Fantastyczny problem

W cyklu pamięci i traumy

Źródło grafiki: https://www.flickr.com/photos/horsetranquilizer/9426403080/
Rzeźnia numer pięć to najbardziej znana książka Kurta Vonneguta, amerykańskiego pisarza urodzonego w 1922 roku, jednego z najniezwyklejszych i najoryginalniejszych pisarzy science fiction XX wieku. Groteska, absurd i czarny humor to znaki rozpoznawcze jego pełnej paradoksów twórczości. Motywy s.f. zwykle odgrywają u niego jedynie rolę dodatku do historii, której sens tkwi zupełnie gdzie indziej – niezależnie od tego jednak fantastyka zawsze pełni istotną funkcję w budowaniu opowieści.
W Rzeźni mieszają się różne porządki: w tym podstawowym to powieść autobiograficzna. W pierwszym rozdziale przyjmujemy punkt widzenia samego Vonneguta, który zwierza się z problemów związanych z tworzeniem dzieła. Opisuje przecież swoje osobiste przeżycia związane z II wojną światową, walkami w Europie i trafieniem do niewoli. Kluczowym wydarzeniem jest tu bombardowanie Drezna, z którego Kurt Vonnegut jako młody żołnierz wyszedł cało jedynie przypadkiem.

Jednocześnie Vonnegut głównym bohaterem powieści czyni nie siebie, lecz niejakiego Billy’ego Pilgrima, pomocnika kapelana wojennego. Trafia on do niemieckiej niewoli i jako jeniec przeżywa absurdalne piekło wojny. Wątek wojenny nie wypełnia jednak całej książki – bohatera widzimy w różnych momentach życia (a także w chwili śmierci), ponieważ niezależnie od swej woli skacze przez czas, co rusz przemieszczając się pomiędzy różnymi zdarzeniami ze swojego życia. Billy nie potrafi poradzić sobie z czasem i pamięcią – przynajmniej dopóki nie zostaje porwany przez przybyszów z odległej planety Tralfamadorii, którzy traktując go jak zwierzę pokazowe, jednocześnie przekazują mu cząstkę swojej wiedzy i filozofii.

Główny bohater skacze między poszczególnymi punktami na osi czasu (jak więc można się domyślić, nie ma tu miejsca na nagłe zwroty akcji) – choć być może lepiej powiedzieć, że jest między nimi przerzucany, gdyż cała ta szalona eskapada odbywa się niezależnie od jego woli. Podobnie dzieje się zresztą z niemal wszystkimi wydarzeniami w jego życiu. Billy Pilgrim nie ma wpływu na swój los i tak naprawdę dopiero, gdy spotkał Tralfamadorczyków, zyskał pewną – bardzo złudną – władzę nad sobą. Uwierzył w wizję świata mieszkańców Tralfamadorii, wedle których przeszłość, przyszłość i teraźniejszość dzieją się zawsze i wszędzie. Kosmici widzą w czterech wymiarach, tak więc wszystkie wydarzenia w czasie jawią im się jednocześnie. Także śmierć jest dla nich jedynie czymś, co „się zdarza”. W jakimś momencie ktoś nie żyje, ale w innych momentach jak najbardziej tak – koncepcja Tralfamadorczyków polega na tym, żeby skupiać się na oglądaniu jedynie tych przyjemnych chwil. Jeżeli czas nie biegnie linearnie, lecz jest dostępny w całej swej rozciągłości – od przeszłości do przyszłości – to śmierć nie oznacza końca, gdyż żaden koniec lub początek nie istnieje. Stąd też nieustannie powtarzane wyrażenie „zdarza się”, stanowiące jedyny komentarz do dziejących się nieustannie okropności.

Billy Pilgrim nie potrafi postrzegać czasu tak jak kosmici, może jednak przyjąć postawę podobną do nich. Tak naprawdę to jedyny sposób, by poradzić sobie z traumą – ze strasznymi wspomnieniami, nieustannie powracającymi i tak żywymi, że nie sposób odróżnić już przeszłości od teraźniejszości. Rzeźnia numer pięć to powieść o człowieku niezdolnym wyrwać się z błędnego koła pamięci. Opowieść bezpardonowo pokazuje bezsens, absurd i potworność wojny oraz udowadnia, że zło i śmierć jest domeną obu stron konfliktu – także aliantów, którzy zupełnie celowo dokonali masakry na cywilnych mieszkańcach Drezna.

W Rzeźni numer pięć Kurt Vonnegut pokazuje, że ma bardzo duży problem ze swoimi wspomnieniami. To książka niezwykle osobista i szczera – widzimy, jak narrator męczy się z opisaniem tego, co widział, i nieustannie czujemy, że sam autor pragnie nam pokazać, że wszystkie te słowa i znaki zwyczajnie nie wystarczają. Cała opowieść jest przerysowana, nieco groteskowa, chwilami teatralna, ale przy tym wszystkim ciągle boleśnie prawdziwa i realistyczna. Czarny humor miesza się z rozpaczą, a nad wszystkim unosi się ciężki odór rezygnacji. Rzeźnia może na pierwszy rzut oka wydawać się cokolwiek absurdalna, a może nawet banalna – dopiero w miarę czytania dostrzegamy, że nic tu się nie znalazło bez powodu. Widzimy, że ktoś pisał tę książkę bardzo długo i bardzo dobrze ją przemyślał. Wszystkie elementy układają się w coś na kształt rozliczenia z własną pamięcią, własną traumą.

