Żywe słowa

Zima jak w raju. Mikołaj Rej, „Żywot człowieka poczciwego”

Źródło grafiki: fot. Agata Starownik
Zima co za pożytki i co za rozkoszy w sobie ma – zastanawia się Mikołaj Rej w tytule jednego z rozdziałów Żywota człowieka poczciwego. Zalety ostatniej i zarazem pierwszej pory roku można jednak definiować różnie.
Na przykład zakochany z Pieśni VIII Gałczyńskiego (tekst [1]) pragnie ocalić od zapomnienia [2] nawet śnieżycę, zimne powiewy ciągnące od Wisły i wrony na śniegu gwiezdnym [3], bohater Zimowych uroków Czechowicza (tekst) zachwyca się rodzinnym Lublinem, który srebrny śnieg zmienił w miasto z matczynych baśni, a Janek Pradera z Siekierezady Stachury święci nadejście nowego dnia, myjąc się na dworze lodowatą wodą ze studni [4].

Wszyscy trzej twórcy literatury XX wieku wydają się jednak zainteresowani przede wszystkich rozkoszami zimy i chyba tylko Janek u Stachury próbuje łączyć przyjemne z pożytecznym (zimna woda zdrowia doda!). Tymczasem dla Reja prawdziwą krotochwilą jest to, co poczciwe, czyli uciecha zasłużona, prowadząca do owocnej pracy i przynosząca realny zysk albo po prostu jakże przyjemne zajmowanie się gospodarstwem. Dlatego literaturę uważał pisarz przede wszystkim za narzędzie moralistyki, służące zmianie życia na lepsze, nie zaś cel sam w sobie tudzież sztukę dla sztuki. Albowiem co pomogą wystawne a ony zafarbowane (…) słówka, jesli prawda a skutek daleko się z nimi mija? [5].

Z prawdą a skutkiem nie powinno się minąć Źwierciadło i jego najważniejsza część, czyli Żywot człowieka poczciwego, utwór ukazujący wzorzec renesansowego szlachcica ziemianina. Obfituje więc zarówno w potrzebne zalecenia moralne, jak i wskazówki gospodarskie. Czytelnik mógł się przejrzeć w opisie idealnego przedstawiciela swego stanu jak w lustrze i zobaczyć, czego mu jeszcze nie dostaje – stąd tytuł całości, a zarazem nazwa gatunku literackiego, który reprezentuje utwór.

Jak więc zażywa zimy człowiek poczciwy? W pierwszej kolejności na polowaniu, którym wreszcie może się w pełni nacieszyć, gdyż latem, gdy zboże nieskoszone, zbyt zaciekła pogoń za zającem może skończyć się spustoszeniem pola. Wszystko ma swój czas, jak mówi Kohelet [6], a zima to właśnie pora nieco większej swobody i korzystania z owoców wcześniejszej pracy. Przypomina w tym lato, kiedy wystarczy czekać i zbierać, co zasiało się wiosną. W tekście Reja można więc zauważyć rytm naprzemiennych okresów przygotowań (wiosna, jesień) i czerpania korzyści (lato, zima). Nieprzypadkowo opisy tych drugich są krótsze – gospodarzowi trzeba udzielić mniej rad, bo mniej spraw musi dopilnować.

Ponieważ zaradny gospodarz nie może przeoczyć okazji do zysku nawet wtedy, gdy odpoczywa, Rej zachęca do polowań nie tylko dla przyjemności, lecz także przez wzgląd na pożytki płynące z łowów, dlatego skrupulatnie odnotowuje ceny futer wilczka (a skóra dziś za pięć złotych mało nie jako rysia) [7] i lisa (i za tego też niezła kopa) [8]. Pragmatyzm ten wynika oczywiście z zapobiegliwości, nie z braku ducha i zbytniego zainteresowania sprawami przyziemnymi. Należy bowiem wykorzystać każdą, nawet najdrobniejszą okazję do polepszenia stanu gospodarstwa – to świadectwo staranności i czujności, a także szacunku wobec pracy i swoistej życiowej pokory, która nie pozwala lekceważyć żadnej sposobności zdobycia dochodu. Tym bardziej że Rejowy szlachcic ziemianin, reprezentant „klasy średniej”, nie dysponuje majątkiem magnata i powinien umieć powiększać zasobność kiesy małym wysiłkiem i pozornie „z niczego”, metodą małych kroczków (ziarno do ziarnka, a zbierze się miarka).

