O

O lobotomii

Źródło grafiki: Ronaldo Arthur Vidal | Unsplash | mix: Paweł Gładysz
Wieść niesie, że truskawka ananasowa została odnaleziona i ocalona przed wymarciem w dzikich rubieżach Chile przez niderlandzkich hodowców. A może jest wynikiem parabiblijnych działań inżynierów genetycznych, którzy powołali do życia hybrydę truskawki i ananasa? Nic podobnego.
Każda truskawka, niezależnie od koloru, jest bezpłodną hybrydą dzikiego chilijskiego gatunku Fragaria chiloensis i północnoamerykańskiego F. virginiana, wynikiem wyłącznie doboru sztucznego. Trzysta lat temu białe truskawki uprawiano w Ameryce Południowej, zaś czerwone – w Ameryce Północnej. Obie odmiany zwożono do Europy i krzyżowano ze sobą, kategorycznie odrzucając rośliny, które rodziły białe owoce i pozostawiając te, które rodziły czerwone owoce.

Ale krew nie woda. Unikalne wyposażenie genetyczne odpowiedzialne za wyjątkowość truskawki ananasowej zostało odtworzone przez wąską grupę niderlandzkich hodowców. Po sześciu latach precyzyjnej selekcji udało się odzyskać białe wieloorzeszkowce, które dziś uchodzą za innowację ze względu na swój niepospolity wygląd i smak.

Na podobne zjawisko zwrócił mi uwagę niedawny pożar muzeum narodowego w Brazylii. Była Minister Środowiska Marina Silva nazwała tę niepowetowaną stratę „lobotomią brazylijskiej pamięci”. Spłonęło prawie 20 milionów eksponatów, w tym niezdigitalizowana dokumentacja kolonizacji Ameryki Południowej przez Portugalczyków i deklaracja ogłoszenia republiki w 1889 roku. W wyniku jednego pożaru przepadło bezpowrotnie 200 z 500 lat dziedzictwa.

Płonące muzeum to bolesny widok, a przecież nieustannie sami popełniamy podobne świństwa, usiłując z różnym skutkiem zwalczać i usuwać zagmatwane przejawy zbiorowej pamięci, zazwyczaj rozpaleni jakąś oślepiającą ideologią z groteskowymi argumentami na ustach. Pod tym względem wrześniowy pożar w Rio był jak performance, który stanowi dobry kontrapunkt dla anegdoty o truskawkach oraz ostrzega, że pewnych wartości nie da się odzyskać. Mem to nie gen.


Paweł Gładysz

Student biologii na Uniwersytecie Gdańskim, anglista i tłumacz. Scenarzysta samouk i obserwator kultury popularnej. Uważa, że najważniejsze są drobiazgi oraz że dzień bez kubka zielonej herbaty to dzień stracony.