Rozbij grę

Popielniczka przyszłości

Źródło grafiki: pixabay.com/en/smoke-black-and-white-smoking-hands-973825/
Przenika wszystko. Ubrania, pomieszczenia, nas samych – nasze zmysły, myśli, postrzeganie osób czy sytuacji. Przenika również czas i to, jak go zapamiętujemy. Zapach, który niejednokrotnie determinuje końcową postać wspomnienia. A może jest czymś, co żyje równolegle ze wspomnieniem, wiąże się z nim, z tą tylko różnicą, że jest bardziej wyraziste, dynamiczne. Od niego też częściej niż zwykle zaczynamy podróż w przeszłość – zarówno tę odległą, jak i tę bliższą.
Niejednokrotnie gdy jestem jeszcze zaspana i zaczynam czuć aromat świeżo palonej kawy, w mojej głowie nagle pojawiają się miłe obrazy, które wywołują na mojej twarzy uśmiech. Dom rodzinny lub moment, gdy wracałam do wynajmowanego mieszkania, a od progu wiódł mnie do kuchni zapach świeżo zaparzonej intensywnie czarnej, mocnej cieczy. Kawa. Budzi mnie aromat teraźniejszy, ale wspominam tamten, który już dawno się ulotnił. Zawsze jednak ten ostry, gorzki zapach będzie dla mnie silnie związany ze wspomnieniem miłego poranka. Gdy wiedziona nim, schodziłam zaspana do kuchni w domu rodzinnym, pojawiał się kolejny zapach: ukochanej mamy, do której się przytulałam. Towarzyszy mi on od urodzenia i zawsze będzie się w mojej głowie wiązał z cierpliwością, czułością i niezapomnianym dzieciństwem. Takich zapachów, które jednoznacznie kojarzą mi się z domem rodzinnym, jest więcej. Jest nim aromat późnej kolacji, który przywoływał mnie  z podwórkowych zabaw do domu, ale również zapach syropu owocowego, który tak lubiłam i chętnie piłam, nawet będąc zdrowa.

Najsilniej jednak tkwi w mojej głowie zapach papierosa. Kojarzy mi się z całym wachlarzem ważnych dla mnie emocji. Jego ulotny, szary dym a właściwie zapach poznałam dopiero w czasie dojrzewania, ale pozostał ze mną do dzisiaj. I nie wiem dlaczego, ale po prostu go lubię. Może się wydawać, że każdy tytoń pachnie tak samo – ale tak nie jest. Papierosy niektórych marek mają swój charakterystyczny aromat. Dlatego czując poszczególny z nich, mam przed oczami osobę, która paliła akurat tę markę, i widzę to, co sprawiło, że mogę ją teraz przywołać w pamięci. Zapach dymu papierosowego, pomimo łez, radości czy złości, które dla mnie stale mu towarzyszą, pozostaje jedną z najsilniejszych, niewinnie żyjących pod moją skórą subtelności. Zapach ten może mnie zabrać w najodleglejsze miejsca, pokazać dawno niewidziane twarze i ponownie przeżyć chwile, na których powtórzenie prawdopodobnie nie ma już szans – wystarczy, że poczuję go choćby przypadkiem, przelotnie.

Dość często zastanawiałam się nad tym, dlaczego zapach jest tak silnie związany z przeszłością. Dlaczego w tej rozgrywce przyszłość nie ma nic do powiedzenia? Z jakiego powodu w tej grze głos zabierają tylko dwaj gracze: przeszłość i teraźniejszość? Hm… no właśnie. Nie chodzi wcale o to, że przeszłość wiąże się ze wspomnieniami. Przecież tworzą ją w dużej mierze wywoływane z pamięci obrazy, więc gdzie tu miejsce na zapach? I doszłam do wniosku, że zapachy to inny rodzaj wspomnień: są one intensywniejsze i jeszcze mocniej łączą nas z przeszłością. Podobnie jak inne klisze dawno nagranego filmu przywodzone przez  kolejne nasze zmysły: słuch, dotyk czy smak. Stają się one uzupełnieniem zmysłu wzroku, który zdaje się podstawowym budulcem naszych wspomnień. Lecz bez tych pozostałych matryc mogłyby pozostać tylko niemym filmem.

Teraźniejszość nigdy nie ma zapachu, bo jest działaniem. Ten, który czujemy, jest na tyle ulotny, że po chwili staje się przeszłością i to właśnie wtedy nabiera znaczenia. Przyszłość to możliwy wynik tych działań. Dlatego zapach jest tak mocno związany tylko z przeszłością.

Nasza teraźniejszość to właśnie palący się papieros. Przeszłość to dym, który z niego umknął. Popiół, który pozostanie w popielniczce, będzie zaś wynikiem spalenia papierosa – a więc przyszłością. Białą i ulotną. Może ona trafić do kosza, tam gdzie wszystko, co niepotrzebne, albo stać się częścią tego, co nas tworzy, a przede wszystkim tą częścią, którą sami stworzymy. Przecież niejednokrotnie to popiół z wypalonego papierosa, gdy na nas opadnie, zostawia ślad. Ślad mogący być jednym z wielu na drodze, którą sami wytyczymy.

Świadomość przeszłości, działanie w teraźniejszości i wiara w przyszłość to jedność, którą scalamy sobą.

I tak naprawdę wszystko zależy od ciebie.

To jak, czytelniku – wchodzisz do gry?

Katarzyna Prędotka

W dacie urodzenia ma dziewiątki i ósemki. Studiuje dziennikarstwo. Lubi literaturę lat 60. i 70., historię starożytną, filmy wojenne lat 80. i 90. W wolnych chwilach utrwala swoją wiedzę na temat postaci kapitana Henry’ego Morgana.