Przeczytaliśmy

Darknet 2.0

Źródło grafiki: Magdalena Kuczera
Poniższy tekst jest próbą bezspoilerowej recenzji reportażu Eileen Ormsby Darknet. Bardzo chciałam wypróbować ten materiał na własnej skórze, ale stchórzyłam. Jest mi całkiem wygodnie po pluszowej stronie Internetu, gdzie, chociaż sprzedaję swoją intymność za bezcen, to jednak ryzyko wydaje się jakieś mniejsze. Kupiłam spokój ducha za wyskakujące znikąd okna reklamowe o różnej treści, często zresztą wątpliwej wartości. Ale mimo kilku irytujących pop-upów zakładam, że ktoś tu się mną opiekuje, że przecież każdy szanujący się portal internetowy zatroszczy się o politykę prywatności. Do tego ciasteczka za darmoszkę i już w ogóle jest łatwo i przyjemnie. Zadomowiłam się w świecie sieci zindeksowanej, gdzie Google i Yahoo znają odpowiedź na każde pytanie i już nawet nie trzeba iść do lekarza, bo przecież Internet dobrze wie, że to nowotwór.
I tu chyba najważniejsza lekcja dla mnie – znana nam sieć powierzchniowa to zaledwie jeden ze światów. Pod spodem czeka dużo potężniejszy deep web, którego zasoby trudno odnaleźć za pośrednictwem typowych wyszukiwarek. I nie znaczy to wcale, że są to zasoby nielegalne lub szemrane. Większa część deep webu to specjalistyczne bazy danych i publicznie dostępne informacje, jak choćby aktualne dane meteorologiczne. Ale wtedy pojawia się on, cały na czarno…

Darknet to ta część deep webu, która została ukryta celowo, anonimowe miejsce, umożliwiające dostęp do naprawdę pokręconych treści oraz nielegalnych towarów i usług. W tym dziwnym tworze nadzór służb bezpieczeństwa i wszelkie formy kontroli są niezwykle utrudnione, wydawałoby się więc, że panuje tam kompletny chaos. Jednocześnie w tej całkowitej swobodzie ustalono nowe reguły, a część funkcjonujących tam portali może pochwalić się zdumiewającą siecią społecznej kontroli wewnętrznej. To miejsce, które może stanowić szarą strefę i czarny rynek jednocześnie.

Kanadyjska dziennikarka Eileen Ormsby przygląda się darknetowi od dawna. W 2012 założyła All Things Vice – bloga mającego funkcjonować jako bezpieczny „przewodnik” po deep webie. Rok później rozpoczęła śledztwo w sprawie Jedwabnego Szlaku – działającej w darknecie platformy usługowo-handlowej, zwanej także narkotykowym Amazonem. Na tej podstawie wydała w 2014 książkę Silk Road, ale okrojoną wersją wydarzeń dzieli się także w niedawno wydanej publikacji The Darkest Web. Jest to relacja utrzymana w powieściowym stylu, opisująca trzy wycinki mrocznego świata po drugiej stronie Internetu, jaki znamy.

W części pierwszej – „Ciemno” – autorka skupia się na początkach funkcjonowania Jedwabnego Szlaku, jego imponującej ekspansji i finałowej klęsce. Zderzenie z początkiem książki rozwiewa wszelkie czytelnicze złudzenia – nie jest to tekst naszpikowany szczegółami technicznymi ani nawet rekomendacja, co warto, a czego nie warto w darknecie oglądać. Ale kiedy już porzucimy oczekiwania, możemy odkryć bodaj najważniejszą z zalet tej publikacji, która bardziej niż o samym darknecie traktuje o ludziach go tworzących. I tak w pierwszym rozdziale poznajemy motywację założyciela platformy Silk Road i chociaż niekoniecznie zgadzamy się ze wskazaniami jego kompasu moralnego, to jednak możemy go zrozumieć, a przynajmniej możemy próbować.

