LUS|TRO

GRANICA|WOLNOŚCI

Źródło grafiki: fot. Daniil Kuzelev



Przez tzw. cywilizowany świat przelewa się potężna fala. Media nazywają ją nienawiścią. Na ulice wychodzą samozwańczy protagoniści, którzy żywią chęć zadawania cierpienia innym – zachowują się więc jak podręcznikowi antagoniści. Klasyczny czarny charakter cechuje trująca, osobista zadra i niezdolność do radzenia sobie z własnymi lękami.

Na co dzień wygodnie jest myśleć o kolektywie (w kupie siła), ale w rzeczywistym świecie, poza dyskursem publicznym, sferą językowej abstrakcji, nie ma mas – są jednostki, każda z własnym kompasem moralnym i wolną wolą. Wszyscy zdrowi na umyśle ponosimy bezwzględną odpowiedzialność za wypowiadane słowa i podejmowane działania. Zawsze.

To od dwudziestoletniego Jamesa Alexa Fieldsa – i tylko od niego – zależało, czy wjedzie w tłum protestujących w sobotę w Charlottesville, czy nie. Wjechał. Zamordował Heather Heyer i ranił dziewiętnaście osób. Heather przyszła, żeby sprzeciwić się nienawistnym ludziom, którzy reagują na zmieniający się świat przerażająco dziecinną agresją. Nie mogą już dłużej żyć w przeświadczeniu, że istnieje jakaś wygodna dominująca norma: biała, wierząca i heteroseksualna. Czarno-biały świat, jaki znali, drży w posadach. Stanami wstrząsa szokująca jak na 2017 rok eksplozja nacjonalizmu, rasizmu i neonazizmu – ideologii, które bardzo prężnie rozwijają się również w Polsce, mimo że wciąż żyją tu ludzie, którzy pamiętają ich mistrzów. Zrujnowali im domy, zamordowali znajomych i zagazowali rodzinę.

Z kolektywem jest jak z organizmem, który kluczowe decyzje podejmuje w mózgu. Gdy tam coś pójdzie nie tak, cały organizm zostaje porażony. Czytając wiadomości, widzę klasyczny przypadek odpowiedzi autoimmunologicznej.


Paweł Gładysz

Student biologii na Uniwersytecie Gdańskim, anglista i tłumacz. Scenarzysta samouk i obserwator kultury popularnej. Uważa, że najważniejsze są drobiazgi oraz że dzień bez kubka zielonej herbaty to dzień stracony.