Przeczytaliśmy

Pociąg relacji Świat-Katastrofa

Monika Jasek

Źródło grafiki: Monika Jasek

Od pewnego czasu zaczęłam uważniej przyglądać się temu, co dzieje się za oknem. Kiedyś po prostu nie lubiłam upałów, bo ze względów zdrowotnych znoszę je gorzej niż inni. Potem przyszło mi na myśl pytanie: skoro ja źle znoszę upały, to jak reagują zwierzęta, rośliny? Jaki wpływ mają na świat wysokie temperatury? Zaczęłam zgłębiać temat i trochę się przeraziłam. Sięgnęłam jednak po Koniec lodu Dahra Jamaila i przerażenie sięgnęło zenitu.

Zanim Dahr Jamail zajął się pisaniem o klimacie, był reporterem wojennym w Iraku i relacjonował przebieg wojny. Nim powstała ta książka, autor udał się w kilka podróży, by na własne oczy zobaczyć, jak zmienia się świat – i czy faktycznie warto o tym mówić. Zapoznał się też z ogromną liczbą raportów i artykułów o klimacie, których spis znajdziemy w bogatej bibliografii. Wnioski płynące z Końca lodu są zarazem straszne oraz przygnębiające. Jak sam autor mówi:

Najpoważniejszy problemem kryzysu klimatycznego nie są emisje CO2, lecz istnienie całego systemu, który wywołał potrzebę wwiercania się w Ziemię, zabijania rdzennych populacji i zniewalania całych ludów, a także rola, jaką wszyscy odgrywali w tym, co się dzieje, niezależnie od naszych poglądów politycznych. (s. 276)

Koniec lodu podzielony jest na kilka rozdziałów, a każdy z nich skupia się na zmianach w innym miejscu na Ziemi. Zaczynamy od Alaski i coraz wyższych temperatur, cofających się lodowców, wzrostu poziomu wód i zmniejszaniu się populacji zwierząt. Przechodzimy płynnie do sytuacji w oceanach, których temperatura rośnie z każdym rokiem. Dla niektórych fajnie – miło wykąpać się w ciepłej wodzie, ale patrząc głębiej, mamy chociażby przepiękne rafy koralowe, które już niedługo zostaną tylko wspomnieniem uwiecznionym na zdjęciach. Coraz wyższe temperatury są dla nich zabójcze, powodują blaknienie i obumieranie. W konsekwencji, mimo że zajmują przecież tylko 2% powierzchni oceanów, więc wydaje się niewiele, miejsce do życia straci około 25% morskich zwierząt, które – a to niespodzianka! – stanowią wyżywienie dla około 500 milionów osób żyjących na wybrzeżach. Widzicie już ten łańcuch…?

Ziemia to nie tylko oceany i lodowce, ale też lasy, o których pożarach słyszymy coraz częściej. Pamiętacie, jak na początku roku płonęły ogromne tereny leśne w Australii? Niestety, będzie zdarzać się to coraz częściej. Jamail pojechał także do Amazonii, która ze względu na zaburzenia klimatyczne wytwarza więcej CO2, niż jest w stanie wchłonąć. W Amazonii codziennie do tej pory odkrywa się nowe gatunki zwierząt oraz roślin, a niektóre z nich prawdopodobnie mogłyby posłużyć ludziom jako leki. Tylko czy zdążą? Najgorszy scenariusz zakłada, że do końca obecnego stulecia temperatura wzrośnie o 4,5 stopnia. Obserwując to, jak postępuje ocieplenie, myślę, że to i tak niezły wariant. Autor zaznacza, że w niektórych rejonach Amazonii średnia wzrosła już o 8 stopni – prawie dwa razy tyle, co zakłada najgorszy scenariusz.

Na pewno oglądaliście choć jeden film czy serial, których akcja miała miejsce w Miami bądź na Florydzie. Ten piękny stan już od jakiegoś czasu zmaga się z lokalnymi podtopieniami, ponieważ podnosi się poziom morza. Tymczasem niedawny burmistrz Florydy Rick Scott zabronił urzędnikom nawet używać sformułowania „zmiany klimatyczne”, ponieważ, jak uznał, są kłamliwe. Floryda to tykająca bomba. To już nawet nie kwestia, czy zostanie zalana wodą, lecz – kiedy się to stanie. Infrastrukturę wybudowaną na wybrzeżu już teraz powinno się przenosić w głąb lądu, a nową budować na wysokości min. 50 metrów. Jamail i jego towarzysz, profesor Harold Wanless z uniwersytetu w Miami, rozmawiają o tym, że plany przesiedlenia ludzi z Miami powinny już powstawać – to miasto na pewno znajdzie się pod wodą.

Ostatni rozdział, po tych przygnębiających wieściach, wcale nie przynosi pocieszenia. Nie mamy odpowiedniej technologii ani odpowiednich narzędzi politycznych, by powstrzymać zbliżającą się katastrofę. Ten pociąg już wyruszył i nie ma hamulców. Jamail uważa, że powinniśmy się pogodzić z tragedią i opłakiwać świat, który znika na naszych oczach. Świadomość przemijania może paradoksalnie wpłynąć na nasze odczucia względem natury – pewnie pokochamy ją mocniej, ale nadal nie na tyle, by coś zmienić.

Bardzo lubię czytać dystopie, choć są trochę przerażające. Zwykle w trakcie lektury zastanawiałam się, jak to się stało, że świat w danej powieści uległ zagładzie i to, co było stałe i piękne, nagle zniknęło. Teraz patrzę za okno i zadaję sobie inne pytanie: dlaczego na to pozwalamy?


autor: Dahr Jamail
tytuł: Koniec lodu. Jak odnaleźć sens w byciu świadkiem katastrofy klimatycznej?
przekład: Aleksandra Paszkowska
wydawnictwo: Krytyka Polityczna
miejsce i data wydania: Warszawa 2020
liczba stron: 308
format: 132 × 210 mm
oprawa: miękka ze skrzydełkami


Monika Jasek

Polonistka z wykształcenia, skandynawistka w przyszłości. Miłośniczka nauki, jedzenia, filmów oraz seriali. Wielbicielka literatury dziecięcej, młodzieżowej i fantastycznej, a zwłaszcza dystopii. Zakochana w Norwegii i norweskim, ogląda, słucha i czyta wszystko, co powstało w kraju nad fiordami. Darzy miłością pieski i świnki morskie. Po godzinach nieśmiały cukiernik. Tylko myśli, czego można by się jeszcze nauczyć. Zastępca redaktor naczelnej tego przybytku.