Niezmienne

Jak się żyje w złotej klatce?

Magdalena Skierska

Źródło grafiki: Magdalena Skierska

Wydaje mi się, że naturalne dla każdego człowieka jest podejmowanie pracy nad sobą i ciągły rozwój. W XIX wieku możliwości tegoż rozwoju były jednak dość mocno ograniczone, szczególnie dla kobiet. Mimo to większość z nich na przekór panującym zasadom znajdowała szczęście i rozkwitała. Niestety główna bohaterka Pani Bovary nie należała do tej grupy kobiet.

Na wstępie nadmienię, że tym razem sięgam po ponadczasowy klasyk i bez względu na ostateczny wydźwięk artykułu, serdecznie tę książkę polecam.

Pani Bovary została wydana w 1857 roku we Francji i wzbudziła duże protesty wśród ówczesnych duchownych, a dodatkowo została poddana cenzurze cesarskiej. Nic dziwnego, bo historia pióra Gustawa Flauberta porusza niewygodne tematy, a jej główna bohaterka jest postacią nieprzystającą do tamtejszych realiów. Cały XIX wiek był trudnym czasem dla kobiet, bo z jednej strony wciąż były mocno zniewolone i ich rola często ograniczała się do dbania o dom i dzieci, a z drugiej – były wychowywane w oczekiwaniu na romantyczną miłość, zaczytane w romansach i baśniach, wskutek czego tworzyły w umysłach wyobrażenia mężczyzn idealnych, którzy nie mieli prawa zaistnieć w realnym świecie.

Główna bohaterka powieści Flauberta, Emma, jest młodą kobietą, która wychowywała się na wsi i ukończyła szkołę katolicką. Nic więc dziwnego, że kiedy pojawia się w jej życiu młody, przystojny lekarz, traci dla niego głowę. Problemem w ich relacji jest mały szczegół związany ze stanem cywilnym wspomnianego doktora: pan Bovary pozostaje w związku małżeńskim ze starszą od siebie Heloizą Dubac. Kłopot ten jednak szybko się rozwiązuje, bo pani Dubac umiera na wylew. Nic już nie stoi na przeszkodzie, aby dwójka młodych, zakochanych ludzi wzięła ślub i żyła długo i szczęśliwie. Wedle normy baśniowej powieść powinna się na tym etapie skończyć, bo główna bohaterka poślubia ukochanego, więc jej los się dopełnia, ale w tym przypadku Gustaw Flaubert zastawia na czytelnika pułapkę. Historia pani Bovary dopiero się zaczyna.

Muszę przyznać, że opis etapu poślubnego jest w tej powieści moim ulubionym fragmentem. Kiedy Emma uświadamia sobie, że życie codzienne jest przepełnione rutynowymi czynnościami, a opieka nad domem z czasem staje się uciążliwa i nudna, historia zaczyna nabierać tempa. Wydaje mi się, że w ówczesnych realiach nikt nie zastanawiał się nad tym, że kobieta może być nieszczęśliwa, mimo że jest w satysfakcjonującym (wedle przyjętych konwenansów) związku małżeńskim.

W końcu pani Bovary poznaje inny świat, świat arystokracji francuskiej, i za wszelką cenę pragnie się do niego dostać. Z jednej strony zadłuża się u handlarza Lheureux, bo chce dostosować swój wygląd do panującej mody, a z drugiej – wdaje się w romans z bawidamkiem Rudolfem. Związek, który dla Rudolfa jest tylko zabawą, Emmy zaczyna traktować poważnie i postanawia zostawić męża i uciec z kochankiem. Ten oczywiście nie jest zainteresowany stałą relacją i postanawia porzucić kobietę za pośrednictwem listu. Pani Bovary bardzo to przeżywa i od tej chwili postanawia być dobrą żoną i matką. Od razu powiem, że postanowienia nie dotrzyma. Nieudany związek z arystokratą niestety niczego jej nie uczy, bo wkrótce angażuje się w kolejną relację. Tym razem z młodym adeptem prawa, Leonem.

