Rozbij grę

Kontrolne "dzień dobry"

Źródło grafiki: https://static.pexels.com/photos/6966/abstract-music-rock-bw.jpg
Najwięcej kontroli mieści się w hałasie, niejednokrotnie tylko pozornym, wyimaginowanym przez nasze nazewnictwo i nadinterpretacje, swoiste hiperbole codzienności. Myślę tu nie tylko o tym przewidywalnym i powtarzalnym, lecz także o tym, który powstaje w sekundzie – i czasami staje się niczym kataklizm, który jest już nie do zatrzymania.
Pewnie nieraz ważyłeś słowa, nawet w obecności najbliższych znajomych, nie mówiąc już o przyjaciołach. Zastanawiałeś się kilka razy, jak odpowiedzieć na zadane pytanie, i zwlekałeś jeszcze kilka dłuższych chwil, gdy pytanie nie było wygodne.

Bo tak naprawdę kontrolujemy wszystko…

…a przynajmniej wszystko chcemy kontrolować. Lecz pomimo tej kontroli zawsze coś nam umknie lub wkradnie się do zamkniętego świata, który na pewien czas tworzy rozmowa. Może ona przybierać różne formy, występować w różnych rodzajach – a także w wariacjach na jej temat, które tworzą ludzie. Nigdy nie wiadomo, jak w końcowej wersji będzie ona wyglądać, jaki przybierze obrót, tak samo jak zwykle nie wiadomo nic o konfiguracjach w jakich wystąpi. Według mnie jest to forma lepsza od monologu – nieco bardziej filuterna, ale najważniejsze jest w niej właśnie to, że zawsze może przybrać inny kształt, jest zaskakująca, niesforna, nieprzewidywalna. Może więc dlatego uważam, że dialog po prostu jest kobietą – gdy chce, może subtelnie uwodzić, natomiast kontrola leży w naturze mężczyzny. Mogą zatem stworzyć rozmowę, której forma będzie balansować na cienkiej granicy szaleństwa i piękna W ich zestawieniu jak na dłoni widać estetykę oraz magię, jaką mogą zarysować te dwa tak różne pierwiastki. Inną formą która również, tak jak rozmowa, dotyka każdego zmysłu i pozwala nam wpaść w obłęd, a jednocześnie pamiętać, że stąpamy mocno po ziemi, że choć tkwimy w hałasie, to  jest on oprawiony w ramy kontroli, jest muzyka. Jej formą, którą zapamiętasz na długo, a jej dźwięki i połączenia wciąż będą kołatać ci się w głowie, choćby na jedno małe skojarzenie, które przywoła je z pamięci, jest jam.

Albo trafiasz tam przypadkiem, albo idziesz, znając wcześniej miejsce i czas. Za każdym razem czujesz jednak to samo: niecierpliwość względem tego, co się wydarzy za chwilę. Czasami są tylko dwa elementy muzyczne, ale niejednokrotnie jest ich więcej, poszczególne instrumenty wpływają na siebie i ukazują wzajemnie to, co w nich najlepsze, jednocześnie to podbijając.

I choć na początku ciężko wyczuć tam coś, co mogłoby przypominać dźwięki – przynajmniej amatorowi, miłośnikowi muzyki z przekonania, ale nie z wykształcenia, to po kilku chwilach już to słyszymy. Słyszymy nawet o wiele więcej. Głos wiodący to gitara klasyczna, której delikatnie dopowiada flet klasyczny, po jakimś czasie dochodzą saksofon, gitara basowa, tamburyn, maraksy, jamby i gwizdki. Wszystkie dźwięki współgrają, są bezpośrednie w swojej istocie, autonomiczne, a jednocześnie korespondują ze sobą. Ty natomiast, patrząc na to z boku, zastanawiasz się, jak to się dzieje, że muzycy i instrumenty brzmią tak, jakby wcześniej na to wszystko się umawiali, choć przecież tak nie jest. To proste, oni to czują – nie wykonują, tylko grają każdą cząsteczką siebie, scalając się z instrumentem. Zupełnie tak samo dzieje się, gdy rozmówca nie traktuje lekkomyślnie wypowiadanych słów, ale je szanuje i zna ich wartość. Dzieje się tak, gdy człowiek chce być kimś więcej niż tylko rzemieślnikiem chwili.

Nie wiem czy według ciebie rozmowę można czuć, czy są to tylko słowa składające się w zdania, dzięki którym informujesz ludzi o swoim aktualnym stanie umysłu. Nie wiem też, czy czujesz rozmowę ciałem czy duszą, czy w ogóle ją czujesz, czy tylko odbierasz. Ale wiem, że każda rozmowa, nawet przelotna czy przypadkowa, krótka czy długa, może wpłynąć na twoje życie i postrzeganie świata. Dlatego pozwól sobie na to, aby ją poczuć, a nie tylko usłyszeć. Jeśli tego nie chcesz, to zastanów się trzy razy, zanim powiesz kontrolne „dzień dobry”.

To jak, czytelniku – wchodzisz do gry?

Katarzyna Prędotka

W dacie urodzenia ma dziewiątki i ósemki. Studiuje dziennikarstwo. Lubi literaturę lat 60. i 70., historię starożytną, filmy wojenne lat 80. i 90. W wolnych chwilach utrwala swoją wiedzę na temat postaci kapitana Henry’ego Morgana.