Przeczytaliśmy

Wszyscy mamy jakieś tajemnice

Monika Jasek

Źródło grafiki: Monika Jasek

Już od dawna nie przeczytałam żadnej azjatyckiej książki – czasami nam chyba po prostu nie po drodze. Ostatnią, po którą sięgnęłam, była Śmierć komandora Harukiego Murakamiego i trochę się rozminęłam z tą powieścią. Na tyle, że zrobiłam sobie dłuższą przerwę od literatury z tego regionu – aż do teraz, gdy w moje ręce trafił Perfekcyjny świat Miwako Sumidy autorstwa Clarissy Goenawan.

Miwako nie żyje!

Od początku wiemy, co nas czeka: młoda studentka Miwako Sumida odebrała sobie życie w odległej wiosce w głębi lasu. Powiesiła się na górskim zboczu, z dala od ludzkich oczu. Postanowiła po prostu zniknąć, raz-dwa zakończyć życie – nie zdecydowała się przecież na przedawkowanie leków ani podcięcie żył. Dlaczego młoda i inteligentna dziewczyna, mająca wokół siebie wiernych przyjaciół, wybrała tak desperackie rozwiązanie? Chie i Ryusei, jej najbliżsi, podążają śladami bohaterki, by zrozumieć, co ją do tego pchnęło.

Akcja powieści toczy się na przełomie lat 80. i 90. XX wieku, gdy media społecznościowe jeszcze nie istniały. Mimo to życie nastolatków i młodych studentów bywało równie (nie)przyjemne co teraz. Przekonała się o tym Chie, koleżanka Miwako z lat licealnych od liceum, która była przeciętną szarą myszką. Bez względu na czasy, młodzi zawsze potrzebują uwagi i akceptacji. Chie wykreowała więc idealną licealistkę, której perypetie opisywała w znanym periodyku. Aprobata obcych osób mile łechtała ego autorki, ale by utrzymać zainteresowanie czytelników, stale musiała przekraczać pewne granice, sięgać po coraz nowsze rozwiązania i oferować kolejne doznania. W tym pędzie do przynależności do jakiejś grupy Chie spotkała Miwako – spokojną dziewczynę, która akceptowała ją taką, jaką była. Z kolei Miwako odnalazła w Chie powierniczkę swoich sekretów. Dlatego właśnie Ryusei, przystojny młodzieniec nieszczęśliwie zakochany w zmarłej dziewczynie, prosi Chie o towarzystwo podczas podróży po śladach Miwako.

Trzy głosy

Clarissa Goenawan podzieliła powieść na trzy części: w każdej z nich oddaje głos innemu bohaterowi związanemu z Miwako. Lecz w pierwszej osobie wypowiada się jedynie Ryusei, który otwiera i zamyka całą historię. Jest to według mnie dość ciekawy zabieg, ale też w pełni zrozumiały, ponieważ to przecież Ryusei jest wystarczająco zdeterminowany, żeby dążyć do zrozumienia wyborów ukochanej Miwako. To on napędza tę powieść. W trakcie poznajemy jeszcze perspektywę Chie oraz siostry Ryuseia – Fumi-nee.

Co prawda w Perfekcyjnym świecie nie ma drastycznych zwrotów akcji – można wręcz powiedzieć, że akcja toczy się spokojnie – ale autorka umiejętnie podtrzymuje zainteresowanie czytelnika, wplatając do historii retrospekcję, dzięki czemu po kawałku poznajemy losy Miwako. Styl Goenawan jest na tyle ujmujący, że trudno oderwać się od powieści, którą pochłania się migiem.

Byliśmy na dobrej drodze

Właśnie. Autorka była na dobrej drodze, żeby stworzyć przejmującą do głębi powieść o problemach młodego pokolenia: potrzeba akceptacji i przynależności do grupy, płytkość relacji, samotność w tłumie i depresja prowadząca do tragedii. Właściwie fabularne rozwiązanie historii otrzymujemy już w drugiej części, w której mówi Chie: poznajemy tajemnice Miwako i kończymy podróż. Goenawan wcisnęła jednak jeszcze trzecią perspektywę Fumi-nee, która według mnie niewiele już wnosi do opowieści, żeby nie powiedzieć, że po prostu na siłę ją przedłuża. Podczas gdy dwójka studentów dąży do wyjaśnienia tajemnicy śmierci przyjaciółki, część Fumi traktuje tylko o jej losach i problemach tożsamościowych. Mamy tutaj ukłon w stronę środowisk LGBT, ale czy potrzebny? Według mnie niekoniecznie. Całości dopełnia koncepcja realizmu magicznego, która w uzasadnionych przypadkach bywa fajnym posunięciem, ale w Perfekcyjnym świecie wydaje mi się przekombinowana, ma jedynie pomóc w uzyskaniu efektu „japońskości”. Trochę szkoda, w moim odczuciu historii Miwako i Fumi nie powinno się tak łączyć. Fumi może zasługiwałaby na własną opowieść, a nie tylko na funkcję dodatku.

Koniec końców powieść czytało mi się bardzo przyjemnie. Potrzebowałam na nią niecałych dwóch dni, a historia Miwako naprawdę mnie wciągnęła – może dlatego, że jeszcze jestem w zbliżonym wieku i jej rozterki były dla mnie zrozumiałe. Gdyby nie wtrącenie z historią Fumi, ta opowieść pewnie zostałaby ze mną na dłużej.


autor: Clarissa Goenawan
tytuł: Perfekcyjny świat Miwako Sumidy
przekład: Magdalena Rabsztyn-Anioł
wydawnictwo: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego
miejsce i data wydania: Kraków 2020
liczba stron: 288
format: 137 × 205 mm
oprawa: miękka ze skrzydełkami


Monika Jasek

Polonistka z wykształcenia, skandynawistka w przyszłości. Miłośniczka nauki, jedzenia, filmów oraz seriali. Wielbicielka literatury dziecięcej, młodzieżowej i fantastycznej, a zwłaszcza dystopii. Zakochana w Norwegii i norweskim, ogląda, słucha i czyta wszystko, co powstało w kraju nad fiordami. Darzy miłością pieski i świnki morskie. Po godzinach nieśmiały cukiernik. Tylko myśli, czego można by się jeszcze nauczyć. Zastępca redaktor naczelnej tego przybytku.