Fantastyczny problem

Adam Wiśniewski-Snerg – przypadek fizyka bez matury

Źródło grafiki: Grafika własna autora tekstu
W roku 1995 popełnił samobójstwo jeden z bardziej tajemniczych i najbardziej niedocenianych pisarzy XX wieku. Oczywiście niełatwo jest oszacować skalę niedocenienia, w końcu wielu obecnie znanych i szanowanych twórców funkcjonowało przez długie lata poza granicami społecznej świadomości –  po to właśnie, by stać się poważanymi personami u samego schyłku życia. Nasz bohater zyskał uznanie krytyków dopiero po śmierci, jednakże ani nie wszedł tym sposobem do popularnego obiegu, ani też owo uznanie nie dotyczyło tych obszarów jego działalności, które dla autora były najważniejsze.
Mowa o Adamie Wiśniewskim-Snergu, jednym z najwybitniejszych polskich i światowych twórców science-fiction. Urodził się w 1937 roku w Płocku i wyrósł na wielkiego entuzjastę fizyki, z którą zawsze wiązał największe ambicje. Jego praktyka akademicka w tym zakresie była żadna – stał się fizykiem bez matury, a za główny cel postawił sobie obalenie teorii względności i teorii kwantów (czyli de facto obalenie całej współczesnej fizyki i całego naukowego obrazu świata), co zresztą (w jego odczuciu) jak najbardziej mu się udało za sprawą wydanego przezeń dzieła Jednolita teoria czasoprzestrzeni.

Nie mam prawa wchodzić w dywagacje natury fizycznej, warto jednak przytoczyć dwa fakty na temat tego dzieła, które chyba dobrze ilustrują charakter Wiśniewskiego-Snerga jako twórcy oraz to, jak był on odbierany przez postronnych. Pierwszy fakt dotyczy samego dzieła: pisarz uznał, że największym błędem fizyki (oraz nauki w ogóle) jest korzystanie z matematyki – jego zdaniem szkodliwej i niepotrzebnej. Druga sprawa odnosi się już do reakcji, które swoją teorią wywołał: Jednolita teoria czasoprzestrzeni została powszechnie wyśmiana i skrytykowana przez wykształconych fizyków, samego zaś Snerga uznano za wariata, choć temu może nawet trudno się dziwić. Człowiek pragnący obalić największe autorytety fizyki, tworząc przy tym własny, całościowy system, do tego odrzucając coś tak podstawowego dla nauki jak matematyka, jest albo genialnym wizjonerem wyprzedzającym swoje czasy, albo kompletnym wariatem. Powszechny brak akceptacji i szacunku z którym Snerg się zetknął, zaowocował u niego nasilającą się frustracją, a później – depresją. Porażki życiowe i niespełnione ambicje w zestawieniu z aspołecznym i dość apodyktycznym charakterem twórcy  wywołały jego trudności w życiu osobistym.

Obok ambicji naukowych Snerg miał również wyjątkowy talent pisarski i zacięcie filozoficzne, co poskutkowało wydaniem przez niego kilku powieści, z czego dwie pierwsze – Robot i Według łotra – mogą bez wątpienia konkurować z najwybitniejszymi dziełami science-ficton i szerzej pojętej beletrystyki. Obie te książki to po prostu świetna literatura, w odniesieniu do której popularne klasyfikacje gatunkowe pełnią raczej funkcję pomocniczą. Robot jest fascynującą, filozoficzną opowieścią o niepewności bytu i złudności poznania, o chaosie i upadku, zamknięciu w labiryncie i poszukiwaniu odpowiedzi na pytania o status rzeczywistości i status ja. To również opowieść o słabości i bezsilności człowieka zagubionego w przerażającej, zdehumanizowanej społeczności. Głównego bohatera w pierwszej scenie przedstawiono jako tytułowego robota wysłanego pomiędzy ludzi przez tajemniczą, abstrakcyjną siłę zwaną Mechanizmem. Ponieważ nie wie, kim naprawdę jest ani jaki jest cel jego misji, zagłębia się w klaustrofobiczną, paranoiczną społeczność uciekinierów zamkniętych w podziemnym schronie, starając się odkryć tajemnicę swoją i swego otoczenia.

Prócz dzieł literackich i teorii fizycznych Adam Wiśniewski-Snerg zagłębiał się również w szeroko pojęte rozważania teoretyczne i filozoficzne. Jednym z jego najbardziej fascynujących pomysłów jest Teoria Nadistot powstała na granicy antropologii, filozofii i futurologii, jednak jej sensu w tym tekście nie zdradzę. Zainteresowanym polecam wspomnianą wyżej książkę Robot, na której kartach Snerg zamieszcza założenia swej koncepcji.

Na zakończenie przytoczę kto wie czy nie najbardziej zaskakujący fakt dotyczący Snerga. Ironią losu jest to, że spośród wielu jego dzieł teoretycznych największą popularność zyskał (nie tylko w Polsce, lecz także na świecie) jego tekst z zakresu teorii sztuki zwany Teorią decentryzmu. W wielkim skrócie teoria ta mówi o tym, że centralny punkt przedstawianego przez artystę przedmiotu zawiera się poza granicami dzieła (na przykład poza kadrem w obrazie). Mało prawdopodobne, by Snerg mógł przewidzieć, że to właśnie ta z jego teorii będzie analizowana na uniwersytetach, także poza granicami kraju. Snerga wyjątkowo mocno dotknęło to, co w mniejszym lub większym stopniu uderza każdego z nas: życie rozmijające się z naszymi ambicjami, przypadek określający ludzką egzystencję i determinujący nasze losy. Pragnął zostać wielkim fizykiem, innowatorem i wizjonerem, który jako pierwszy w historii opracował spójną i popartą naukowo fizyczną teorię rzeczywistości. Zamiast tego domorosłe wysiłki Snerga spotkały się z pogardą świata nauki, on sam zaś zyskał miano pisarza science-fiction, mimo iż jego dzieła były po trosze powieściami, a po trosze traktatami z pogranicza filozofii, fizyki i futurologii. Fakt, że został doceniony jako pisarz (przez tych niewielu, którzy o nim usłyszeli) bez wątpienia nie zdołał zaspokoić jego ambicji. I właśnie kompletnie przypadkiem (a może właśnie odwrotnie – nie bez powodu) jego teoretyczny umysł zyskał uznanie w środowisku bodaj najbardziej przychylnym wszelkim niezwykłym i niecodziennym koncepcjom – w środowisku sztuki.


Witold Dąbrowski

Absolwent kulturoznawstwa, student grafiki na warszawskiej ASP, pisarz amator. Pasjonat sztuk wizualnych i literatury (którymi stara się zajmować zarówno teoretycznie, jak i praktycznie), uwielbia fantastykę, muzykę elektroniczną, mistykę i surrealizm.