach i która z łatwością poddaje się mnogim interpretacjom. Scenarzysta zdecydował się więc na to, by w dziele Batman: The Dark Knight Returns przywrócić sławnemu detektywowi opinię twardziela bez skrupułów, który pierze przestępczość po mordzie (jak to miał w zwyczaju w pierwszych zeszytach komiksowych). Natchnął go do tego sam Brudny Harry – antybohater serii filmów z lat 70. i 80., niewahający się przed przekraczaniem granic etycznych w celu zaprowadzenia swojej wizji sprawiedliwości. Osadził go w brutalnym świecie wzorowanym na zarazem śmiesznej i przerażającej rzeczywistości Ameryki tamtych czasów, świetnie sportretowanej za pomocą wątku telewizji żądnej krwi i sensacji.



Bestialskim użyciem przemocy i zwyrodnieniem moralnym epatuje także opus magnum Franka Millera – cykl Sin City. W tym jednak wypadku na naszą uwagę zasługuje przede wszystkim nie fabuła, lecz forma tego komiksu. „Styl noir” – te słowa zawsze pojawią się tam, gdzie pojawia się nazwisko Millera. Co kryje się pod tą nazwą? To inspiracja filmowa, która wywodzi się z niemieckiego ekspresjonizmu. Przedstawiciele tego zjawiska, poszukując wiecznego sensu, prezentowali esencjonalną wizję świata za pomocą symbolicznego charakteru filmu i wyrazistych, kontrastujących środków estetycznych. Ta tendencja ewoluowała między innymi w nurt charakterystyczny dla amerykańskiego kina kryminalnego, detektywistycznego i gangsterskiego, czyli film noir (lub po polsku – czarny film). „Kryminalny”, „detektywistyczny” i „gangsterski” to także epitety określające komiks Sin City. Rzecz jasna na tym podobieństwa się nie kończą. Zajrzyjmy do definicji ze Słownika Filmu: „Czerń oznacza nie tylko mroczność obrazowania, lecz także pesymizm w portretowaniu postaci i sytuacji społecznych, w jakich one się znajdują, demonstrując skrajny sceptycyzm wobec wiary w ład moralny i społeczny świata. Filmy czarne (...) przedstawiają historie, w których często splecione ze sobą były motywy zbrodni, korupcji, lęków wielkomiejskich związanych z alienacją i paranoją, fatalizmem relacji damsko-męskich”1. Każde słowo tego opisu można odnieść do dzieła Franka Millera. Czarno-białe symboliczne ilustracje i ewentualne kolorowe akcenty dla pokreślenia danego elementu dają dodatkowo efekt silnych kontrastów w graficznej kompozycji obrazu. W warstwie słownej Sin City odnajdziemy natomiast takie elementy jak osobliwe metafory i porównania, co przywodzi na myśl konwencję magazynów pulp fiction.



Inny komiks, którego istnienie zawdzięczamy nieprzeciętnym zdolnościom Millera do poszukiwania natchnienia w przeróżnych tekstach kultury, to 300. I tak, bardzo dobrze kojarzycie ten tytuł ze sławnym filmem Zacka Snydera, ponieważ tym razem to reżyser zainspirował się słowem i kreską naszego komiksiarza. Jak powstała ta seria zeszytów? To proste. Frank Miller sięgnął pamięcią do dzieciństwa, kiedy obejrzał film The 300 Spartans, wysoko ocenił potencjał historii o walecznym Leonidasie i jego żołnierzach, po czym zabrał się do pracy. Taki człowiek nie marnuje dobrego pomysłu, gdy ten wpadnie mu w ręce.

Współczesna rzeczywistość, miejsce zamieszkania, egzotyczna kultura, pomysły ze starych komiksów, historia, dzieciństwo, film – tym inspirował się Frank Miller, gdy tworzył swoje najważniejsze dzieła. Dzieła, które – dzięki kreatywnej obróbce wymienionych inspiracji – stały się także jednymi z najważniejszych skarbów komiksu w ogóle. I one również do dziś służą jako koncepcyjny bodziec dla innych twórców. W konsekwencji stawia to Millera na pozycji autora obowiązkowego nie tylko dla miłośników komiksu, lecz także dla wszystkich amatorów kultury lubujących się w analizowaniu popularnych tekstów i wyszukiwaniu powiązań między nimi.



1  R. Syska, [hasło:] Czarny film [w:] Słownik filmu, Wydawnictwo Zielona Sowa, Kraków 2005, s. 38.  

Magdalena Pawłowska

Studiuje filologię polską na Uniwersytecie Warszawskim. Żyje życiem fabularnym prosto z kart literatury i komiksu, prosto z ekranu kina i telewizji. Emocjonuje się piłką nożną, rozkoszuje dziełami sztuki kulinarnej, podnieca osiągnięciami nauki, inspiruje popkulturą. Kolekcjonuje odłamki i bibeloty rzeczywistości.