Kultura w dymkach

Połączenie fantazji z koszmarem. Komiks „Mrok w różu”

Magdalena Pawłowska

Źródło grafiki: Magdalena Pawłowska

Erotyka, także komiksowa, to specyficzny gatunek, który nie tak łatwo ocenić. Rządzi się on swoimi prawami, dlatego wymaganie wysokiej jakości w każdym obszarze trąci porywaniem się z motyką na księżyc.

Myślę tutaj przede wszystkim o wartościowej fabule. Wydawałoby się, że twórcy erotyki nie potrafią skupić się jednocześnie na pokazywaniu cycków oraz konstruowaniu historii, która trzyma się kupy i nie jest tylko kolejną głupotką. Jak pod tym względem wypada Mrok w różu Tonego Sandovala, z którym wiązałam duże nadzieje?

Wyjaśnienia zacznę od opisu warstwy wizualnej. Po pierwsze, styl meksykańskiego twórcy jest tak charakterystyczny i tak przyciągający uwagę, że lubiłam go, zanim jeszcze przeczytałam jakiś jego komiks. Ta rozedrgana, szkicowa kreska, plamy kolorów, stonowane barwy – wszystko zapowiada dużą dozę niesamowitości. Nie można też pominąć oryginalnie zaprojekowanych postaci z nieproporcjonalnie dużymi głowami i smukłymi sylwetkami. Wystarczy jeden rzut oka na rysunek, żeby wiedzieć, kto jest jego autorem.

Mrok w różu także dostarcza pozytywne wrażenia estetyczne. Do wspomnianych elementów trzeba dorzucić ciekawą grę kolorami, zgodnie z konceptem zawartym w tytule. Rysunki są klimatyczne, dobrze podkreślają ciężką atmosferą upalnego lata. Sandoval raczej nie przebiera w środkach – chętnie sięga po kadry ze zbliżeniami na szczegóły, a zmysłowe sekwencje przeplatają się z dosadnymi obrazami na granicy (a może już poza nią?) pornografii.

No a co z tą akcją, fabułą, historią? Jeśli użyję epitetu „pretekstowa”, to nie będę zbyt surowa. Wygląda to tak, jakby autor miał w głowie kilka pomysłów, z którymi chciał się zabawić, posklejał ja więc, jak umiał najlepiej i puścił w świat. Ale klej albo nie trzyma dobrze, w niektórych miejscach widać gołym okiem jego grubą warstwę.

Ogólna motywacja napędzająca bohaterkę jest nieco głupkowata. W międzyczasie spotykają ją co najmniej dziwne akcje, a zaprezentowane fantazje erotyczne są tak odjechane, że jednych będą śmieszyć, innych brzydzić, pewnie znajdzie się i grono oburzonych, chociaż wizje te mogą także trafić w czuły punkt wielu czytelniczek i czytelników. Biorąc pod uwagę specyfikę gatunku, który z reguły nie grzeszy wartościową fabułą, Mrok w różu wypada powyżej przeciętnego poziomu (ale da się to też zrobić dużo lepiej).

Sytuację zdecydowanie ratuje fakt, że Sandoval uderzył w stronę motywów fantasy. Jest zatem onirycznie i metaforycznie, co może usprawiedliwić niektóre dziwolągi w konstruowaniu akcji. Sporo wątków (czy raczej wtrętów) ma bardziej zbudować klimat niż coś dodać do treści. Porzucane są więc potencjalnie ciekawe postacie, co do istnienia innych – raczej kluczowych – nie dostajemy dostatecznego wyjaśnienia. Jakby komiksiarz szykował kolejną część, żeby to w niej więcej wyjaśnić.

Tak czy inaczej moim zdaniem to jeden z ciekawszych przykładów komiksowej erotyki – może jeszcze nie z potencjałem na genialne dzieło, ale już z jakością wyróżniająca się w tłumie.


tytuł: Mrok w różu

autor: Tony Sandoval

wydawnictwo: Timof Comics

przekład: Katarzyna Sajdakowska

miejsce i rok wydania: Warszawa 2021

liczba stron: 128

format: 210 × 285 mm okładka: twarda


Magdalena Pawłowska

Redaktorka naczelna tego kulturalnego przybytku. Żyje życiem fabularnym prosto z kart literatury i komiksu, prosto z ekranu kina i telewizji. Przeżywa przygody z psią towarzyszką, rozkoszuje się dziełami wegetariańskiej sztuki kulinarnej, podnieca osiągnięciami nauki, inspiruje popkulturą. Kolekcjonuje odłamki i bibeloty rzeczywistości. Udziela się recenzencko na instagramowym koncie @w_porzadku_rzeczy.