Niezmienne

My name is Sherlock Holmes and the address is 221B Baker Street

Źródło grafiki: Magdalena Skierska
Kiedy ktoś zapyta mnie o sylwetkę najlepszego detektywa wszech czasów, bez wahania odpowiem: Sherlock Holmes. To jeden z najsłynniejszych bohaterów literackich w dziejach, więc nic dziwnego, że można o nim opowiadać godzinami. Właśnie dlatego zamierzam odpowiedzieć na pytanie, skąd wziął się jego fenomen.
W XIX wieku wiele powieści publikowano we fragmentach na łamach czasopism. Chodziło oczywiście o dotarcie do możliwie największej liczby odbiorców przy małym nakładzie pieniężnym. Gazety, dużo tańsze niż książki, były znacznie dostępniejsze. Poza tym wielogodzinna, fizyczna praca w fabrykach – mówimy w końcu o czasach rewolucji przemysłowej – nie sprzyjała oddawaniu się długotrwałej lekturze. Słowem: krótkie, wciągające historie publikowane w stosunkowo taniej i coraz powszechniej czytanej prasie miały dużą szansę na zdobycie popularności.

Ludzkie zainteresowanie brutalnością i morderstwami nie pojawiło się, rzecz jasna, w XIX wieku, bądź co bądź już choćby starożytne walki gladiatorów miały zaspokoić tę społeczną potrzebę.

Zupełną nowością była natomiast raczkująca wówczas dziedzina badań – kryminalistyka. Powstanie profesji oznaczało zdobycie wymaganych umiejętności przez osoby, które miały ją wykonywać. I tak rozpoczęła się nowa epoka w szkoleniu policjantów i detektywów. Zorientowano się, że jedynie połączenie wiedzy psychologicznej, chemicznej i przyrodniczej może pomóc w wykryciu przestępcy.

Arthur Conan Doyle był świadkiem tych przemian i postanowił w swoich opowieściach stworzyć postać, która sprosta nowym wymaganiom. Nadał więc swojemu bohaterowi wszystkie cechy, którymi powinien był się odznaczać ówczesny detektyw. I jeszcze kilka innych. W ten sposób niejako z potrzeby społeczeństwa powstała sylwetka Sherlocka Holmesa, inteligenta posługującego się sztuką dedukcji, którego celem życia jest rozwiązywanie zagadek kryminalnych. Nie zapomnijmy o nałogach: tytoniu, morfinie i kokainie – bohater powieści detektywistycznej nie może być bez skazy!

Można by przypuszczać, że ogromna popularność, jaką szybko zyskał, wynikała stąd, że to on był pierwszym takim bohaterem. Jestem zmuszona wyznać, że to nieprawda.

Holmes nie był pierwowzorem literackiego detektywa. Wcześniej powstały inne ważne postacie uprawiające ten fach: francuski policjant Javert sportretowany w Nędznikach przez Wiktora Hugo czy C. Auguste Dupin stworzony przez Edgara Allana Poego. Tego ostatniego bohatera nazywano pierwszym detektywem w literaturze posługującym się sztuką dedukcji.

Mimo to Sherlock Holmes przewyższa ich wszystkich popularnością. W mojej ocenie trzeba ją przypisać nie temu, co robił, ale temu, czym się zupełnie nie zajmował. Jako angielski dżentelmen miał możliwość bywania na salonach i poznawania bogatych i wpływowych obywateli – rzecz nie do pogardzenia, jako że pozycja społeczna była w tamtym czasie ważniejsza od zasobności portfela. Sherlock jednak znajomości szukał raczej wśród narkomanów i bezdomnych, a także byłych skazańców i rozmaitych wyrzutków społecznych. Co ciekawe, świetnie się wśród nich odnajdował i szybko zyskiwał szacunek.

Innym aspektem z pewnością wyróżniającym Sherlocka spośród jego wspaniałych kolegów po fachu jest zainteresowanie sztuką. Sam oczywiście grał na skrzypcach i komponował, a także wykazywał nieprzeciętny talent aktorski, który często wykorzystywał, pracując nad sprawami. Był też szczególnie wrażliwy na piękno malarstwa i muzyki. Daje to niezwykły kontrast z tym, z czym na co dzień spotykał się w pracy.

Chociaż minęło już wiele czasu, odkąd opublikowano pierwsze historie o Holmesie, to śmiało powiem, że do dzisiaj nie powstała postać, która mogłaby go zastąpić. Jego najważniejsze cechy to ogromna inteligencja, spostrzegawczość oraz posługiwanie się sztuką dedukcji. Dodatkowo detektyw z Baker Street wszystkie swoje sprawy katalogował i opisywał w sposób znany tylko sobie i jak wspomina Watson, tylko on sam potrafił się odnaleźć w swojej kartotece. Istotny wpływ na przebieg spraw musiało też mieć jego podejście do innych. Z jednej strony gardził występkiem i przestępcami, a z drugiej pozwalał niektórym odejść bez ponoszenia konsekwencji ich czynów. Był postacią nieoczywistą i wielowymiarową, człowiekiem szlachetnym i o wielkim sercu. Właściwie trudno byłoby znaleźć jego odpowiednik wśród współczesnych bohaterów. Myślę, że właśnie dlatego, zamiast szukać następcy, twórcy skupili się na portretowaniu Sherlocka na podstawie materiału, jaki zostawił im Arthur Conan Doyle. Od 1900 roku powstało ponad dwieście ekranizacji przygód angielskiego detektywa i jego przyjaciela Johna Watsona.

Jedną z najciekawszych jest serial brytyjski Sherlock z 2010 roku, w którym tytułowy bohater przenosi się do współczesnego Londynu i o dziwo jego historia wciąż świetnie się sprawdza. Na pewno wielki ukłon należy się w tym przypadku aktorom: Benedictowi Cumberbatchowi grającemu Holmesa i Martinowi Freemanowi – odtwórcy roli Watsona. Widać, że obaj panowie dobrze znają historie o genialnym detektywie i dobrze się bawią przy realizacji współczesnej wersji opowiadań. Oczywiście serial by nie powstał, gdyby nie pomysłodawcy i twórcy Steven Moffat i Mark Gatiss (ten ostatni wciela się także w Mycrofta Holmesa). Nie wiem, jak im się to udało, ale zachowali ducha opowiadań i tak jak Arthur Conan Doyle zostawiają odbiorcy dyskretne wskazówki, które pozwalają rozwiązywać zagadki razem z detektywem. Oczywiście moglibyśmy się przyczepić, że Holmes, który korzysta z internetu, to już nie to samo, ale koncepcja serialu sprawia, że nadal jesteśmy pod ogromnym wrażeniem sprytu i intelektu detektywa.

Serdecznie polecam czytanie i słuchanie opowiadań o Sherlocku Holmesie, bo jest w nich coś, czego nie można znaleźć w żadnych innych historiach. Może autor przemycił tam coś metafizycznego, no nie wiem, nie wiem. W każdym razie warto! 


Magdalena Skierska

Już kulturoznawca, ale jeszcze nie filolog. Przypadkiem trafiła na niezwykłego wykładowcę akademickiego, który zaszczepił w niej miłość do europejskiej literatury XIX-wiecznej. Podobno ma niezwykle bujną wyobraźnię i łatwo nawiązuje relacje. Uwielbia rozwiązywać zagadki.