Przeczytaliśmy

O sile słowa

Magdalena Skierska

Źródło grafiki: Magdalena Skierska

Po przeczytaniu kilku recenzji książki autorstwa Oceana Vuonga Wspaniali jesteśmy tylko przez chwilę sama postanowiłam po nią sięgnąć. Odbiór tej powieści jest skrajnie różny – od wielkich zachwytów po głosy rozczarowania. Nie mogę winić czytelników za takie opinie, ale może niech wyznacznikiem jakości będzie fakt, że książka nie pozostawia nikogo obojętnym.

Fabuła opisuje życie głównego bohatera od lat dziecięcych przez lata nastoletnie, zmierzając w stronę dorosłości. Mężczyzna mieszka w Stanach Zjednoczonych, ale jego rodzina pochodzi z Wietnamu. Opowiada o trudnych relacjach z samotnie wychowującą go matką oraz chorą psychicznie babką. Dodatkowo w sposób naturalistyczny opisuje swoich rówieśników, pierwszą miłość i rasizm, z którym styka się od najmłodszych lat. No i właściwie na tym opiera się cała historia. Na pierwszy rzut oka można pomyśleć, że książka sprowadza się do opowiedzenia jednostkowej historii, przedstawienia życia jednego człowieka. Im dłużej się jednak nad tym zastanawiam tym wyraźniej dostrzegam nawiązanie do współczesnej sytuacji mniejszości azjatyckiej w Stanach Zjednoczonych, a właściwie każdej mniejszości w dowolnym państwie. W ostatnim czasie szczególnie wyraźnie współczesna literatura przedstawia wyobrażenie o życiu mniejszości w krajach Zachodnich. Dobrym przykładem może być chociażby Dziewczyna, kobieta, inna pióra Evaristo Bernardine.

Wracając do historii jednostki – bohater (czy też autor, bo książka jest autobiograficzna) próbuje rozliczyć się z życiem w bezpośrednich zwrotach do matki. Muszę przyznać, że zabieg ten przez większą część książki bardzo mi się podobał, ale czasem miałam poczucie, że wchodzę w prywatną rozmowę dwojga bliskich ludzi i nie powinno mnie tam być. W tych momentach, kiedy mężczyzna próbował być blisko z matką, kiedy próbował jej się zwierzać, czułam się nieswojo. Jakbym weszła do obcego domu i nie wiedziała, co mam ze sobą zrobić. Wtedy aż chce się coś powiedzieć, ale nie można, bo czytelnik z zasady jest bierny wobec historii, którą czyta. Bardzo mnie to frustrowało, ale z drugiej strony zostawiło też po sobie jakiś ślad, co jest cennym doświadczeniem.

Moim zdaniem w tej książce fabuła ma jednak drugorzędne znaczenie. Na pierwszym miejscu jest język. Nie miałam dotąd możliwości sięgnąć do oryginału, ale jak tylko wpadnie mi w ręce, to zweryfikuję niektóre fragmenty. Warto wspomnieć, że pierwszym językiem autora jest język wietnamski. Nie ma w tej powieści żadnego zbędnego słowa, nie ma w niej przesady i patetyzmu. Jest sama esencja słów. Jako przykład przytoczę jeden z moich ulubionych fragmentów:

„Tak, była wojna. Tak, wyszliśmy z jej epicentrum. Na tej wojnie kobieta nadała sobie nowe imię – Lan – w tym imieniu ogłosiła się piękną, a potem uczyniła z tego piękna coś, co warto zachować. Z tego narodziła się córka, a z tej córki syn.
Cały czas powtarzałem sobie, że urodziliśmy się z wojny – ale myliłem się, mamo. Zrodziliśmy się z piękna.
Niech nikt nas nie pomyli z owocem przemocy – lecz ta przemoc, która przeszła przez owoc, nie zepsuła go” (s. 267).

Podsumowując, w mojej ocenie pierwsze skrzypce w tej książce zdecydowanie gra język. Historia przedstawiona w powieści jest tragiczna i na pewno wiele osób może się z nią utożsamiać, ale dla mnie nie była najważniejsza. Z jednej strony mamy bohatera, który jest prześladowany, ale z drugiej to też historia o dojrzewaniu, miłości i poszukiwaniu własnej tożsamości. Jeżeli miałabym tę książkę przenieść na jakieś fizyczne doświadczenia, to Wspaniali jesteśmy tylko przez chwilę jest jak strup. Wiemy, że nie powinno się go ruszać, bo on w końcu sam odpadnie, ale nie możemy się powstrzymać i zdrapujemy go aż do krwi. Tak ja jako czytelnik się teraz czuję. Siedzę, trochę krwawiąc, ze zdrapanym strupem i czekam, aż zrobi się kolejny, żeby go znowu naruszyć.


Magdalena Skierska

Już kulturoznawca, ale jeszcze nie filolog. Przypadkiem trafiła na niezwykłego wykładowcę akademickiego, który zaszczepił w niej miłość do europejskiej literatury XIX-wiecznej. Podobno ma niezwykle bujną wyobraźnię i łatwo nawiązuje relacje. Uwielbia rozwiązywać zagadki.