Polowanie pozwala także przyjacielom sie zachować [9], czyli sprawić przyjemność, a więc wzmacnia więzi międzyludzkie, ważne w życiu szlachcica. Również pani domu nie bez przyjemności przędzie z dzieweczkami [10] – na potrzeby własne i ewentualną sprzedaż – w długie zimowe wieczory. Umiejętność spieniężania nadwyżek to kolejny przejaw gospodarności obok zarabiania na rozrywkach.

Właśnie połączenie przyjemnego z pożytecznym czyni wiejskie życie tak wspaniałym; rozkosz miesza się tu z pracą, zachwyt przyrodą – z korzystaniem z jej dobrodziejstw. Rej przedstawia pomysły na zdobycie grosza równie często, jak zdrabnia z czułością wszelkie wisneczki, ogóreczki, kuropatwiczki i potrawiczki (potrawy), a o zającu mówi żartobliwie per pan niczym o bracie – szlachcicu. W ziemiańskiej idylli człowiek trwa w braterstwie ze Stworzeniem (oczywiście jest tym starszym bratem) i w pewien sposób wraca do raju, gdyż zdaje się pracować już nie w pocie czoła, w trudzie i wbrew przeszkodom, ale tak, jakby nie został wygnany z Edenu [11]. Żyje w harmonii: choć musi troszczyć się o byt materialny, średnia wielkość jego majątku uczy go umiaru i dystansu do dóbr doczesnych. Cieszy się więc wolnością duchową, a przy okazji również całkiem ziemską niezależnością społeczno-ekonomiczną – sam sobie jest panem.

Po łowach człowiek poczciwy, a zapewne też zmarznięty i głodny, wraca do domu, do płonącego kominka i potraweczek nadobnych [12] (Rej z zachwytem porównuje grzanki w polewce do karasi pływających w stawie). Potem dokonuje przeglądu gospodarstwa – praca przecież nie ustała całkowicie i należy dopilnować m.in. młócenia zboża, którego nadwyżkę można oczywiście spławić Wisłą lub sprzedać na jarmarku, za co i pieniążków, i świeżego miąska, i białych chlebów, i korzenia [przypraw korzennych – A.S.], i co rozkażesz, toć przyniosą, także i winka, jeślić go będzie potrzeba [13]. Owe winko i miąsko zaradny gospodarz może sprzedać w karczmie, w której kosztują dwa razy więcej.

Rady Reja wyrastają w dużej mierze z jego doświadczenia w zarządzaniu majątkiem, ale pisarz nie oddziela praktyki od teorii. Choć ceni sobie pragmatyzm i uwydatnia go w dziełach, pragnie zrealizować antyczne i chrześcijańskie ideały życia cnotliwego, w umiarze i zgodzie z naturą. Szuka wzorców i autorytetów w przeszłości oraz korzysta ze źródeł starożytnych nieortodoksyjnie, lecz często, świetnie zna Biblię, nieobcy mu tak renesansowi mędrcy, jak dziedzictwo średniowiecza. Odwołuje się do tych wszystkich tradycji wedle potrzeby, gdyż przekaz moralny i wierność życiu uważa za ważniejsze od dokładności cytatu i filologicznej skrupulatności. Stylizuje się na prostaka – pamięta jednak, że Sokratesa uważano za błazna, a według świętego Pawła mądrość tego świata to głupstwo, „głupstwo” krzyża zaś to mądrość [14]. Prostactwo okazuje się więc szlachetną prostotą, n a j p r o s t s z ą drogą do prawdy.

Najważniejszy w powyższych rozważaniach fragment Żywota…:

34. ZIMA CO ZA POŻYTKI I CO ZA ROZKOSZY W SOBIE MA

Przydzie zima; azaż mała rozkosz, kto ma lasy albo łowiska [tereny łowieckie] [15], z rozmaitym się źwirzem nagonić, a jeśli się poszczęści, więc go nabić i przyjacielom się zachować [zrobić przyjemność], i sobie pożytek może się z tego uczynić? Kto też ma jeziora, stawy wielkie, niewody [sieci], azaż nie rozkosz po głębokich wodach się nachodzić albo najeździć, niewody zapuścić, ryb rozlicznych nałowić, także się i przyjacielom zachować, i sobie pożytek uczynić? A jesli nie ma lasów albo wód wielkich, azaż też zła sarnka albo wilczek, z siatkami go poszukawszy (a skóra dziś za pięć złotych, mało nie jako rysia), albo też kuszę [łapkę] żelazną na lisa zastawić (i za tego też niezła kopa), albo też na mniejszych wodach karasi, karpi, okuni i szczuczek [szczupaków] sobie nałowić?

