Niezmienne

O strasznych historiach, które wszyscy znamy

Źródło grafiki: Magdalena Skierska
„Chciałabym mieć córkę o skórze białej jak śnieg, wargach czerwonych jak krew i włosach czarnych jak heban”
Królewna Śnieżka*
Jedną z najsłynniejszych i najbardziej rozpowszechnionych baśni jest bez wątpienia Królewna Śnieżka. Pokuszę się o stwierdzenie, że każdy zna historię pięknej i dobrej księżniczki, na której życie czyha okrutna, zazdrosna królowa. Śnieżce udaje się uciec, ukrywa się w domku krasnoludków, ale w końcu zła macocha znajduje sposób, aby podstępem otruć pasierbicę jabłkiem. Od śmierci może ocalić ją tylko pocałunek księcia, który akurat zjawia się w pobliżu. Gdy jego miłość łamie zły czar, wszyscy (poza macochą) żyją długo i szczęśliwie. Koniec.

Bracia Grimm inaczej opowiedzieli tę historię…

Zacznijmy od tego, że królowa była pierwotnie matką Śnieżki. Dopiero w kolejnych wydaniach baśni została jej macochą, bo matkom nie uchodziło robić tak okrutnych rzeczy, jakich dopuszczała się antagonistka. Śnieżka charakterologicznie pozostaje taka sama, czyli jest dobra i niewinna, ale też bardzo naiwna. Oczywiście nie pominięto motywu zaczarowanego zwierciadła – nie może ono kłamać i wydaje wyrok na protagonistkę, bo ta z dnia na dzień staje się piękniejsza i wkrótce urodą przewyższa królową. Pojawiają się także poczciwe i ciężko pracujące krasnoludki, które bardzo kochają księżniczkę. No i w końcu, kiedy Śnieżka zostaje otruta, pojawia się książę (nie wiadomo skąd), zakochuje się w martwej królewnie i postanawia ją zabrać w szklanej trumnie. Podczas znoszenia trumny jeden ze służących się potyka, przez co trumna podskakuje i główna bohaterka wypluwa zatrute jabłko. Później jest radość i wesele, a zła królowa otrzymuje żelazne, rozgrzane do czerwoności buty i ma za karę tańczyć w nich do śmierci. O smutnej historii królowej zapewne niewiele osób słyszało, bo wersja Grimmów pozostaje nieznana w porównaniu z interpretacją Disneya.

Skąd się wzięły straszne historie autorstwa braci Grimm?

Baśnie jako utwory literackie były znane długo przed XIX wiekiem, ale z pewnością właśnie wtedy zaczęło się ich wydawanie i upowszechnianie na dużą skalę. Niemieccy filologowie Wilhelm i Jacob Grimmowie opublikowało pierwszy tom pierwszej wersji Baśni dla dzieci i domu w 1812 roku (tom drugi ukazał się trzy lata później). Zebrane przez nich historie i mity ludowe z czasem stały się klasyką światowej literatury.

Rzecz jasna, nie tylko oni pracowali w tamtym czasie nad opracowaniem baśni, ale jako nieliczni rozpatrywali je z perspektywy językoznawczej. Celem Grimmów było zdobycie, opracowanie i popularyzacja baśni w dialektach, w jakich zostały pierwotnie opowiedziane lub spisane. Dla przykładu Jałowiec został utrwalony w dialekcie dolnoniemieckim.

Jak przebiegał proces zbierania materiału źródłowego?

Wielu poszukiwaczy zarobku wędrowało po wioskach w celu odnalezienia najstarszych mieszkańców, którzy mogliby im opowiedzieć straszne historie z dzieciństwa. Ci zaś często zmieniali treść opowieści, raz mówili krótko i bez szczegółów, kiedy indziej rozwodzili się nad każdym detalem i opisywali wszystko, co im się przypomniało. Wiele z zebranego w ten sposób materiału okazywało się bezużytecznym. Z drugiej strony wyłuskanie kilku baśni, których fabuła byłaby jednakowa, stanowiło nie lada wyzwanie. Każdy z kolejnych opowiadających zmieniał postaci, czasem tematykę czy morał i w końcu z jednej historii powstawało kilkanaście wariantów. Trudno było sobie poradzić z dużą ilością tak różnorodnego materiału.

