Kultura w dymkach

Trzy kobiety, czarne kwiaty i trup

Magdalena Pawłowska

Źródło grafiki: Magdalena Pawłowska

Giverny, niepozorne miasteczko w Normandii, jest opanowane przez ducha impresjonistów oraz przez turystów, którzy chcą tego ducha doświadczyć i złapać go na zdjęciach robionych smartfonem. To tu Claude Monet spędził część życia, malując słynną serię obrazów przedstawiających nenufary. Tutaj też splatają się losy trzech kobiet oraz ofiar morderstwa (nie jednego).

Tak w skrócie prezentuje się miejsce akcji w Czarnych nenufarach – komiksie Freda Duvala i Didiera Cassegraina, którzy stworzyli adaptację literackiego kryminału autorstwa Michela Bussiego o tym samym tytule. Miasteczko jest zdecydowanie jednym z bohaterów historii – nie tylko ze względu na piękne kadry, gotowe zauroczyć odbiorców niczym pocztówki poprawne marketingowo. Typowe panoramy nieczęsto się tu trafiają. Za to detale tła, które oddycha kolorami i przyciąga wyrazistym charakterem, sprawiają, że mamy do czynienia z lokalizacją pełną życia.

Giverny odciska także piętno na swoich mieszkańcach, a przede wszystkim trzech głównych bohaterkach. Jak dowiadujemy się już na pierwszych stronach komiksu, choć różnią się one na każdej możliwej płaszczyźnie, mają jeden cel – wyjechać. Ich powody są różne, różne podejmują też środki działania, ale na ich odrębnych ścieżkach staje ta sama przeszkoda. Morderstwo.

Nie przepadam za kryminałami, bo szukanie odpowiedzi na pytanie „kto zabił” nigdy nie było dla mnie szczególnie interesujące. Na szczęście w Czarnych nenufarach mamy dużo więcej zagadek. To znaczy owszem, jest trup, a nawet dwa (a może więcej?), i jest śledztwo. Jednak droga, która prowadzi do rozwiązania, zbacza niejednokrotnie, dzięki czemu pozwala zająć umysł innymi rozważaniami i maksymalnie okupuje uwagę czytelników.

Od początku tok opowiadania  jest podzielony między trzy głosy wspomnianych bohaterek, ale już w prologu czeka nas pierwszy twist – jedna z nich jest także narratorką, która prowadzi czytelników przez wszystkie wydarzenia. To pierwszy znak od autorów, że nie możemy ufać własnym oczom – podczas lektury należy zachować czujność nie tylko wobec słów i zachowań przedstawionych postaci, lecz także wobec formy kształtującej historię.

A historia ta krąży wokół kilku zdarzeń, łączących drobną siatką powiązań jedenastoletnią, obdarzoną malarskim talentem Fanette, piękną nauczycielkę Stéphanie oraz tajemniczą staruszkę wciskającą nos w sprawy wszystkich pozostałych. Główną osią kryminału jest morderstwo lokalnej szychy, kolekcjonera nenufarów Moneta. Denat został szybko połączony z nauczycielką, o której względy zabiegał, oraz z jej zaborczym mężem. Jednak zanim poznamy wynik śledztwa – o ile w ogóle – wplątujemy się w dziecięce przepychanki kolegów Fanette, kibicujemy dziewczynce w ogólnoświatowym konkursie impresjonistycznym, podglądamy skarb staruszki, śledzimy rozwój uczuć młodego inspektora oraz wnikamy w mętny światek kolekcjonerów sztuki.

Jak widać, komiks jest gęsty od wątków i motywów. Niektóre rozwiązania mogą wydać się naiwne, znajdą się też pewnie dziury w logice, jednak końcówka jest w stanie zaskoczyć – i to nie tylko takich kryminalnych laików jak ja.

Jest to więc publikacja udana pod względem wykorzystania gatunkowych możliwości, chociaż warstwa wizualna może śmiało walczyć o palmę pierwszeństwa w konkurencji o największe zalety Czarnych nenufarów. Rysunki są dosyć realistyczne, szczegółowe na pierwszym i drugim planie, ale przyglądając się im, nie można nie myśleć o impresjonistach. Nie tylko przez wzgląd na treść komiksu, lecz także dzięki użytym kolorom, zmianom oświetlenia, sposobie ukazania natury.

Komiks Duvala i Cassegraina to coś w sam raz dla fanów ewidentnej, niepodważalnej estetyki. Wszystko w nim jest piękne i malownicze, nawet trup (którego można podziwiać na okładce). Duży format może wydawać się nieporęczny, ale wystarczy rzucić okiem do środka, żeby chciało się jeszcze większych stron na eksponowanie wspaniałych rysunków. Jeśli więc szukacie dobrego startu przygody z komiksami, Czarne nenufary mają same zachęcające argumenty. Natomiast wyjadacze komiksowej formy i tak nie przegapią tego tytułu, więc mogę tylko potwierdzić ich podejrzenia o wysokiej jakości.


autorzy: Fred Duval, Michel Bussi (scenariusz), Didier Cassegrain (rysunki)
tytuł: Czarne nenufary
przekład: Krzysztof Umiński
wydawnictwo: Marginesy
miejsce i rok wydania: Warszawa 2020
liczba stron: 114
format: 205 × 275 mm
okładka: twarda

warto przeczytać

Pięknem komiksowej formy można się cieszyć także przy innych recenzowanych przez nas publikacjach – a każda z innej bajki. Słuchajcie dziewczyny! opowiada o kobiecych sprawach, których zrozumienie zrobiłoby dużo dobrego osobom każdej płci. Super Naukoledzy: 2099 to z kolei kontynuacja przygód superbohaterskich naukowców znanych z serialu animowanego Super Science Friends. Natomiast Robert Moses. Ukryty władca Nowego Jorku prezentuje poczynania urbanisty, który zdefiniował wygląd „Wielkiego Jabłka” oraz dużej części jego mieszkańców.


Magdalena Pawłowska

Redaktorka naczelna tego kulturalnego przybytku. Żyje życiem fabularnym prosto z kart literatury i komiksu, prosto z ekranu kina i telewizji. Przeżywa przygody z psią towarzyszką, rozkoszuje się dziełami wegetariańskiej sztuki kulinarnej, podnieca osiągnięciami nauki, inspiruje popkulturą. Kolekcjonuje odłamki i bibeloty rzeczywistości. Udziela się recenzencko na instagramowym koncie @w_porzadku_rzeczy.