Rozbij grę

Cykliczny bajzel

Źródło grafiki: https://goo.gl/9IJ5ap
Rano, może świt. Wstajesz. Kierujesz się w stronę łazienki: patrzysz w lustro, myjesz zęby, bierzesz prysznic. Następnie jesz śniadanie – a na pewno pijesz kawę lub cokolwiek, co lubisz lub czego nie lubisz (może pijesz, bo musisz). W końcu pakujesz, co tam trzeba spakować, a potem wychodzisz. I kręci się karuzela! Przez 60 sekund, 60 minut, 24 godziny na dobę lub – jak kto woli – cały dzień.
Nie mówię, że akurat twój poranek tak wygląda – to tylko przykład, który wpisuje się w rozkład dnia wielu ludzi. Istnieje jednak możliwość, że po przebudzeniu spojrzałeś kilka razy na zegarek, sprawdzając, która jest godzina, a może nawet data w twoim elektronicznym kalendarzu. Prawda? To pozornie błahe sprawy, które zakorzeniły się już w naszym krwioobiegu. Wykonujemy je w konkretnym czasie i miejscu. Uznajemy je za naturalne zjawiska, a jednak wszystkie one składają się na nią – na cykliczność. Zazwyczaj ani przez moment nie postrzegamy rzeczywistości w ten właśnie sposób. Doprowadziło to do wyeliminowania cykliczności ze świadomości ludzi. Po prostu o niej zapomniano. Jest dla nas tak naturalna, że nie zwracamy już na nią uwagi.

Cykliczność to nic złego. Wręcz przeciwnie – pozwala nam na zachowanie pewnych ram dla siebie w codziennym natłoku zadań i chaosie dnia. Jednak banicja, na którą skazano cykliczność, pozwoliła na porównywanie jej do powtarzalności i na wymienne funkcjonowanie tych zjawisk ze szkodą dla pierwszego z nich. Brak odróżnienia doprowadza do odrzucania cykliczności: sądzimy, że powtarzalność to rutyna, marazm, coś, od czego trzeba uciekać, a przecież nasze życie uważamy za najlepsze na świecie. Wynik tego działania jest prosty: dobra cykliczność stała się złą powtarzalnością.

Kilkanaście godzin później. Popołudnie. Jesz obiad – a na pewno pijesz wodę lub cokolwiek, co lubisz lub czego nie lubisz (może pijesz, bo musisz). Kierujesz się w stronę łazienki: patrzysz w lustro, myjesz ręce, sprawdzasz coś na telefonie. W końcu zbierasz siły lub co tam trzeba zebrać, a potem wychodzisz. I kręci się karuzela! Przez 7 dni w tygodniu, 12 miesięcy lub – jak kto woli – 4 kwartały.

Nie doceniamy tego, co mamy dzięki cykliczności. To trudne, ponieważ aby dostrzec chaos, najpierw trzeba odkryć porządek, który w pewien sposób wpływa na cykliczność. Oczywiście cykle występujące w naszym życiu nie dadzą nam spokoju ducha w sposób bezpośredni, jednak w sposób pośredni już na pewno tak. Spójrzmy na upływ czasu: kiedyś nie było zegarka czy kalendarza, jednak zawsze słońce wschodziło i zachodziło, dzień za dniem mijał, a pory roku ciągle się zmieniały. Lecz potrzeba zrodziła pomysł, aby to uregulować przez czasomierz i system porządkujący pory roku. I w ten sposób stworzono zegar i kalendarz, z biegiem lat to udoskonalano, aż wreszcie doprowadzono do znanej nam formy.

Owszem – to, że pory roku się zmieniają lub że słońce wschodzi i zachodzi od zawsze, w niczym nas nie zaskakuje. Życie bez zegarka i kalendarza jest możliwe. Ale czy pomyślałeś choć raz, czy zastanowiłeś się choćby przez sekundę, co by się stało, gdyby pory roku następowały po sobie losowo, a miesiące nie miały konkretnej liczby dni i rozpoczynały się oraz kończyły wtedy, kiedy by się im to podobało? I gdyby słońce nagle, tak po prostu, zachodziłoby lub wschodziło o dowolnej porze? Pomyślałeś o tym? Pewnie nie. Dlatego warto to docenić i bardziej przychylnym okiem spojrzeć na zegarek czy właśnie wyrywaną kartkę z kalendarza.

Jeszcze kilka godzin później. Wieczór. Jesz kolację – a na pewno pijesz herbatę lub cokolwiek, co lubisz lub czego nie lubisz (może pijesz, bo musisz). Kierujesz się w stronę łazienki: patrzysz w lustro, myjesz zęby, bierzesz prysznic. W końcu zdejmujesz, co tam trzeba zdjąć, a potem idziesz spać. I kręci się karuzela! Przez 365 dni w roku, lub – jeśli akurat będzie dane – przez 366 dni.

Piszę ten tekst i nie wiem, czy masz w domu pięć kalendarzy, czy ani jednego. Nie wiem, czy na komunię dostałeś zegarek, czy też nie. Jednak jedno wiem. Nieważne, z jakiego pokolenia jesteś – masz konkretną datę urodzenia, więc co roku możesz obchodzić swoje święto. Możesz też zaplanować wyjście do sklepu, aby kupić herbatę lub cokolwiek, co lubisz pić, na swoją urodzinową prywatkę. Wiesz, dlaczego możesz? Dlatego, że godziny otwarcia sklepu też są cykliczne.

To jak, czytelniku – wchodzisz do gry?


Katarzyna Prędotka

W dacie urodzenia ma dziewiątki i ósemki. Studiuje dziennikarstwo. Lubi literaturę lat 60. i 70., historię starożytną, filmy wojenne lat 80. i 90. W wolnych chwilach utrwala swoją wiedzę na temat postaci kapitana Henry’ego Morgana.