LUS|TRO

PIĘKNO | BESTIALSTWO

Źródło grafiki: Biel Morro



Piękna i bestia. Opowieść stara jak świat, a mimo to wciąż można w niej sięgać głębiej; uniwersalna, snuta na nowo od czterech tysięcy lat [1]; widowiskowa, dlatego zekranizowana już co najmniej kilkanaście razy. Od 1740 roku, kiedy to wydano pierwszą, głośną wersję Gabrielle-Suzanne de Villeneuve, aż po dziś dzień zmieniały się: główny sens i morał historii, a także fabuła i grono bohaterów, które z czasem głównie malało. Nie zmienił się, natomiast, podstawowy rekwizyt książęcego nieszczęścia – róża.

Zastanówmy się: ile naszych drobnych, codziennych niegodziwości uchodzi nam na sucho? Mimo to na wstępie czujemy się lepsi od księcia, a przecież on myślał pewnie, że po prostu odprawił z kwitkiem kolejną wariatkę, która ośmieliła się potrząsnąć drabiną społeczną i zwróciła się do pomazańca jak człowiek do człowieka.

Panicz wiele razy okazywał pogardę, ale wszystko ma swoje granice. Klątwa ciążyła na nim latami. Przez ten czas na własnej skórze odczuł los podczłowieka, żałując głupstwa, które popełnił. Tym właśnie w opowieści jest bowiem róża: drobiazgiem, chwilą słabości, za którą płaci się słono, niekiedy do końca życia.

Lecz gdy jeden z mężczyzn wzgardził różą, drugi zdecydował się ukraść ją w dobrej wierze. Ojciec Pięknej nie miał przecież złych intencji. Książę po raz kolejny zachodzi nam za skórę. Zdaje się, że jego agresja wynika raczej z wyrzutów sumienia i zazdrości: oto ktoś na tym świecie uznał prozaiczny kwiat za coś cennego, wartego ryzyka. „Ukradł?” – zapytacie. „Zaraz tam ukradł… Raptem zerwał różę. W dodatku, zależnie od wersji historii, niewielką i zmarzniętą”. A jednak kradzież róży to wciąż kradzież. Za każdą, najdrobniejszą nawet winę czeka kara – tę bolesną lekcję książę już odrobił. Teraz rozdzierająco ryczy nie tyle na ojca, ile na nasz relatywizm i iście książęcy brak empatii, której nauczy nas dopiero piękna córka kupca.


[1] http://www.bbc.com/news/uk-35358487, dostęp 13.01.2018.

Paweł Gładysz

Student biologii na Uniwersytecie Gdańskim, anglista i tłumacz. Scenarzysta samouk i obserwator kultury popularnej. Uważa, że najważniejsze są drobiazgi oraz że dzień bez kubka zielonej herbaty to dzień stracony.