Klasyka do herbaty

Drogi do Narnii

Źródło grafiki: Paulina Piziorska
Dziś chciałabym Was zaprosić do magicznego świata, który sama poznałam i po raz pierwszy zwiedziłam jeszcze jako mała dziewczynka. Nie obawiajcie się jednak, że jesteście na to zbyt starzy. Nikt nie ma zbyt wielu lat, żeby marzyć. Jak inaczej bowiem mogłaby powstać ta historia, skoro nie została spisana przez małego chłopca, ale przez dorosłego człowieka?
Jeśli Ty też śniłeś w dzieciństwie o tajemniczych drzwiach, które w magiczny sposób przenosiły Cię do innych światów, to zapewne wiesz tak dobrze jak ja, jakim wspaniałe przeżycie stanowi lektura Opowieści z Narnii. Jeśli nie, pamiętaj, że nigdy nie jest za późno na udanie się do magicznych krain. Prowadzi tam wiele dróg. Kiedyś istniało ich jeszcze więcej. Mogłeś na przykład wybrać, czy chcesz dostać się do innego świata za pomocą magicznego przejścia w szafie, które odkryłbyś zupełnie przypadkowo w trakcie zabawy w chowanego. Byłaby to bardzo dobra droga, szafa ta bowiem powstała z jabłoni, mającej swój początek w innym wymiarze – stąd zapewne jej magiczne właściwości. Całkiem niezłym sposobem okazałoby się także podtopienie się w morzu namalowanym na płótnie, od lat szpecącym mieszkanie pewnej bardzo nielubianej przez Ciebie ciotki, i liczenie na to, że wyłowi Cię z wody załoga płynącego obok statku. Kolejne całkiem dobre rozwiązanie to wejście przez zaczarowane drzwi dzielące ostoję wolności i szkolne mury. Mogłeś również wybrać czekanie, aż władca tamtego świata sam wezwie Cię do siebie. Teraz natomiast możesz równie dobrze zasiąść w fotelu z kubkiem herbaty i zaczytywać się w kolejnych fantastycznych opowieściach…

Pierwsza książka z cyklu Opowieści z Narnii powstała kilka lat po drugiej wojnie światowej. Lewis ponoć miał zamiar napisać tylko jedną część. Jak to się jednak zdarza dość często, świat, który stworzył, wrósł w niego na tyle mocno, że przez długie lata nie potrafił się od niego uwolnić. Narnia stała się powrotem do dzieciństwa, więzią odnowioną z małym chłopcem kryjącym się głęboko w sercu autora. Tak w każdym razie przyjęło się myśleć o nim: jako dziecku, przekraczającym zdecydowanym krokiem granice pomiędzy światami.

Podobno pierwszym wspomnieniem z dzieciństwa Lewisa była postać małego owłosionego człowieczka z różkami i kopytkami, obładowanego pakunkami i spacerującego przez ośnieżony las. Postać tę kilka dekad później pisarz nazwał w swych książkach faunem Tumnusem. Będąc dziewczynką, uwielbiałam wyobrażać sobie, że Lewis nie wymyślił krainy mówiących zwierząt, wielkiego i łagodnego Lwa oraz Białej Czarownicy. Moim największym marzeniem, kryjącym się gdzieś wcale nie tak głęboko w mojej głowie, jest marzenie o Narnii jako prawdziwej krainie, a Lewisa widzę jako jedno z dzieci, które poznały Aslana, ale niewiele lub niemal nic z tego nie pamiętają lub też celowo próbują to ukryć.

Jak było w rzeczywistości, tego nie wiadomo. Wiadomo natomiast, iż większość fragmentów Opowieści z Narnii Lewis konsultował z kolegami po fachu na intymnych spotkaniach grupy tak zwanych Inklingów, do której należał między innymi J.R.R. Tolkien.

Wiadomo również, że choć powieści nie znalazły uznania w oczach autora Hobbita, to ich egzemplarz powędrował bezpośrednio z jego rąk do wnuków. Jakie zatem zarzuty miał Tolkien wobec kolegi? Przyjemność czytania odbierały mu między innymi zbyt oczywiste alegorie oraz nawiązania, zdaniem Tolkiena pseudochrześcijańskie, a także niezbyt wyszukany styl, według profesora nieprzystający do środowiska ani do pozycji zajmowanej przez Lewisa. Mówi się w tym przypadku bardzo często o zazdrości żywionej przez Tolkiena. Czy jednak to możliwe, aby człowiek, który stworzył Władcę Pierścieni, był zazdrosny o zbiór bajeczek dla dzieci (jak z lekceważeniem wypowiadali się niektórzy koledzy uniwersyteccy Lewisa)?

