Przeczytaliśmy

Rodzina to nie tylko więzy krwi

Monika Jasek

Źródło grafiki: Monika Jasek

Są powieści, które bez względu na rozmiar pozostają z nami na dłużej. Zdecydowanie takim przykładem jest Ballada o lutniku Wiktora Paskowa, która zachwyca zarówno treścią, jak i warstwą wizualną. Przepiękna w swojej prostocie okładka zachęca do dotyku i zagłębienia się w równie śliczną historię – i równie nieskomplikowaną.

Wiktor, dojrzały już mężczyzna, pod wpływem listów dawnego przyjaciela wraca wspomnieniami do przeszłości, do komunistycznej Sofii. Wydarzenia, które wtedy się rozegrały, odcisnęły piętno na małym Wiktorze, jednocześnie kształtując jego dorosłe życie. Wyruszamy więc w podróż do bułgarskiej stolicy, do lat 50. ubiegłego wieku, w którym przede wszystkim królują bieda i beznadzieja. Mały Wiktor dorasta w takiej właśnie rodzinie – biednej i trochę pozbawionej nadziei. Mieszkają w komunie, w której każdemu czegoś brakuje, stale pożycza się pieniądze sąsiadom i żyje z dnia na dzień. Temu wszystkiemu przygląda się Wiktor. Obserwuje swojego ojca, który podąża artystyczną ścieżką i – niestety – zmierza donikąd. Obok jest też matka, która pielęgnuje w sobie pamięć rodu, tłumi wstyd z powodu biedy i żyje nadzieją, że doczeka się kredensu – maleńkiej namiastki tego, co straciła, wychodząc za ojca Wiktora i zostając odrzuconą przez bogatą rodzinę. Paradoksalnie wszelkie pustki zapełni starszy, nieco szalony pan, a nie worek z pieniędzmi.

Czech Georg Josif Henig jest lutnikiem, jednym z najlepszych w Sofii. Ojciec zabiera kilkuletniego Wiktora do warsztatu czeskiego mistrza, który obiecuje stworzyć małe skrzypce odpowiednie dla chłopca. Dla małego Wiktora to przeżycie przełomowe, ponieważ poznając lekko zdziwaczałego dziadka Georga, wkracza do nowego świata. Po wykonaniu zamówienia – przepięknego instrumentu – staruszek znika z ich życia, by powrócić kilka lat później. Wtedy też zaczyna się właściwa akcja powieści.

Dziadek Georg kształci przyszłych mistrzów fachu, którzy z czasem zwracają się przeciw niemu. Popada w zapomnienie i odrętwienie, staje się człowiekiem zjawą – bez dokumentów, bez pozwolenia na pobyt i mieszkanie, właściwie nie istnieje. Z pomocą przychodzi mu rodzina Wiktora, która otacza starca troską, przyjaźnią, a w końcu przyjmuje go do swojego domu, ponieważ rodzina to nie tylko więzy krwi. Lata komunistyczne nie są dobrym czasem dla wrażliwych artystów, których talentów nie docenia się w brutalnym świecie. Autor konfrontuje bohatera z trudnymi czasami i stawia go przed coraz gorszymi doświadczeniami: nienawiść sąsiadów skierowana do staruszka, męskie wyrównywanie rachunków, pierwsze samobójstwo w bliskim otoczeniu… Dlatego właśnie relacja dziecka z przyszywanym dziadkiem jest tak niezwykła i czuła, ponieważ wychodzi poza przytłaczającą codzienność, w której dba się o chleb i środki do życia, i opiera się na bliskości oraz wzajemnej pomocy. Georg, mimo że kaleczy bułgarski i czasami trudno go zrozumieć, zdobywa serce całej rodziny i poniekąd staje się jej najważniejszym członkiem.

Ballada o lutniku to wielowarstwowa opowieść nie tylko o trudach życia w biedzie pod reżimem komunistycznym. To historia o umiejętności zachowywania pamięci. O tym, jak wykorzystać żyjące w nas dziecięce wspomnienia i jak funkcjonują one w dorosłym życiu. Wiktor Paskow porusza też tematykę bezradności, z którą na swój sposób mierzy się każdy z bohaterów. Ojciec Wiktora, decydując się stworzyć wymarzony przez żonę kredens, niejako sprzeciwia się swojemu losowi – nie pozwala się ograniczyć biedzie. Dziadek Georg, choć już nieporadny, schorowany i stary, walczy ze sobą do samego końca i konstruuje najpiękniejsze skrzypce, dar dla Boga, od którego – jak mawia – wszystko pochodzi. To też historia o artystach, wrażliwości i delikatności, która pokazuje, że nawet w najtrudniejszych i najciemniejszych czasach można odnaleźć odrobinę światła rzucanego przez muzykę, piękny przedmiot, obraz…

Ballada o lutniku urzeka swoją prostotą i wielością znaczeń. Jest subtelna i nienarzucająca żadnego morału, lecz jednocześnie obrazuje okrutne wydarzenia. Wiktor Paskow, pisząc historię samotnych ludzi, pokazał, jak wiele szczęścia daje poczucie bliskości i przynależności. Mimo smutku, który przewija się przez wszystkie strony, kończymy Balladę z uczuciem ciepła na sercu. Przyjaźń między bohaterami rozgrzeje każdego.


autor: Wiktor Paskow
tytuł: Ballada o lutniku
przekład: Mariola Mikołajczak
wydawnictwo: Wydawnictwo Poznańskie
miejsce i data wydania: Poznań 2020
liczba stron: 216
format: 140 × 210 mm
oprawa: twarda


Monika Jasek

Polonistka z wykształcenia, skandynawistka w przyszłości. Miłośniczka nauki, jedzenia, filmów oraz seriali. Wielbicielka literatury dziecięcej, młodzieżowej i fantastycznej, a zwłaszcza dystopii. Zakochana w Norwegii i norweskim, ogląda, słucha i czyta wszystko, co powstało w kraju nad fiordami. Darzy miłością pieski i świnki morskie. Po godzinach nieśmiały cukiernik. Tylko myśli, czego można by się jeszcze nauczyć. Zastępca redaktor naczelnej tego przybytku.