Meandry kultury

Polacy, czyli Boże, Boże, co dzień to gorzej

Źródło grafiki: http://i1.memy.pl/obrazki/ede652338_w_tym_kraju_nie_ma_pracy_.jpg
Polak – mieszkaniec Polski, któremu nic się nie podoba, na wszystko umie umiejętnie narzekać, wyzyskiwacz, nierób i ciamajda, głęboko wierzący, ale niepraktykujący chrześcijanin. Aby być Polakiem, musi urodzić się w Polsce, w polskiej, katolickiej rodzinie i mieć żal do życia.
Od razu pragnę zaznaczyć, że definicja przytoczona powyżej to tylko cytat z Nonsensopedii, a nie moje dramatycznie dołujące przekonanie. Niestety, mimo szczerych chęci nie sposób w zupełności zanegować podstawy tej mało optymistycznej diagnozy. Sami pewnie doskonale znacie podobne klimaty: ciśnienie zawsze jest zbyt niskie, pogoda nie taka, ludzie źli, perspektyw na przyszłość ni w ząb (a już na pewno nie w tym zaściankowym kraju!), pensja spada, życie drożeje… Mogłabym tak długo – wszak sama narzekam, i to nierzadko. Skąd tak mało entuzjazmu w Polakach? Skąd przekonanie o tym, że cały świat sprzymierzył się przeciwko najlepszym ze Słowian? Skąd i po co?

Po pierwsze – narzekanie przynosi ulgę i pozwala się uwolnić od odpowiedzialności za niepowodzenia. Zauważał to doskonale Antoni Kępiński, doskonały polski XX-wieczny psychiatra. Kępiński wskazywał na to, że spośród pary odczuć „krzywda” – „wina” bliżej nam do osadzania się właśnie w roli skrzywdzonej ofiary. Narzekamy zatem na otoczenie, a my pozostajemy czyści, wybieleni, wolni od przywar. W końcu i ty, Brutusie, przeciwko mnie, Polakowi, prawda?

Po drugie – narzekanie łączy. Próbowaliście kiedyś odpowiedzieć na grzecznościowe pytanie „co u Ciebie?” radosnym okrzykiem „stary, doskonale, nigdy nie było lepiej”? Spróbujcie – konsternacja na twarzy Waszych rozmówców murowana. Życie nie jest proste, więc biadolenie wydaje się bezpieczniejsze z punktu widzenia relacji międzyludzkich. Wiodąc przeciętny żywot, nie odstajemy od naszych mniej szczęśliwych (a może po prostu mniej zdolnych) znajomych, nasze sukcesy nie muszą nikomu ciążyć. Szklanka wprawdzie pozostaje do połowy pusta, ale przynajmniej koledzy nie patrzą na nas krzywo. Odważyć się być człowiekiem sukcesu? Można, rzecz jasna, ale po co, niech mnie lepiej wszyscy lubią! Nie chwalimy się osiągnięciami, współcierpimy. Kto więcej cierpi, ten dostaje więcej sympatii; bilans wychodzi na zero. Oto nasza malkontencka homeostaza.

Po trzecie – narzekanie jest dla Polaków zręcznym sposobem podtrzymywania komunikacji. Podkreślam: dla Polaków, ponieważ inne uwarunkowania kulturowe wprowadziłyby w sferę tak zwanego small talku zupełnie inne reguły gry. Utyskiwanie i skargi to nasza konwencja, sfera schematów, które usprawniają komunikację zawsze wtedy, gdy nie mamy ani czasu, ani sposobności (i też chęci) na bardziej szczere werbalizowanie myśli. Przecież nie będziecie w autobusie rozmawiać o rozterkach metafizycznych! Potrzebny jest w takiej sytuacji temat na już, teraz, zaraz. Co zatem mamy zawsze w głowie i czego nie boimy się użyć? Na przykład tego, że deszcz dziś taki paskudny, Boże Święty, kiedy to przestanie padać, no Jezus Maria… Ciąg dalszy zapewne dobrze znacie.

Polacy, wiecie jednak, co jest w tym wszystkim najgorsze? To, że narzekanie na wyrost czyni niewiarygodnymi prawdziwe bóle egzystencji spowodowane poważnymi, nieudawanymi problemami. To, że czarne scenariusze stają się samospełniającą się przepowiednią. Cierpimy zbyt często i nie zawsze prawdziwie, a inni potem też cierpią – na nasz widok.

Nie myślcie, że się wymądrzam – zwyczajnie wiem to z autopsji. Polacy, nie idźcie tą drogą!

I jeszcze kilka materiałów audiowizualnych. Dla rozrywki, nie dla narzekania :)










Katarzyna Osior

Absolwentka filologii polskiej i kulturoznawstwa na Uniwersytecie Warszawskim, zastępczyni redaktor naczelnej portalu, zajmuje się także redakcją i korektą portalowych artykułów. Miała być lekarzem, ale została językoznawcą i uważa, że lepiej nie mogła wybrać. Obserwuje rzeczywistość z wrodzoną dociekliwością w myśl zasady, że ciekawość to pierwszy stopień nie do piekła, lecz do wiedzy. Wiecznie wierzy – w świat, w ludzi, w uczucia, w język, w Słowo.