Lewis napisał siedem wspaniałych książek, bawiących nie tylko dzieci, lecz także dorosłych. To historie pełne dobrego humoru, ale też powagi wobec opisywanych wydarzeń. Moimi absolutnymi ulubieńcami są trzy z nich, wcale nie te napisane w pierwszej kolejności. Uważam, że Lewis absolutne i ostateczne mistrzostwo w opisie swojego świata osiągnął dopiero przy części szóstej i siódmej. Nie mówmy jednak o Opowieściach z Narnii w standardowy sposób, w jaki omawia się literaturę. Tym razem zróbmy wyjątek…

Przede wszystkim wyłącz telefon: światu nic się nie stanie, jeśli przez chwilę nie będzie miał z Tobą kontaktu, a i Ty docenisz tę odmianę. Usiądź wygodnie w swoim fotelu, zamknij oczy i poczuj ten świat…

Jesteś małym chłopcem, spędzającym bardzo długie, bardzo nudne i bardzo przez to nużące wakacje na przedmieściach Londynu. Twoi jedyni towarzysze to stara, gderliwa ciotka i wuj-dziwak, napastliwie próbujący namówić Cię do wzięcia udziału w jakimś dziwnym naukowym eksperymencie. Nie masz na to ochoty, zresztą niespecjalnie Cię to interesuje. Masz lepsze rzeczy do roboty od przebywania ze zdziwaczałymi staruchami. Pewnego dnia poznajesz podczas zabawy na podwórku dziewczynkę, która wkrótce staje się twoją przyjaciółką i razem odkrywacie zalety mieszkania w dużym domu z dużą ilością zakamarków do odkrycia i zwiedzenia. Tak, zgadza się. Znajdujesz się w czasach, kiedy ludzi można było poznać zerkając przez płot do sąsiedniego domu.

Pewnego dnia podczas jednej z wędrówek po ogromnym poddaszu domów połączonych ze sobą korytarzami trafiacie w ręce owego usilnie unikanego przez Ciebie wujka. Niedługo okazuje się, że eksperyment, do którego w końcu udaje mu się Was zmusić, polega na poruszaniu się pomiędzy wymiarami. W tym momencie zaczyna się najważniejsza podróż w Twoim życiu, godna zapamiętania na całe życie. Spotkasz w niej olbrzymy i karły, czarownice i mówiące zwierzęta oraz kraina, którą trzeba uratować przed zagładą już chwilę po tym, kiedy się narodziła. Podczas wyprawy poznasz najgorsze i najlepsze strony samego siebie. Dowiesz się, na co Cię stać i zrozumiesz znaczenie słowa poświęcenie. Wrócisz z tej wyprawy mądrzejszy i z doświadczeniem, jakiego nie ma żadne dziecko w naszym świecie. Co jednak najważniejsze, poznasz w tym innym świecie kogoś, kto przekroczył Twoje najśmielsze wyobrażenia na temat najpotężniejszych istot na świecie. Poznasz Lwa, mówiącego Lwa zwanego Aslanem, który na Twoich oczach stworzy cały świat. Piękno i mądrość, bijące z jego oblicza na zawsze odmienią Twoje życie. Uczynią Cię silnym, odważnym i dzielnym. Sprawią również, że do końca swoich dni nie zapomnisz tych oczu, milszych Ci niż jakiekolwiek i czyjekolwiek spojrzenie wcześniej czy później. Kraina, którą zobaczysz i uratujesz, będzie tego rodzaju miejscem, na jakie nie można patrzeć zbyt długo, nie doznając głębokiego wzruszenia. Narnia wywoła w Tobie ten przyjemny ucisk w gardle, to uczucie oczyszczenia umysłu, ogarniające nas, kiedy patrzymy na coś pięknego, zachwyt, trwający krótko, ale taki wspominany się latami.

Kiedy nareszcie, nie do końca zgodnie z własną wolą, wrócisz do swojego świata, zdasz sobie sprawę z tego, że Narnia odcisnęła na Tobie swój ślad do końca życia. I chociaż przez wiele lat będziesz myślał o niej, marzył, by znowu zobaczyć Aslana, i patrzył, jak inni ludzie poznają jego krainę, uda Ci się to dopiero pod koniec życia. Wtedy mianowicie Aslan wezwie Cię do siebie, byś w towarzystwie pozostałych podróżników zobaczył jej upadek. I chociaż będzie to najsmutniejszy widok, jakiego kiedykolwiek doświadczyłeś, zostaniesz nagrodzony, ponieważ okaże się, że znana Ci wcześniej Narnia, była tylko odbiciem prawdziwego świata, który od tego dnia stanie się Twoim domem. Domem Aslana i wszystkich przyjaciół poznanych lata temu. To miejsce, w którym nie można się smucić, czuć się zmęczonym lub doświadczyć głodu. Miejsce, które nie da Ci odczuć upływu czasu. Jest niekończącą się błogością i bezpieczeństwem, ale jednocześnie przygodą. Narnia, której już nigdy nie musisz opuszczać…


Paulina Piziorska

Filologia klasyczna i ćwierćwiecze – na koncie. Podróże i własne książki – w planach. Kanał literacki, kino oraz dobre jedzenie – na co dzień.