Przeczytaliśmy

Czechy po czesku

Jeśli lubicie czytać książki Mariusza Szczygła o Czechach (kraju i jego mieszkańcach), to przygotujcie się na coś zupełnie innego. Bo Jiří Gruša nazwał swoją książkę Czechy. Instrukcja obsługi nie bez powodu. Zwykle korzystamy z instrukcji, kiedy chcemy użyć zupełnie nowego urządzenia. No ale przecież my znamy naszych południowych sąsiadów tak dobrze, że opowiadamy nawet o nich dowcipy. Po co nam instrukcja? Ponieważ bez niej zawsze dobieramy do tych żartów złą puentę. 
Książka najpierw ukazała się po niemiecku na zamówienie wydawnictwa Piper, specjalizującego się w nietypowych przewodnikach. Zwykle są to publikacje daleko odbiegające od klasycznego rozumienia bedekera. Autorami są znani pisarze, a treść przypomina raczej zbiór esejów niż opis mapy z zaznaczeniem ciekawych miejsc. Po pierwszym wydaniu Gruša postanowił przetłumaczyć książkę na czeski, ale jego rodacy otrzymali dość zmieniony wariant treści. Zresztą do każdego wydania autor dopisywał coś nowego, tak więc w końcu pojawiła się potrzeba stworzenia finalnej wersji. I polskie wydanie jest jej przekładem.

Skoro Jiří Gruša nie jest autorem klasycznego przewodnika po swoim kraju, co zatem uznał za najważniejsze do przekazania czytelnikom? Zaczyna od gawędy poświęconej nazwie państwa. Bo choć mówimy o Czechach, to już nauka poświęcona studiom nad literaturą, językiem, kulturą, sztuką, historią, cechami narodowymi, obyczajami i tradycjami to… bohemistyka. Tak już na początku stykamy się z zapowiadaną wcześniej trudnością. Bo Czechy to kraj zupełnie inny niż Polska. Jeśli więc wystarczy Wam, że podczas wycieczki po Pradze przejdziecie się Mostem Wacława, napijecie się piwa i kupicie breloczek ze Szwejkiem, to nie musicie czytać tej instrukcji. Ale dlaczego nie poznać naszych sąsiadów nieco lepiej?

Mój znajomy czechoznawca po przeczytaniu przewodnika Grušy był nim rozczarowany i w trzech kategoriach oceny przyznał łączną notę: dostateczny minus. Dodał, że książka jest napisana dla Czechów i tylko dla nich. To był punkt zwrotny w mojej ocenie Instrukcji…! Momentalnie pojąłem, dlaczego jej lektura może sprawiać trudność. Bo pomyślmy – autor pisze przewodnik po Czechach dla samych Czechów. Może sobie wtedy pozwolić na swawolenie intelektualne. Jeśli zakładamy, że rzecz będzie dowcipna, bo Czesi to Polacy, tylko mówiący dziwnie po polsku, znajdziemy się w kropce. Potoczna wiedza o Czechach w Polsce łączy się zwykle albo z pobłażliwym śmiechem (jak oni mówią!), albo z czułością na wspomnienie ich bajek. A tu nagle dowiadujemy się prawdy o tym, co oznacza imię Rumcajsa, i mina nam rzednie. Nie lepiej wypada także onomastyczna analiza imienia Cypiska, jego synka.

To kraina, która nie znosi fanatyzmu tłumów. Tutaj każdy żyje sam dla siebie, tka opowieści jak wspaniały materiał, tak jakby w chałupie wciąż jeszcze stał warsztat tkacki nie tylko do produkcji płótna, ale też baśni (s. 193).

Wspinanie się i wzlot są u nas karane. A ponieważ jest to powszechnie wiadome, więc wszyscy się wahają i wolą poczekać. Albo napić się piwa. Prawdziwy czeski Czech przyjmuje to sedativum regularnie, za to Czech morawski raczej rzadko. Ten drugi woli wino. […] Republika Czeska to unia tych dwóch napojów (s. 213).

Czeskie podejście do świata jest jak żydowski szmonces. Z jednej strony niezwykle logiczny i zdroworozsądkowy, jednak gdy przyjdzie czas na puentę, to owa logika się rozpływa, a wniosek jest nieoczekiwany. No i żadnego Czecha to nie dziwi. Dlatego książka Grušy jest przewodnikiem, ale rozumianym przewrotnie. Sam autor zatytułował go Czechy. Instrukcja obsługi, bo właściwie objaśnia nam ten kraj. Jednocześnie oprowadza nas po nim w nieustającej opowieści.

Już sama konstrukcja książki sprawia, że – czytając – dajemy się zabrać autorowi w niekończącą się wyprawę rozdział po rozdziale. Pierwsze zdanie zwiastuje początek przygody jak zamykające się za nami drzwi autokaru, które nie otworzą się aż do końca książki. Będziemy czytać, jakbyśmy spoglądali przez okna na przesuwający się krajobraz. A widok nigdy nam się nie znudzi, jeśli mamy w sobie choć odrobinę ciekawości i szacunku do erudycji autora. Nie będzie to wycieczka, podczas której będą nam towarzyszyły rubaszne dowcipy pilota, lecz zdecydowanie wyprawa dla odkrywców.

Myślę, że z opinią o tej książce jest jak z odwiecznym konfliktem między Milanem Kunderą a Václavem Havlem.

Milan Kundera uważał, że […] odgadnąć trend świata – to szansa małych narodów, usprawiedliwia to ich istnienie i stwarza atrakcyjność.

Václav Havel ostro oponował: trendy świata to tylko iluzja, jeśli własny dom nie jest w porządku. […] Posprzątajmy najpierw w swoim domu! […]

Koncepty się raczej nie zmieniły. Kundera – Morawianin – kochał prawdę w czasie teraźniejszym, Havel – Czech – w czasie przyszłym (s. 275).

Jeśli rzeczywiście Czechy. Instrukcja… jest napisana w taki sposób, że przekaz zrozumie tylko Czech, to mamy wspaniałą okazję, by spróbować zamienić się w naszego południowego sąsiada. W przypadku, gdy się to nie uda, możemy pogubić się w znaczeniach, ale przynajmniej przeżyjemy kilka chwil z doskonałą eseistyką.


autor: Jiří Gruša

tytuł: Czechy. Instrukcja obsługi

wydawnictwo: Międzynarodowe Centrum Kultury

miejsce i rok wydania: Kraków 2018

liczba stron: 298

format: 180 × 215 mm

okładka: twarda



Jeśli chcecie przedłużyć swoją literacką podróż do Czech, polecamy niedawno wznowiony zbiór reportaży Mariusza Szczygła. A gdybyście woleli inne rejony, to zapraszamy do Nowego Jorku z Woodym Allenem lub do Rosji z Shaunem Walkerem.

Artur Baranowski

Ukończył dziennikarstwo, komunikację społeczną i PR, zanim to było modne. Najbardziej poruszają go zdania złożone i portugalskie winnice. Książki czyta kiedy się da i ile się da, wino degustuje radośnie. W taki sposób wyrobił w sobie chęć podpowiadania, jak odczytywać wina i smakować książki. Gdyby mógł, czesałby się z przedziałkiem, a jeśli zechce, to zamieszka w Alto Douro.