Rozbij grę

Dorośnij, nie dorastaj!

Źródło grafiki: nos.twnsnd.co/image/134274080687
Nie stykamy się z kulturą dopiero wtedy, gdy przekroczymy jakiś konkretny, magiczny wiek w swoim życiu. Kultura dorasta wraz z nami i ewoluuje. Zaznajamiamy się z nią już w dzieciństwie, zaczynamy ją bardziej poznawać w okresie dorastania i próbujemy zrozumieć, gdy stajemy się coraz starsi.
Im więcej obcujemy z kulturą w naszej młodości, tym trwalszy i silniejszy fundament zyskujemy dla późniejszych spotkań z nią. W rzeczywistości XXI wieku takie spotkania mogą przybrać bardzo różną, wręcz spersonalizowaną formę: od telewizyjnej transmisji koncertu po performance na głównej ulicy miasta. Mnogość opcji pozwala również na uczestniczenie w samym akcie dokonywania wyboru. To oczywistość, jednak coraz częściej o niej zapominamy. Tym samym skazujemy się na pozorną niemożność podjęcia decyzji,  ponieważ – paradoksalnie – pomimo wielości występującej w otoczeniu uważamy, że nie ma opcji, między którymi możemy wybierać. Co za tym idzie – skazujemy siebie i swoje otoczenie na frustrację oraz jej konsekwencje: gniew, złość, agresję. Jednak taki stan występuje tylko na początku i trwa krótko. W miarę upływu czasu już nie wybieramy – bierzemy, co nam dają. Już się nie zastanawiamy – zaczynamy przytakiwać. Symptom wątpliwości zostaje zastąpiony błogością świętego spokoju posiadania i niewiedzy. Istne panaceum.

Ale zacznijmy może od początku. Przecież wszystko zaczyna się nie tyle w okresie dojrzewania, jak zwykliśmy myśleć, ile już w brzuchu. Brzuchu matki, w którym przez dziewięć miesięcy mieszka przyszły potomek. Lecz kim są jego rodzice? Można założyć, że są młodym małżeństwem. To pierwsza ciąża tej kobiety; kobiety szczęśliwej, chcącej jak najlepiej dla swojego dziecka. Przepełnia ją troska o potomka, więc łyka najlepsze witaminy z najbardziej kolorowej reklamy. Do tego wraz ze swoim wybrankiem ubiera się, je i mieszka tylko eko i bio. Jest dopiero w pierwszych tygodniach ciąży, ale już przygotowała pokoik dla dziecka, pomalowany ekologiczną farbą bez żadnych chemicznych specyfików. Skąd kobieta wie o tej rynkowej nowości? Koleżanka jej zarekomendowała, a ta z kolei widziała rano w telewizji pewną mądrą panią, co to polecała taką farbę. W końcu dziecko się urodziło, zdrowe i szczęśliwe. Rodzice teraz będą je wychowywać. Mają już przygotowany plan, jak zresztą na wszystko w swoim życiu. Ale chwila – kiedy zacząć? Kiedy bobas skończy rok? A może cztery lata? A może od razu gdy zacznie mówić? Skąd mają wiedzieć, skoro nikt nigdzie o tym nie informował ani w porannych, ani w wieczornych wiadomościach. Jedno jest pewne – bez względu na to, w którym z wymienionych momentów rozpoczną, i tak będą spóźnieni. Muszą zacząć od pierwszego dnia, od pierwszego momentu, w którym wyruszą we wspólną drogę. To oni będą kształtować zachowania tego dziecka, pokazywać mu świat. To oni przeczytają pierwszą książkę, pokażą pierwszą zabawkę albo... zrzucą to wszystko na instytucje, powielając to co być może sami otrzymali nie od rodziców, lecz od przedszkolanki.

Oczywiście to założenie hipotetyczne, a wszelkie podobieństwo do osób i zdarzeń jest przypadkowe.