Wszystkie główne postacie w książce to dzieci, które znalazły się w piekle. Stąd zresztą jeden z podtytułów książki: Krucjata dziecięca. Oprócz wycofanego i słabowitego Billy’ego poznajemy jego chwilowego towarzysza Weary’ego, otyłego miłośnika wymyślnych narzędzi tortur i historii przygodowych. Czuje się jednym z ich bohaterów. Pojawiają się również niejaki Lazzaro, drobny złodziejaszek z Nowego Yorku, który na każdą sytuację reaguje agresywnymi, szczeniackimi zaczepkami i groźbami śmierci, oraz Derby, czterdziestoletni nauczyciel, który mimo wieku postanowił spełnić swój patriotyczny obowiązek i zgłosić się do wojska. Ten ostatni zresztą jako jedyny w całej książce potrafi zachować się porządnie i odważnie, kiedy przyjdzie chwila próby – mimo że kwestia, jaką przy tym wypowiada, jest tyleż naiwna, co absurdalna, a jego dalsze losy – podobnie jak losy całej ludzkości – beznadziejnie żenujące.

Vonnegutowi zarzucano, że ośmielił się zbanalizować holokaust i horror wojenny. Na ten zarzut pisarz najlepiej odpowiedział jedną ze scen Rzeźni. Gdy Billy Pilgrim dotarł do Drezna, jako jeniec wojenny, ubrany był jak błazen – miał na sobie srebrzyste pantofelki, które ukradł z teatrzyku w obozie jenieckim, oraz za mały płaszcz, z którego oderwały się rękawy. Kiedy niemiecki chirurg zobaczył go w tym stanie, okropnie się oburzył: „Widzę, że uważa pan wojnę za rzecz nadzwyczaj śmieszną” – mówił. – „Czy myślał pan, że będzie nas bawiło pańskie przedrzeźnianie? Nie wstyd panu reprezentować w ten sposób swój kraj?”.

Billy Pilgrim w tamtej chwili – podobnie, jak w każdym innym momencie akcji – był zbyt zmęczony, skołowany i wycofany, by sensownie odeprzeć zarzut. Chciał jednak powiedzieć to, co wydaje się oczywiste każdemu, kto nie traktuje wojny jako fantastycznej, honorowej przygody dla prawdziwych facetów. Wyglądał jak błazen, ponieważ tylko w ten sposób mógł przeżyć. Tylko buty Kopciuszka i kretyńskie wdzianko pozwoliły mu przetrwać pieszą wędrówkę zimą. Po prostu czasem nie ma wyboru. Podobnie dzieje się z tą książką – Vonnegut błaznuje, gdyż czasem nie ma już innego sposobu na opowiedzenie o pewnych sprawach. Czasem tylko absurd pozwala przetrwać.

To dobra książka, daje do myślenia, mimo że temat zdaje się przecież tak bardzo banalny. Vonnegut ugryzł to na swój sposób i pokazał to, co pokazać niezwykle trudno – zmagania z traumą. Nazywanie tej książki s.f. wydaje się nieco na wyrost – ostatecznie nie chodzi tu o Tralfamadorczyków ani ich koncepcję życia, tylko o człowieka zagubionego we wspomnieniach i pokrzywionego przez czas. Z drugiej strony widać, że pisarz po prostu dobrze się w tej materii czuje – w Rzeźni występuje Kilgore Trout, znany z innych jego książek, niespełniony pisarz s.f., którego można uznać za emanację samego Vonneguta – do końca życia przeświadczonego, że nie doceniono go należycie.


Kurt Vonnegut jr. (urodzony w 1922 roku w Indianapolis, zmarł w 2007 roku w Nowym Jorku), publicysta oraz autor powieści postmodernistycznych i s.f. Znany z zamiłowania do czarnego humoru, groteski i absurdu. Uczestnik II wojny światowej, świadek bombardowania Drezna, w którym przebywał jako jeniec wojenny. Do jego najbardziej znanych dzieł należą powieści: Rzeźnia numer pięć, Kocia kołyska, Śniadanie mistrzów, Matka noc, Syreny z Tytana. Powieść Rzeźnia numer pięć została uznana za jedną z najważniejszych anglojęzycznych powieści XX wieku.

Witold Dąbrowski

Absolwent kulturoznawstwa, student grafiki na warszawskiej ASP, pisarz amator. Pasjonat sztuk wizualnych i literatury (którymi stara się zajmować zarówno teoretycznie, jak i praktycznie), uwielbia fantastykę, muzykę elektroniczną, mistykę i surrealizm.