Przechadzki teatralne

(Maska)rada gminy

Źródło grafiki: Teatr Młyn | Filip Klimaszewski
Tęskno nieraz za czasami, kiedy teatr i literatura były „mediami” opiniotwórczymi. Oficjalnie dalej nimi są, ale z roku na rok coraz bardziej ustępują pola telewizji, która zaczyna zamieniać się z opiniotwórczej na opiniokreującą. (Nie, nie ma takiego słowa. Właśnie je wymyśliłam.) Zamiast pozwolić nam myśleć, czaruje nas swoimi kolorowymi obrazkami i niemal krzyczy, że nie musimy już wykonywać żadnego wysiłku w kierunku samoświadomości. Ona zrobi to za nas, przedstawi opinię, wtłoczy ją do naszych mózgownic, a my odprężeni będziemy mogli w dalszym ciągu dumnie nieść sztandar flagi narodowej, pogardzając niezaangażowanymi w „nasze”, ale w rzeczywistości „ich” idee.
Na pytanie, kim są sławetni „oni”, odpowiedział mi ostatnio spektakl w Teatrze Młyn (Maska)rada gminy. Tu reprezentantem grupy działającej niczym Wielki Brat jest wójt, symbol władzy, która z pozoru służy ludziom, w rzeczywistości uciska – czasem w sposób subtelny, czasem ostentacyjny, ale zawsze zachowując harmonię pomiędzy obiema postawami, aby trudno było zorientować się w sytuacji.

O czym właściwie jest (Maska)rada gminy? Powiedziałabym, że o współczesnej polityce, ale jak się nad tym zastanowić, może to być po prostu obraz naszego narodu. Dwa przeciwne obozy, różniące się absolutnie we wszystkim, a po środku nich ktoś, kto czerpie wieczne korzyści z kłótni. Brzmi znajomo, prawda? Gdzieś na boku natomiast „sprawy nieważne”, ludzie zapomniani, odrzuty ludzkie, czyli ta część społeczeństwa niezaangażowana w politykę, próbująca jedynie przetrwać na ochłapach rzucanych jej przez władzę, którą sama wybrała. I przedstawienie tej części wspólnoty wprowadza do spektaklu najwięcej dramatu, bowiem stosunki pomiędzy prawicą i lewicą, w osobach symbolicznych Adama i Ewy, są cały czas oparte na grotesce, czerpiącej ze stereotypów męskiej i żeńskiej codzienności.

Spektakl, choć momentami niezwykle zabawny, odznaczający się doskonałą melodyjnością i zachwycający po raz kolejny grą aktorską, z punktu widzenia całości stanowi dość smutną satyrę na życie w tzw. państwie prawa, a śmiać można się częściej przez łzy.

Czy warto go zobaczyć?

Warto, zwłaszcza w świetle aktualnej sytuacji, która wielu przypiera do muru i odbiera dech z przerażenia, innych natomiast zadowala. Czy słusznie? Na ten temat możecie wyrobić sobie opinię sami. Skorzystajcie przynajmniej na tyle ze swojej wolności i dowiedzcie się, co buduje społeczeństwo, a co je rujnuje. I choć to bolesne doświadczenie, to nikt nigdy nie obiecywał, że wolność umysłu nie zostanie okupiona cierpieniem.


tytuł: (Maska)rada gminy

miejsce wystawienia: Teatr Młyn

scenariusz i reżyseria: Natalia Fijewska-Zdanowska

muzyka: Filip Dreger

obsada: Jarosław Boberek, Agata Fijewska, Zuzanna Fijewska-Malesza, Bartosz Mazur


Paulina Piziorska

Filologia klasyczna i ćwierćwiecze – na koncie. Podróże i własne książki – w planach. Kanał literacki, kino oraz dobre jedzenie – na co dzień.