Przeczytaliśmy

Kici kici leć hen daleko

Monika Jasek

Źródło grafiki: Monika Jasek

Nie lubię kotów. Absolutnie nie rozumiem też fenomenu kocich memów ani kocich kont na Instagramie. Czasami robię jednak wyjątki i przymykam oko na to, że kotka moich sąsiadów lubi wpaść w odwiedziny i nawet podrapię ją za uszkiem czy po brzuszku, gdy rozkosznie rozkłada się na moich kolanach. Uległam też, gdy zobaczyłam nowe wydanie Kotolotków Ursuli K. Le Guin.

Mówi się, że Kotolotki to arcydzieło literatury dziecięcej, a że przez trzy lata chodziłam na seminarium z literatury dziecięcej i młodzieżowej, uznałam, że warto nadrobić to, czego jeszcze nie znam. Historia dotyczy czworga kociąt: Thelmy, Harriet, Jamesa i Rogera, którzy dorastają otoczeni miłością troskliwej mamy –  pani Jane Burej. Nie byłoby w tym pewnie nic dziwnego, gdyby nie to, że rozbrykana gromadka ma skrzydła. Nikt nie wie, czemu mają skrzydełka, ale kociaki nic sobie z tego nie robią – są wesołe, ciekawskie i wszędzie ich pełno. Mama, pani Jane, nie jest jednak aż tak optymistyczna i wie, że niezwykłe kotki szybko wzbudzą zainteresowanie ludzi. A wtedy zaczną się prawdziwe kłopoty. Kotki podrastają, pani Jane decyduje, że rodzina musi się rozstać dla dobra dzieci. Kocie rodzeństwo protestuje, ale w końcu rusza w drogę – po bezpieczeństwo, ale też przygody. Po pewnym czasie okazuje się, że Thelma, Harriet, James oraz Roger mają młodszą siostrzyczkę – latającą Jane, która na początku nie jest zbyt rozmowna, ale wszystko zmienia się z czasem…

Cztery historie o kotkach ze skrzydłami absolutnie zdobyły moje serce. W tak prosty sposób dostajemy opowieść o tym, jak radzić sobie z przeciwnościami losu, jak być odważnym i jak bardzo wszystkim potrzebni są przyjaciele. Kocie rodzeństwo wyrusza w nieznane, jest przerażone i niepewne tego, co na nie jeszcze czeka. Mimo to podejmują ryzyko, dzięki czemu zdobywają przyjaciół zarówno ludzkich, jak i kocich. Tym samym „w ładnym opakowaniu” – kogo nie wzruszy miła opowieść o wesołych futrzakach? – i dzieci, i trochę starsi odbierają ważną lekcję: bez względu na trudności i różnice zawsze znajdzie się ktoś, kto nas zaakceptuje i będzie dla nas wsparciem.

Kotolotki to wydanie zbiorcze wszystkich czterech opowieści, dzięki czemu możemy za jednym zamachem poznać serię. Szata graficzna jest również dostosowana do młodego czytelnika, co uważam za plus – od razu wiadomo, że jest to pozycja raczej dla młodzieży, choć starsi nie są też wykluczeni. Warto wspomnieć, że w tym wydaniu znalazły się oryginalne ilustracje S.D. Schindlera, które pojawiły się w amerykańskim wydaniu, a bez wątpienia wzbogacają historię kociego rodzeństwa.

Kotolotki to przyjemna historia, taka, po przeczytaniu której robi się ciepło na serduszku. Polecam ją każdemu, bez względu na to, czy lubi koty, jest jeszcze mały czy po prostu lubi baśnie jak ja. W każdym wieku potrzebujemy dobrych historii, opowiadających o wartości przyjaźni i o tym, że wybór przyjaciela nie zawsze jest prosty, ale mając obok siebie kogoś, komu można zaufać, łatwiej przełamać strach.


autor: Ursula K. Le Guin
tytuł: Kotolotki
przekład: Maciejka Mazan
wydawnictwo: Prószyński i S-ka
miejsce i data wydania: Warszawa 2020
liczba stron: 192
format: 165 × 226


Monika Jasek

Polonistka z wykształcenia, skandynawistka w przyszłości. Miłośniczka nauki, jedzenia, filmów oraz seriali. Wielbicielka literatury dziecięcej, młodzieżowej i fantastycznej, a zwłaszcza dystopii. Zakochana w Norwegii i norweskim, ogląda, słucha i czyta wszystko, co powstało w kraju nad fiordami. Darzy miłością pieski i świnki morskie. Po godzinach nieśmiały cukiernik. Tylko myśli, czego można by się jeszcze nauczyć. Zastępca redaktor naczelnej tego przybytku.