Na pewno jednak zaraz ktoś powie, że nie ma znaczenia, przez jaki pryzmat dorośli ukazują świat dzieciom: przecież są małe, nie rozumieją zbyt wiele, mają jeszcze czas, nauczą się. To prawda, są jeszcze małe i jeszcze się nauczą, ale rozumieją o wiele więcej, niż by się wydawało. A ponadto ubrania, zabawki i przedmioty z otoczenia dziecka mają bardzo duże znaczenie, ponieważ kształtują poczucie estetyki.

Mądrzy dorośli, są zdumieni i oburzeni, a wręcz żądają, aby młodzi ludzie znaleźli w sobie ciekawość, czytali, chodzili do teatrów i kin. Tylko jak mają to robić, jeśli nikt im nigdy nie powiedział, że warto? Czemu mają odwiedzać teatry, skoro nikt im nigdy nie pokazał, że one są dla ludzi, a nie – jak głoszą stereotypy – dla bufonów z socjety? Po co mają oglądać ekranizacje, skoro traktują je jako streszczenie lektur w wersji lepszej i szybszej?

Gdy uświadomimy sobie, że kształtowanie dzieci zależy od dorosłych, pojmiemy, jak ważną rolę odgrywa ono również dla nas samych. I nie chodzi tu tylko o zrozumienie znaczenia wychowania, ubioru czy poprawnej mowy. Rzecz tkwi przede wszystkim w świadomości, którą kształtujemy i pobudzamy w dzieciach. Ich szczera wiara, że mogą wszystko i że świat należy do nich, jest tak silna, że może przenosić góry. Dostrzeżona i dobrze pokierowana przez dorosłych, a później pielęgnowana przez samych jej posiadaczy może zostać przekuta w  coś niesamowitego i pięknego. O ile łatwo zaciekawić dzieci czymś intrygującym, o tyle z taką samą łatwością najmłodsi odbiorcy mogą utknąć w tym czarodziejskim świecie, w rzeczywistości będącym niczym piękny, lecz mamiący obraz w zbyt masywnej ramie. Oprawie, która nie pozwala na wyjście poza nią i uzurpuje sobie monopol na poprawność widoku.

Ten, kto utknie w iluzorycznym świecie, boryka się z przekonaniem: dorosnę jutro, mam dużo czasu. Jego percepcja rzeczywistości jest niepełna. Ten ktoś wszystko postrzega przez pryzmat wykształconej za młodu kalki jednego planu, jednej estetyki, jednego przekazu – masowości. Wtapia się w obrazy, które do niego docierają, a które chętnie i szybko adaptuje. W konsekwencji po prostu scala się z ich przekazem. Jest mu miło, wygodnie, a symbioza trwa w najlepsze: media mają odbiorców, odbiorcy mają stałą porcję tych samych informacji. I wszystkim to odpowiada.

Trzeba pamiętać o jednym: nie jest tak, że człowiek został pozbawiony wyboru. Nie jest również tak, że zadowala go wyłącznie mierna jakość i że nie chce otrzymywać żadnej innej. Wręcz przeciwnie – ludzie pragną pięknych rzeczy, rzetelnych przekazów, obiektywizmu i prawdy. Nawet mimo tego, że złudzenie niejednokrotnie bywa łatwe, przyjemne i lekkostrawne.

Droga młoda dorosłości i dorastająca młodości, pamiętaj: jest telewizja, internet, lecz także radio i prasa. Powszechnie dostępne są kina, teatry, antykwariaty, biblioteki i domy kultury. Przede wszystkim jednak jest wybór, dlatego korzystaj z niego. Miej wątpliwości – wybieraj świadomie. I w końcu dorośnij, a nie ciągle staraj się dorastać, bo na to jesteś już zdecydowanie za stary, nieoceniony dla świata Odbiorco.

To jak, czytelniku – wchodzisz do gry?


Katarzyna Prędotka

W dacie urodzenia ma dziewiątki i ósemki. Studiuje dziennikarstwo. Lubi literaturę lat 60. i 70., historię starożytną, filmy wojenne lat 80. i 90. W wolnych chwilach utrwala swoją wiedzę na temat postaci kapitana Henry’ego Morgana.