Grimmowie, świadomi problemów, jakie mogą napotkać w swojej pracy, obrali inną strategię – współpracowali z osobami, które były w stanie opowiadać bez zmiany szczegółów, lub odnajdowali kilka osób znających tę samą baśń. W ten sposób docierali do pierwotnych historii i porównując poszczególne wersje, wykluczali wszelkie naddatki znaczeniowe. Celem ich pracy było odnalezienie pierwotnych motywów baśniowych w niemieckiej kulturze ludowej. I udało im się.

Jakie są najważniejsze cechy baśni Grimmów?

Zaliczyłabym do nich anonimowość narratora oraz zwyczajność postaci, które mogłyby zamieszkiwać odległe krainy. Warto też przypomnieć, jak niewiele postaci w baśniach miało imiona. Jeżeli nawet miały, to były to imiona możliwe najbardziej pospolite (na przykład Jan). Pierwotne baśnie były historiami opowiadanymi dzieciom ku przestrodze, dlatego imiona bohaterów musiały być im znane oraz łatwe do zapamiętania. Innym zabiegiem, który stosowano podczas nazywania postaci baśni, były skojarzenia z ich wyglądem lub odwołania do profesji – dobrym przykładem będzie tutaj Śnieżka. Próżno szukać informacji, gdzie i kiedy dzieje się opowieść – w baśniach dostajemy fragment historii, a całej reszty możemy się tylko domyślać. Czy zabieg ten nie jest genialny w swojej prostocie? Ciężko sobie wyobrazić większą uniwersalność w utworze niż niedookreślenie miejsca akcji. Dzięki temu każdy z czytelników czy słuchaczy mógł sobie wyobrazić, że historia dzieje się gdzieś obok.

Wreszcie mamy też w baśniach elementy magiczne, które literatura XIX wieku bardzo sobie upodobała. Czego (i kogo) tu nie ma! Czarownice, wróżki, zaczarowane eliksiry, zatrute jabłka, klątwy, krasnoludki, książęta… Ale uwaga: wiele z tych niesamowitych istot i przedmiotów bywa niebezpiecznych, bo zdarzyło im się kogoś zabić albo przekląć, albo w najlepszym razie uwięzić. Z uwagi na to, że kolejne wydania baśni były coraz bardziej ułagodzone, a ich ostateczny wydźwięk stał się romantyczny, współczesny czytelnik może się nie zorientować, że pierwotnie miały służyć ku przestrodze.

Najważniejszą cechą baśni Grimmów było wprowadzenie bohaterów nadnaturalnych, którzy żyli obok ludzi w realnym świecie i mniej lub bardziej na nich wpływali. Autorzy nadawali im różne cechy, postaci te mogły więc zarówno pomóc zbłąkanym duszom odnaleźć właściwą drogę, jak i karać złoczyńców. W baśniach zyskują one także dużo ludzkich cech – potrafią na przykład być zawistne lub zazdrosne.

W mojej ocenie największym fenomenem baśni Grimmów jest ich ponadczasowość. Od pierwszego wydania minęło ponad dwieście lat i każda kolejna generacja znajdowała w nich ciekawy materiał do badań lub po prostu przyjemność z lektury. W naszych czasach wciąż powstają nowe i coraz bardziej wymyślne ekranizacje filmowe Królewny Śnieżki i seriale nawiązujące fabułą do klasycznych baśni, takie jak Dawno, dawno temu czy Opowiem ci bajkę.

Ciąg dalszy nastąpi…

A na koniec, pozostając w klimacie, życzę wszystkim, aby żyli długo i szczęśliwie. 


* P. Pullman, Baśnie braci Grimm dla dorosłych i młodzieży bez cenzury, przeł. T. Wyżyński, Warszawa 2015, s. 246.



Pozostając nadal w baśniowych klimatach, możecie także odwiedzić dawnych Słowian, zajrzeć do komiksowej szkatuły czy spotkać się ze Śnieżką na Manhattanie.

Magdalena Skierska

Już kulturoznawca, ale jeszcze nie filolog. Przypadkiem trafiła na niezwykłego wykładowcę akademickiego, który zaszczepił w niej miłość do europejskiej literatury XIX-wiecznej. Podobno ma niezwykle bujną wyobraźnię i łatwo nawiązuje relacje. Uwielbia rozwiązywać zagadki.