Przeczytaliśmy

Bóg, (dys)Honor, Ojczyzna

Źródło grafiki: Monika Jasek
Pod koniec lipca w Poświętnem odsłonięto pomnik ku czci żołnierzy wyklętych. Nie byłoby w tym nic ani dziwnego, ani oburzającego, gdyby nie to, że na tablicy upamiętniającej znalazło się również nazwisko Romualda Rajsa ps. „Bury”. Człowieka odpowiedzialnego za mordy na prawosławnej ludności Białostocczyzny. „Bury” – i nie tylko on – jest bohaterem nowej pozycji Wojciecha Lady Bandyci z Armii Krajowej. Ile jest prawdy w czarnej legendzie polskiego podziemia? 
Armia Krajowa zapisała się na kartach historii i pamięć o jej ważnych dokonaniach z pewnością przetrwa jeszcze długo. Trzeba dodać też to, że wywołuje głównie dobre skojarzenia – honor, walka, sprawiedliwość, oddanie… Myślę, że nie przesadzę, jeśli stwierdzę, że dla wielu osób Armia Krajowa jest równoznaczna z bohaterami – bez wyjątku. Lada jednak patrzy na jej żołnierzy jak na ludzi, a oni – wiadomo – mają swoje słabości. Stawia ważne pytanie o to, w którym miejscu kończy się obrona kraju, a zaczyna zwykły bandytyzm. Porusza istotny – ale również drażliwy – temat i docieka prawdy w sposób obiektywny i uczciwy. Nie jest to jednak dziennikarskie śledztwo, ale bardziej wybór zbrodni wojennych z różnych okresów i miejsc.

Autor przygotował się rzetelnie do pracy i zebrał okazały materiał, na który składają się wspomnienia, relacje świadków, zeznania żołnierzy i raporty. Poza tym swój tekst uzupełnia między innymi opiniami psychologów zajmujących się chociażby uwarunkowaniem zachowań w sytuacjach skrajnych, takich jak wojna. Pomiędzy co brutalniejsze przykłady Lada wplata wyjaśnienia, że takich czynów dopuszczało się niewiele osób, więc nie można patrzeć na samą AK jako źródło zła. Ten zabieg jednak zastanawia – nie do końca zrozumiała jest potrzeba ciągłego podkreślania przez autora, że haniebnych czynów dopuszczali się jedynie nieliczni członkowie AK, co nie może wpływać na ogólną ocenę innych osób. Cytowanie żołnierzy daje nam szansę na zrozumienie ich toku myślenia, a poza tym sprawia, że wiemy o nich coś więcej niż to, jakie nosili imię, nazwisko, pseudonim i jakie postawiono im zarzuty.

Lada nikogo nie oszczędza. Piętnuje występki członków AK, ale przytacza również procedery, za które odpowiadali głównie Żydzi. Zwraca na przykład uwagę na uciekinierów z getta w Radomiu. Utworzyli oni grupę bandycką, trudniącą się przede wszystkim rabunkiem. Pisze również o warszawskich powstańcach, którzy nie dość, że okradali ludność cywilną, to nie stronili od zabójstw na tle rasowym. Żydów, pragnących dołączyć do powstania, częściej czekała śmierć niż ciepłe powitanie. Nie pomija wreszcie żołnierzy wykonujących wyroki na konfidentach – zwłaszcza tych, którzy poza zdrajcami mordowali całe rodziny lub przypadkowych cywili. Podobnych do „Burego”, który z oddziałami dokonywał napadów na wsie na tle narodowościowym.

Minusem książki jest mylący tytuł – Lada analizuje zachowania nie tylko członków AK, lecz także Armii Ludowej i Narodowych Sił Zbrojnych, tak że właściwie Armia Krajowa zostaje odsunięta na dalszy plan. Marketing – jak widać – rządzi się swoimi prawami. Zaskakuje ponadto liczba błędów językowych, liczne literówki denerwują podczas czytania. Zachwycają zaś stylizowane wydanie i bogata bibliografia umieszczona na końcu.

Bandyci z Armii Krajowej to smutny zbiór historii ludzi, którzy nie zrozumieli, o co walczy ich formacja. Ludzi, którzy dbali o własne interesy, zapominając o najważniejszym – o Polsce. To istotna pozycja na rynku, pokazuje, że nawet w tak heroicznych organizacjach, jak Armia Krajowa, znajdą się czarne owce. Lada podjął trudny i niewygodny temat – i wyszedł z tego obronną ręką. Trzeba mówić głośno o ludziach, którzy splamili honor AK i dzięki którym komuniści mogli potem głosić czarną legendę polskiego podziemia. Ale jednocześnie nie można zapominać o ludziach, którzy wpłynęli na to, jak obecnie odbieramy Armię Krajową – o bohaterach.


autor: Wojciech Lada

tytuł: Bandyci z Armii Krajowej. Ile jest prawdy w czarnej legendzie polskiego podziemia?

wydawnictwo: Znak

miejsce i data wydania: Kraków 2018

liczba stron: 300

format: 135 × 210 mm

oprawa: twarda


Na Z CYKLU znajdziecie także inne recenzje książek o tematyce wojennej: Cięcia Savyon Liebrecht, Dziennika diabła Davida Kinneya i Roberta K. Wittmana czy Wyspy Węży Małgorzaty Szejnert. Dodatkowo zachęcamy do lektury dwóch wierszy: Guzików Zbigniewa Herberta oraz Tego czasu Krzysztofa Baczyńskiego.

Monika Jasek

Studiuje polonistykę na Uniwersytecie Warszawskim. Trochę z przypadku – miała być filologia norweska. Przeważyła jednak miłość do książek i pisania, a norweskiego nauczyła się sama. Miłośniczka starego rocka, alternatywy i panów z gitarami o przyjemnym głosie. Zakochana w kinie (skandynawskim – a jakże!), wielbicielka literatury dziecięcej i młodzieżowej, interesuje się mitologią oraz fenomenologią religii. Gotuje i piecze, marzy jej się Japonia i dom wypełniony szczekaniem.