Z tym bohaterem historia jest nieco bardziej skomplikowana, bo ich uczucie pojawiło się przed kilkoma laty, ale nikt nie zdecydował się rozpocząć romansu. Leon wyjechał z Paryża i przez przypadek spotkali się w Rouen. Jak to u pani Bovary bywa, nie potrzeba dużo czasu, aby ta zakochała się na zabój i zdecydowała na kolejną ryzykowną relację. Kiedy mezalians trwa w najlepsze, pani Bovary dalej się zapożycza, aż w końcu handlarz zaczyna domagać się spłaty długu. Kobieta oczywiście nie ma pieniędzy, więc ten wysyła windykatora, aby zajął majątek lekarza Bovary. Emma jest bardzo zawstydzona i zdesperowana, co zmusza ją do poproszenia swoich kochanków o pomoc finansową, ale ci nie udzielają jej pożyczki. W końcu postanawia popełnić samobójstwo. Karol Bovary bardzo trudno znosi odejście żony, a wkrótce po nim znajduje jej listy do kochanków i uświadamia sobie, że Emma latami go zdradzała i oszukiwała. Wedle romantycznej recepty powieściowej z rozpaczy pęka mu serce i umiera. Ich nieszczęsną córką ma się najpierw zająć matka Karola, ale ta wkrótce też umiera, więc ostatecznie dziecko trafia do ciotki.

Przyznam, że dość długo zastanawiałam się nad tragizmem głównej bohaterki, bo szczerze mówiąc, zupełnie się z nią nie utożsamiam. Nie chodzi nawet o romantyczne podejście do miłości, a raczej o roszczeniowe podejście do życia, rozkapryszenie i naiwność. Po pierwszej lekturze książki przyjęłam stanowisko, że Emma dostała ogromną szansę na rozwój, a zmarnowała ją przez jakieś mrzonki, wyobrażenia i własną głupotę. Innymi słowy, stanęłam murem za panem Karolem i było mi go żal, że zakochał się w kapryśnej kobiecie, która go zdradzała i narobiła długów.

Po drugiej lekturze powieści i konsultacjach z innymi nabrałam trochę więcej pokory. Trzeba przyznać, że Emma postępowała naiwnie i mogła sobie poradzić z nudą i codziennością w inny sposób, ale z drugiej strony, jak to możliwe, że Karol nie dostrzegał jej nieszczęścia. Raczej dostrzegał, że dzieje się coś złego, ale nie zainteresował się na tyle, aby jej stan faktycznie poprawić.

W końcu przeprowadziłam badanie z udziałem grupy stosunkowo młodych kobiet, z którego wynika, że nawet współczesne panie czują się ograniczane przez stały związek. Oczywiście nie jestem psychologiem, więc nie będę na podstawie swojej ankiety budować teorii, ale ciekawe jest, że mimo upływu wielu lat pomiędzy rozterkami pani Bovary a współczesnymi nadal znajdujemy masę podobieństw.

W nawiązaniu do powieści: pan Bovary był dobrym mężem, dbał o warunki materialne rodziny, kochał swoją żonę, ale jej tego nie okazywał. Sytuacja była o tyle niefortunna, że Emma nie zwierzała się mężowi z rozterek. Pozostawiona sama sobie w końcu zaczęła uciekać w świat marzeń i stamtąd właściwie nigdy nie powróciła. Co ciekawe, z mojej ankiety wynika, że większość kobiet współcześnie boryka się z podobnymi problemami i także zdarza im się uciekać w świat wyobrażeń, bo rzeczywistość ich nie zadowala. W powieści pojawia się też wątek głównej bohaterki próbującej poprawić sobie humor przez kupowanie ubrań i dodatków, na które ją nie stać. I tutaj analogia do współczesności jest oczywista, ta cecha w kobietach się utrzymała i w dzisiejszym świecie chyba występuje niepokojąco często.

Podsumowując, serdecznie polecam tę ponadczasową lekturę. Polecam ją zarówno kobietom jak i mężczyzną, bo wszyscy możemy się z niej wiele nauczyć.


Magdalena Skierska

Już kulturoznawca, ale jeszcze nie filolog. Przypadkiem trafiła na niezwykłego wykładowcę akademickiego, który zaszczepił w niej miłość do europejskiej literatury XIX-wiecznej. Podobno ma niezwykle bujną wyobraźnię i łatwo nawiązuje relacje. Uwielbia rozwiązywać zagadki.