Myślistwo zimie

A na koniec, by też nie było więcej, azaż nie rozkosz z charty się przejeździć, na cietrzewka sieć zastawić, kuropatwiczkę rozsiadem [siecią] przykryć, a przejeździwszy się a obłowiwszy się, do domu przyjechać? Ano izba ciepła, ano w kominie gore, ano potraweczek nadobnych nagotowano, ano grzaneczki w czaszy w rozkosznym piwie miasto karasków pływają! Po obiedzie się do gumienka [miejsca, gdzie młóci się zboże] przechodzić, dopatrzyć się [dopilnować], jeśli dobrze wymłacają, jeśli kłoć [wymłócone snopy] wytrząsają, jeśli słomę dobrze układają, plewki, zgoninki [resztki wymłóconego zboża, przeznaczane dla bydła] chędogo [starannie] pochowają, a jeśli jeszcze to kto ma, iż na wozy nasypują, łaszty [miara zboża, 3840 l] do szkut [statków] albo do komieg [tratew] odwożą. A jeśli tego nie ma, tedy wżdy do targu [na jarmark] nasypą, za co i pieniążków, i świeżego miąska, i białych chlebów, i korzenia [przypraw korzennych], i co rozkażesz, toć przyniosą, także i winka, jeślić go będzie potrzeba.

Wino, piwo, mięso darmo

A wszakoż i winko, i miąsko, i piwko zamożysty [obrotny] darmo mieć może, jako dziś niektórzy działają: kupiwszy kilko albo kilkonaście beczek, za połowicę mało swych pieniędzy nie weźmie [za połowę odzyska swój wkład], a połowicę darmo pije. Także też kupiwszy gdzie na dole kilkadziesiąt albo sto jałowic, przepędzi je mało dalej na górę, albo także baranów, alić mało nie dwadzieścia każdego z nich do kuchniej darmo przypaść może. Także i piwo, mając swój browar, by też dobrze połowicę do karczmy dał, a połowicę sobie zostawił, tedy za onę połowicę weźmie pieniądze swoje. A wszakoż, iż się to nie każdemu zejdzie [uchodzi], tedy co kto zmoże [potrafi] i jako to może; tak wżdy oprzątny [skrzętny] a roztropny człowiek snadnie się wżdy i tym, i owym podeprzeć [poratować się] może.

Tekst za: M. Rej, Żywot człowieka poczciwego, opr. J. Krzyżanowski, Wrocław 1956, s. 367–369.

Aby jednak żyć poczciwie przez cały rok, warto zajrzeć również do kapitulum XVI ksiąg wtórych, rozdziałów 27–33: http://literat.ug.edu.pl/~literat/zywot/06.htm


[1]              Uwaga! Brakuje myślnika na końcu dziesiątego wersu – uroki internetu.
[2]              K. I. Gałczyński, Pieśni, w: tenże, Wybór poezji, opr. M. Wyka, Wrocław 1973, s. 335.
[3]              Tamże.
[4]              E. Stachura, Siekierezada albo zima leśnych ludzi, w: tenże, Poezja i proza, red. H. Bereza, Z. Fedecki, K. Rutkowski, t. 3, Warszawa 1984, s. 247–248.
[5]              M. Rej, Żywot człowieka poczciwego, opr. J. Krzyżanowski, Wrocław 1956, s. 56.
[6]              Koh 3, 1.
[7]              Tamże, s. 368.
[8]              Tamże.
[9]              Tamże.
[10]            Tamże, s. 362.
[11]            Zob. Rdz 3, 17–19.
[12]            M. Rej, Żywot człowieka poczciwego, dz. cyt., s 368.
[13]            Tamże, s. 368–369.
[14]            1 Kor 1, 17–31. Zob. też A. Kochan, wstęp do: M. Rej, Wybór pism, opr. taż, Wrocław 2015, s. XXIII–XXV.
[15]            Objaśnienia w nawiasach kwadratowych na podstawie M. Rej, Żywot człowieka poczciwego, opr. J. Krzyżanowski, Wrocław 1956, s. 367–369 oraz M. Rej, Wybór pism, opr. A. Kochan, Wrocław 2015, s. 438–440.

Agata Zuzanna Starownik

Studiuje polonistykę i historię sztuki w ramach MISHu w Warszawie. Stara się wierzyć w Prawdę, Dobro, Piękno. Kocha fiołki, koty i zachody słońca.