Z narkotyków płynnie przenosimy się do rozdziału drugiego – „Ciemniej”. I rzeczywiście, już nie ma odwrotu. Bohaterem tej części jest Besa Mafia, serwis znany jako albańska mafia mająca morderców w każdym zakątku świata i przyjmująca zlecenia opłacane kryptowalutą. Autorka publikuje część prywatnej korespondencji z założycielem Besa Mafii i przedstawia kulisy całego przedsięwzięcia, których nie zdradzę, w nadziei, że ktoś zechce sięgnąć do oryginału.

Ostatnia część – „Najciemniej” – to zdecydowanie najtrudniejszy rozdział. W nim, proszę Państwa, autorka się kompletnie z czytelnikiem nie certoli. Szukającym sensacji polecam ten jeden rozdział, tyle Wam w zupełności wystarczy. PedoEmpire, czyli serwis poświęcony molestowaniu i pornografii z udziałem dzieci to dopiero początek. Jej twórca, samozwańczy cesarz swojego imperium, wkrótce założył drugą platformę, Hurt2theCore, a zamieszczane na niej materiały były tak okrutne i brutalne, że nawet pedofile-pobratymcy wzdrygali się na myśl o działalności cesarza.

Darknet rozpala wyobraźnię i sprzyja fantazjowaniu o treściach w nim ukrytych. Handel bronią, płatni zamachowcy, ciężka pornografia, walki gladiatorów czy relacje na żywo z torturowania ludzi to tylko ułamek możliwości, jakie podobno daje mroczna strona Internetu. Plotki rozprzestrzeniają się na wielu forach w ogólnodostępnej sieci (zajawki możecie przeczytać na Reddicie, 4chanie czy polskim Wykopie). Książka natomiast, choć nie traktuje tematu przekrojowo i skupia uwagę czytelnika na trzech konkretnych przykładach, daje nam jakiś ogólne pojęcie, gdzie w darknecie postawić granicę między prawdą a fikcją. Dużą zaletę publikacji stanowi to, że jeśli należy coś sprostować i zdementować, autorka zdusi fikcję w zarodku. W wielu miejscach rozwiewa aurę tajemnicy i demaskuje krążące wśród internautów legendy ludowe. Jeśli czytelnik nastawia się na potwierdzenie swoich teorii spiskowych, może się rozczarować. Wątek motywacji twórców potężnych darknetowych platform jest u Eileen bardzo silny, ale stawia ona zbyt uproszczone diagnozy, które jednak trochę ją dyskredytują jako niezależną dziennikarkę. Chociaż może tym razem to dobrze. Jej nieuniknione uwikłanie w problematykę paradoksalnie dodaje wiarygodności tej literaturze faktu. A skoro mowa o literaturze faktu, to gdybym mogła się do czegoś przyczepić (a mogę), stwierdziłabym, że język wypowiedzi jest dość „sensacyjny”, prosty, momentami wręcz tabloidowy.

Nie chciałabym tej recenzji kończyć wnioskiem, że dark i deep web to wyłącznie puszka Pandory – anonimowość, która tak przyciąga internautów, umożliwia dostęp do treści bez propagandy mieszkańcom krajów totalitarnych, objętych cenzurą. Dla wielu stanowi okno na świat. Prócz nielegalnych treści zapewnia użytkownikom po prostu całkowitą wolność słowa. Deep web należy więc uznać za zasadniczo neutralne zjawisko, które może służyć słusznej sprawie, choć jego swoboda może też skutkować rozwojem działalności przestępczej.


autor: Eileen Ormsby

tytuł: Darknet

wydawnictwo: Znak Horyzont

miejsce i rok wydania: Kraków 2019

liczba stron: 400

format: 135x208 mm

okładka: miękka


Magdalena Kuczera

Na co dzień pracuje w biurze, hobbystycznie studiuje psychologię kliniczną na katowickim SWPS-ie. Ma zdiagnozowaną zaawansowaną grafomanię, najchętniej w nurcie dziwnologii stosowanej, ale w lapsusach to już w ogóle biegle. Największa wielbicielka Wojciecha Manna. Żywicielka kota – termofora.