Przeczytaliśmy

Gra w poprawność

Źródło grafiki: Magdalena Pawłowska
Jörgen Hofmeester mieszka przy najlepszej ulicy w Amsterdamie, czyli w zasadzie pod najlepszym adresem w całej Holandii. Dobrze wygląda w białej koszuli z podwiniętymi rękawami, szykując sushi i sashimi na imprezę córki. Będą też smażone sardynki. Tirza jest wyjątkowa i zasługuje na wyjątkowe przyjęcie – skończyła szkołę, a teraz wybiera się w podróż po Afryce.
Pierwsze strony powieści Arnona Grunberga odmalowują idealne życie, wręcz sielankę rodziny z klasy średniej. Ale z tego obrazu odłazi farba i szybko dowiadujemy się, że nieudolnie przykrywa coś paskudnego. Odkrywamy kolejne porażki życiowe, których w rzeczywistości Hofmeestera zebrało się całkiem sporo i wystarczy spędzić z nim trochę czasu, żeby przejrzeć grę pozorów. Co ciekawe, zapewne wiele z tych pomyłek i niedociągnięć łatwo byłoby zrozumieć i wybaczyć, gdyby nie usilne starania bohatera, by je zamaskować i udawać „normalność”.

„To, że jego obie córki zdobędą przynajmniej tytuł doktora, było dla niego oczywiste, to było minimum, absolutne minimum. Nie miał zamiaru rozstawać się z tą oczywistością – i to dla czego? Dla krótkotrwałego szczęścia? Pluł na to. Uczepił się oczywistości sukcesu, wyobrażenia, jakie stworzył na temat przyszłego życia swoich dzieci. To było piękne, wspaniałe wyobrażenie, klasyczna wizja, wielka i niepraktyczna, ale przede wszystkim wielka” (s. 101).

Gra to w ogóle ważny motyw Tirzy. Pozwala uciec od niełatwej rzeczywistości, dać pozór dobrej zabawy i dopasowania – gdy w sztucznie stworzonych regułach i rytuałach grzebie się to, co zaburza wyobrażenia o właściwym sposobie na życie. Stąd gwałt na niby – rozrywka małżeńska, która ma ukryć seksualne niepowodzenia oraz prawdziwą przemoc fizyczną i psychiczną. Stąd czytanie córce klasyków literatury rosyjskiej, którzy swoim geniuszem mają zastąpić rozmowę z ojcem. Stąd także codzienne wyjazdy na lotnisko – sposób na zatuszowanie przedwczesnej przymusowej emerytury.

Tirza jest książką, która irytuje, wkurza, gniecie, dłubie w człowieku i nie pozwala się tak po prostu czytać, nie pozwala oddawać się przyjemności lektury. Bohaterowie właściwie doprowadzali mnie do szału. Są dziwni, nieporadni, nie czują się naturalnie lub czują się za dobrze, wywołując dyskomfort w innych. Nie rozmawiają ze sobą, nie są szczerzy, ulegają emocjom i dzikim instynktom albo chowają się za maską. Nie myślą, myślą za dużo.

Niepokój wywoływany przez powieść Grunberga jest niewygodny. Przeszkadza fizycznie. Ale też fascynuje. Mimo odczuwanej uciążliwości nie można przestać czytać. Ta zwierzęcość, która jest łudząco bliska cywilizowanego świata. Te dobre chęci, które wszystko niszczą. Ta opiekuńczość, która wypacza rozumienie relacji międzyludzkich. Tirza pokazuje nam nas samych nie tyle w krzywym zwierciadle, ile w lustrze ze sklepu odzieżowego, które dosyć paradoksalnie wywleka na ostre światło nawet najdrobniejsze niedoskonałości, schowane na co dzień w półcieniach.

Jest to też książka o samotności. Samotności człowieka, którego nie nauczono, jak być z kimś. Który nie potrafił zbudować relacji z żoną, od początku napędzany nieodpowiednimi motywacjami. Który oddał się cały swoim córkom, definiując siebie jako ojca i jednocześnie sprowadzając ojcostwo do funkcji, którą należy rozumieć w ściśle określony sposób. Powieść Grunberga opisuje także samotność człowieka ograniczonego własnymi wyobrażeniami o życiu, drugim człowieku i sobie samym.

Lektura Tirzy nie jest łatwa, ponieważ konfrontuje czytelników z trudnymi sytuacjami i każe im obcować z bohaterami wzbudzającymi dyskomfort. Oczywiście łatwo jest ich ocenić i w ten sposób się zdystansować. Ale jeśli pozwolimy sobie na empatię, jeśli otworzymy się na ich niepowodzenia i przymierzymy ich niewygodną rzeczywistość – otrzymamy niezłą lekcję życia.


autor: Arnon Grunberg

tytuł: Tirza

przekład: Małgorzata Woźniak-Diederen

wydawnictwo: Pauza

miejsce i data wydania: Warszawa 2019

liczba stron: 560

format: 155 × 203 mm

oprawa: miękka ze skrzydełkami



O niedopasowaniach przeczytacie także w innych recenzowanych przez nas książkach: Pasujesz tu najlepiej z motywem szukania swojego miejsca w relacji z innymi, Asymetria i dysproporcje na różnych poziomach oraz Szklany klosz opowiadający o kobiecie na życiowym zakręcie.

Magdalena Pawłowska

Redaktor naczelna tego kulturalnego przybytku. Żyje życiem fabularnym prosto z kart literatury i komiksu, prosto z ekranu kina i telewizji. Emocjonuje się piłką nożną, rozkoszuje dziełami sztuki kulinarnej, podnieca osiągnięciami nauki, inspiruje popkulturą. Kolekcjonuje odłamki i bibeloty rzeczywistości.